SAKWA PEŁNA KREDEK #8: Obchody dnia dziecka w pamirskiej szkole

Jesteśmy już drugi dzień w gościnie u Pani Bronisławy – Polki, mieszkającej od dawna w Pamirze. Dziś dzień dziecka – święto szczególnie ważne dla jej wnuków. Z zaciekawieniem udajemy się do lokalnej szkoły obejrzeć występy dzieciaków, a przy okazji skorzystać z niepowtarzalnej możliwości przyjrzenia się części życia Wachów od środka.

Czytaj dalej

SAKWA PEŁNA KREDEK #7: Pani Bronisława

A więc szukacie naszej miejscowej Poliaczki, pacany? – dociekliwie dopytuje sprzedawczyni w niewielkim sklepie we Vrang. Na jej twarzy maluje się szeroki uśmiech z wyczuwalną nutą dumy. – Malczik, zaprowadź ich do domu Sławy – po chwili zwraca się do stojącego na ganku chłopca, który posłusznie oddala się w boczną uliczkę, zerkając przez ramię na nas, prowadzących załadowane rowery. A ja tłumaczę zdziwionemu Jankowi, że „pacany”, znaczy po rusku zwyczajnie – „chłopaki”.

Czytaj dalej

SAKWA PEŁNA KREDEK #6 Korytarz Wachański – kraina odcięta od świata

Wkraczamy w zieloną dolinę rzeki Pandż, położoną po środku surowych gór niczym pustynna oaza wśród piasków. Znajdujemy się między wielkimi masywami górskimi a odciętą od świata częścią Afganistanu. Korytarz Wachański zaskakuje od pierwszego wejrzenia nie tylko zjawiskowymi krajobrazami, ale także tutejszą kulturą i… biedą. Odizolowana od reszty kraju ludność zachowała również swoje odrębne języki, niepodobne do siebie nawzajem.  

Czytaj dalej

SAKWA PEŁNA KREDEK: #5 Zaproszenie do pamirskiego domu

Otwartość i gościnność tutejszych ludzi już w pierwszych dniach przerosła nasze wyobrażenia. Otrzymaliśmy błyskawiczną pomoc od Pamirczyków w chwili, gdy najbardziej tego potrzebowaliśmy. Zaproszono nas na nocleg do charakterystycznego, pamirskiego domu – mieliśmy okazję poznać wspaniałych ludzi i miejscową kulturę od środka. Słuchając tęsknych melodii, granych przez naszego gospodarza na gitarze, pomyślałem, że piękniej już być nie może.

Czytaj dalej

SAKWA PEŁNA KREDEK #4 Witaj, Pamirze! Wsiadamy na rowery :)

Imponujący, niesamowity, niewyobrażalny, surowy i piękny – PAMIR. Dzikie i srogie góry Tadżykistanu, których najwyższe szczyty mają po 7 tysięcy metrów, stoją przed nami otworem. Dotarliśmy… rowery całe, my pełni emocji i werwy, gotowi na szutrowe podjazdy – pozostaje tylko założyć sakwy i ruszyć przed siebie. Wreszcie wsiadamy na rowery, przygodę czas zacząć!

Czytaj dalej

SAKWA PEŁNA KREDEK #3 Duszanbe. Co nas zaskoczyło w stolicy Tadżykistanu?

Podróż samolotem można czasem porównać do teleportacji. Szczególnie taki lot, który się przespało. Gdy, otumanieni ciężką nocą, rozpakowujemy zafoliowane paczki z rowerami przed gmachem lotniska, nad Duszanbe wstaje słońce. Chwilę później krążymy już po centrum w poszukiwaniu bloku Jafara, u którego będziemy nocować. Jedziemy szerokim prospektem, rozłożyste gałęzie drzew szczelnie chronią całą ulicę od palącego już słońca. Elegancko ubrani mężczyźni spieszą się do pracy, na przystankach kobiety w barwnych hidżabach wyczekują swojej marszrutki. Słychać plusk wody z fontann, których jest pełno wzdłuż reprezentacyjnej ulicy Rudaki. Duszanbe wywarło na nas pozytywne pierwsze wrażenie – na pewno nie przypomina stolicy najbiedniejszej republiki byłego ZSRR, jaką jest Tadżykistan. 

Czytaj dalej

SAKWA PEŁNA KREDEK #2 MOSKWA. Przytłaczający magnetyzm rosyjskiej stolicy.

No to zaczęło się. Nasz samolot dotknął przed chwilą płyty lotniska Szeremietiewo. Jesteśmy w Moskwie. Choć rosyjska stolica znajduje się tylko dwie godziny lotu od polskiej, my jesteśmy podekscytowani wszystkim, co nowe. Dla mnie i dla Janka Moskwa to jedynie przystanek przed czymś większym i groźniejszym 🙂 bowiem już za 4 dni będziemy w Tadżykistanie, gdzie rozpocznie się rowerowa wyprawa przez góry Pamiru. 

Czytaj dalej

SAKWA PEŁNA KREDEK #1 Poznajcie Gulnarę

Od dawna wiadomo, ze nie będziemy w stanie doświadczyć pełnej esencji kraju, który odwiedzamy, bez spojrzenia okiem osoby w nim żyjącej. Tym bardziej, jeśli ta sama osoba potrafi popatrzeć na swoją ojczyznę z dystansu i nie waha się poruszać tematów spornych. Poznajcie Gulnarę – lokalną przewodniczkę po dzikich zakątkach Pamiru oraz pomysłodawczynię budowy przedszkola w Murgabie – to właśnie tam trafiły wiezione przeze mnie kredki.

Czytaj dalej

Pogórze Kaczawskie, czyli tajemnicza kraina wygasłych wulkanów

Pogórze Kaczawskie to jeszcze nie Sudety, ale już nie podwrocławskie suburbia. Słynąca z poszukiwaczy złota Złotoryja otoczona jest pagórkami, które swym kształtem przypominają wulkany. Jedynie gęsta roślinność pokrywająca zbocza zdradza, że ostatnie erupcje miały tu miejsce tysiąclecia temu. Szczyty dawnych wulkanów okazały się idealną lokalizacją na wzniesienie twierdz obronnych – zawitamy do jednego z ciekawszych w okolicy zamku Grodziec. Wraz z Kasią przyjeżdżamy w te strony na specjalne zaproszenie – to co widzą oczy, będzie uzupełnione przez liczne, interesujące historie. 

Czytaj dalej

Gruzja: Z wizytą w klasztorze David Garedża i wiosce po środku stepu

Aż dziw, że kraj, mający powierzchnię jednej czwartej Polski, może być aż tak różnorodny. W Gruzji z jednej strony mamy morze, z drugiej ośnieżone szczyty Kaukazu, z trzeciej zalesione, górskie parki narodowe, zaś z czwartej rozgrzaną półpustynię. I właśnie o tej ostatniej odsłonie Gruzji napiszę Wam dzisiaj. Odwiedzamy wykuty w skale klasztor Dawid Garedża, położony na granicy z Azerbejdżanem. Wracając zajrzymy także do jedynej w okolicy wsi Udabno, w której nasi rodacy postanowili poszukać szczęścia i otworzyli hostel. 

Czytaj dalej

Close