Jura Krakowsko-Częstochowska – rowerowy szlak Orlich Gniazd

Jura Krakowsko-Częstochowska to jedyna taka kraina, gdzie unikatowe walory przyrodnicze naprzemiennie mieszają się z burzliwą historią naszego kraju. Z jednej strony liczne pagórki, porośnięte gęstymi lasami, wapienne skały o zróżnicowanych  kształtach, z drugiej widoczne już z oddali, średniowieczne zamki na wzgórzach, idealnie komponujące się z okolicą. Nic dziwnego, że rokrocznie ten obszar przyciąga coraz większe rzesze turystów – w tym rowerzystów, dla których przygotowano Szlak Orlich Gniazd oraz parę innych tras, tworzących wspólnie harmonijną całość.

Czytaj dalej

Porto – spacer labiryntem brukowanych uliczek wprost do winiarni

Bury kot leniwie przeciąga się w bramie kamienicy wydając z siebie długie mruknięcie. Na podwórku dzieciaki grają w piłkę, obok przy kawiarnianym stoliku pochłonięta lekturą kobieta sączy espresso. Gdzieś tam w głowie błędnie sklasyfikowałem Portugalię jako część zachodniego świata. Może nie tak prężnie rozwiniętą jak Niemcy czy wymuskaną niczym Holandia, ale jednak zachód. Pobyt w Porto już w pierwszej chwili bezpowrotnie rozwiał to mylne wrażenie. Portugalia to ni wschód, ni zachód, a południe. Tutaj czas płynie wolniej, na oświetlonych słońcem twarzach częściej gości szczery uśmiech niż grymas zacięcia; tak znane w naszym świecie powiedzenie – „czas to pieniądz” – tu jakby traci na znaczeniu. 

Czytaj dalej

Co zabrać na wyprawę rowerową? Pełna lista rzeczy.

Nadeszła chwila, gdy zdecydowałeś się w końcu wyruszyć na wyprawę rowerową. przed oczyma jawią Ci się już gęste lasy, wąska ścieżka wijąca się wzdłuż rzecznych meandrów, wieczorne ognisko po całodziennych zmaganiach. Pamiętaj jednak, że aby wyprawa była udana, musisz się do niej odpowiednio przygotować. poza kondycją (która jest sprawą względną, bo to Ty dopasowujesz długość trasy do własnych możliwości), obowiązkowo należy wziąć ze sobą turystyczny ekwipunek, zapewniający wygodę, bezpieczeństwo i umożliwiający zareagowanie w nieprzewidzianej sytuacji. Poniżej jego pełna lista.

Czytaj dalej

Wyspy Kanaryjskie autostopem – FILM z wyprawy

Choć od naszej autostopowej przygody minęło już niemal pół roku, jej wspomnienia w mojej głowie są tak żywe, jakby to było przed chwilą. Może dlatego, że pierwszy raz byłem od początku do końca zdany na dobrą wolę lokalnych kierowców, a może ze względu na słoneczną, letnią aurę. Taak… to była prawdziwa teleportacja z polskiej, zimowej chlapy do innego świata. 

Zależało mi, aby uwiecznić naszą niepowtarzalną podróż przez trzy wyspy nie tylko na fotografiach. Na miejscu nakręciliśmy więc ponad setkę krótkich filmów, z których wreszcie udało mi się zmontować ten jeden finalny produkt 🙂

Czytaj dalej

Ukraińskie drogi – czy naprawdę jest tak źle? Cała prawda.

Legendarne ukraińskie drogi już dawno wryły się w świadomość społeczną, jako synonim dziurawych jak ser szwajcarski resztek asfaltu, na których można zostawić zawieszenie tudzież wybić zęby. Choć większość jest szeroka, często nawierzchni nie starcza na swobodne minięcie się dwóch samochodów. Żwawo jeżdżący kierowcy w starych Ładach poruszają się pewnie, jakby umiejętność zgrabnego omijania dziur wyssali z mlekiem matki. Określenie jazdy wężykiem nabiera tutaj nowego znaczenia. Czy plotki o katastrofalnym stanie dróg za naszą wschodnią granicą są przesadzone?

Czytaj dalej

Krym cz.4. Mierzeja Arabacka – dwóch rowerzystów, morze Azowskie i nic poza tym…

Wyobraź sobie dziki, kompletnie niezagospodarowany pasek lądu. Z jednej strony rozlegle, słone jezioro Siwasz, z drugiej wzburzone morze Azowskie. Pośrodku ubogiego, stepowego krajobrazu piaszczysta droga, rozgałęziająca się w liczne trakty, równoległe do siebie. To kierowcy przemierzający mierzeję rozpaczliwie omijają najbardziej nierówne i zapiaszczone fragmenty drogi, tworząc tym samym kolejną nitkę obok i rozjeżdżając suche stepowe porosty.

Czytaj dalej

Krym cz. 3. Riwiera Krymska – czyli Jałta, szczyt Aj-Petri i najdłuższa linia trolejbusowa w Europie

To chyba najpiękniejsze miejsce, w którym spałem” – to zdanie było wypowiadane dość często, na zmianę przeze mnie i Michała. W rzeczy samej, średnio co kilka dni znajdowaliśmy miejsce pod namiot z widokiem, którego nie powstydziłby się kilkugwiazdkowy hotel. Tamten jeden nocleg pozostawił jednak daleko w tyle wszystkie poprzednie. Wyobraźcie sobie nagie skały dochodzące do 1000 m, obrośnięte od dołu gęstym lasem. Im dalej od wierzchołków szczytów, teren stopniowo obniża się, by wpaść do morza. Pomiędzy górami a wodą przebiega asfaltowa nitka, obok niej niewielki pagórek. A na jego szczycie nasz namiot, tuż pod wysoką sosną zapewniającą trochę cienia. Na tyle daleko od gwarnych miejscowości w dole, by czuć się bezpiecznie, na tyle blisko drogi, by z rana bezproblemowo na nią wrócić. A przez otwarte namiotowe wyjście widać gęstniejące zabudowania Ałupki, przez którą będziemy jutro jechać. Już zmierzcha, latarnie w miasteczku się zapalają – ostatni łyk jeszcze chłodnego piwa i czas spać, by nabrać sił na kolejny upalny dzień. Przed nami Riwiera Krymska.

Czytaj dalej

Krym cz. 2. Bakczysaraj – w drodze do dawnej stolicy tatarskiej potęgi

Rozproszone promienie zachodzącego słońca osuszały nasze mokre od deszczu twarze. Przed chwilą doświadczyliśmy nawałnicy, która tak szybko nas opuściła jak przyszła. Nie mokre ciuchy były jednak najgorsze. Jesteśmy w czarnej dupie – oznajmił ze stoickim spokojem Michał. W istocie miał sporo racji. Droga na Bakczysaraj, która zgodnie z przebiegiem na mapie miała nas doprowadzić do miasta, postanowiła pokazać nam środkowy palec i zakończyć bieg po środku niczego. Tabliczka z groźnym napisem „Sanitarnaja Zona”, szlaban i stojąca przy nim blaszana budka nie wróżyły nic dobrego.  Wszelkie wątpliwości rozwiał cieć, który wyskoczył do nas z budki. Jego jedyną funkcją było chyba informowanie zbłądzonych podróżników o zakazie przejazdu na tym pustkowiu. Po kilku minutach sympatycznej rozmowy dowiedzieliśmy się, że możemy ominąć zamknięty obszar jakimiś ledwo wyjeżdżonymi szutrówkami przez góry. „Oo, tam po prawej!” – wskazał zamaszystym ruchem bliżej nieokreślony kierunek. – „Nie dalej jak 5 kilometrów i dojedziecie do asfaltu, a stamtąd już prosto do celu!”

Czytaj dalej