Tatry – Orla Perć od Granatów do Koziego Wierchu

Babie lato nie jest oficjalną porą roku, a według mnie powinno. Ciężko jednak umieścić w sztywne ramy kalendarza ten piękny okres ostatnich podrygów lata, które zwykle oznaczają pożegnanie z tą piękną porą roku. Sprzyjające prognozy na pierwszy weekend października zachęcały do spontanicznego wyjazdu. Padło na Tatry, a konkretnie Orla Perć, która odkąd jeżdżę w góry spędza mi sen z powiek.

Czytaj dalej

Kijów, Majdan Nezaleznosti. Miejsce zadumy, zbrukane krwią niewinnych ludzi

Jakiś czas zastanawiałem się, w jaki sposób opisać na blogu mój kilkudniowy pobyt w Kijowie. Czy zamieścić praktyczne informacje przydatne do zwiedzania miasta, czy może wypunktować główne atrakcje. Postanowiłem jednak skupić się na jednym miejscu ukraińskiej stolicy, pomijając popularne atrakcje. Plac Niepodległości, być może bardziej znany jako Majdan Nezaleznosti. Jego wydźwięk jest silniejszy niż wszystkie przewodnikowe atrakcje Kijowa razem wzięte.

Czytaj dalej

Jezioro Myvatn – spacer po wulkanie i kąpiel w gorących źródłach

Gdy patrzymy ze wzgórza na jezioro Myvatn – najbardziej znany zbiornik wodny Islandii, przypomina nam bardziej rozlewisko z wystającymi nad powierzchnię wody wysepkami. Tylko wokół jeziora jest zielono. U naszych stóp widać odkryte, geotermalne kąpielisko, w tle góruje czarny masyw wulkanu Hverflall, spowity ciężkimi chmurami.Pod nim zastygłe formacje utworzonego po erupcji pola lawowego, gdzieś daleko w tle gęste słupy gorącej pary, buchające z obszaru geotermalnego.

Czytaj dalej

Przez dziewicze fiordy i przełęcz Oxi

Po zostawieniu za sobą lagun lodowych i lodowca Vatnajökull z każdym kilometrem odnosimy wrażenie, że wokół nas robi się coraz spokojniej i bardziej dziko. Mimo tego, że jakiekolwiek miejscowości na trasie od kilku dni pojawiają się z rzadka, teraz do najbliższego miasteczka Höfn mamy ponad 80 kilometrów. Następne jest Djupivogur, kolejną stówkę dalej. Potem już tylko przełęcz Oxi. Wydawałoby się, że gęstość zaludnienia nie może bardziej spaść – a jednak. Po drodze, co jakiś czas napotykamy małe domki lub gospodarstwa, luźno rozrzucone w pewnej odległości od asfaltówki. Niektóre z nich są tak daleko, że ledwie dostrzegamy kolor elewacji budynku, inne stoją przy samej szosie. Aż przez wielkie okna możemy dostrzec bawiące się w środku dzieci. Bo Islandczycy nie chowają się przed obcymi za zasłonami. Płotów wokół posesji też często nie ma, a panoramiczne okna wpuszczają do domu mnóstwo światła dziennego. Tak, jakby chciano się za wszelką cenę nacieszyć długimi, lipcowymi dniami.

Czytaj dalej

Lipniażka – opuszczone miasto na Ukrainie

Na terenie Ukrainy znajduje się wiele całkiem młodych miast, powstałych w ubiegłym wieku. Większe lub mniejsze ośrodki miejskie budowane były przede wszystkim dla pracowników pobliskich zakładów przemysłowych (najczęściej miasto powstawało równolegle z fabryką). Naturalnie, towarzyszy im wszelaka infrastruktura socjalna (szkoły, szpitale, służby bezpieczeństwa), dająca niezależność i umożliwiająca zaspokajanie podstawowych potrzeb. Podobne miasta nigdy nie znalazły i nie znajdą się na mapie turystycznej kraju – brakuje w nich zabytków, nie posiadają interesującej, wielowiekowej historii. Jednak nie taka jest ich funkcja – tu ma się dobrze i wygodnie mieszkać, ma być blisko do pracy. Państwo oferuje mieszkanie dla rodziny – starsi chodzą do pracy, dzieci do szkoły. Nierzadko 80% ludzi w wieku produkcyjnym jest zatrudnionych w wielkim kombinacie, z górującymi nad szarym blokowiskiem kominami.

W takim razie co się stanie z takim miastem, gdy dająca zatrudnienie fabryka upadnie…?

Czytaj dalej

Islandia, czy Antarktyda? Wzdłuż brzegów Jökulsárlón i Fjallsárlón

Wzniosły lodowiec Vatnajökull jest położony w południowej części Islandii, około 330 km od Reykjaviku. Z jego roztapiających się części utworzyły się jeziora, wokół których panuje klimat niczym na Antarktydzie. Odwiedzamy laguny lodowe Jökulsárlón i Fjallsárlón, w których wodach dryfują liczne góry lodowe, finalnie wypływające na szerokie wody oceanu.

Czytaj dalej

Islandia. Na rowerze przez krainę ognia i lodu

Kryzys dopadł mnie już trzeciego dnia. Po kilku godzinach jazdy 10km/h i biernego patrzenia, jak islandzki huragan przywiewa nad nasze głowy deszczową chmurę, której końca nie widać, z pokorą przyjąłem pierwsze krople deszczu na twarzy. Jedziemy dalej, nastaje wieczór. Niewielka wioska, pytamy o możliwość noclegu choćby w stodole, spotykamy się z odmową. Podczas postoju wiatr i deszcz bardzo wychładza. Mam dość. Rozbijamy obozowisko tuż obok głównej drogi – i tak prawie nic tędy nie jeździ. 15 minut później, w dwóch parach skarpet, zawinięty w śpiwór, rozgrzewam się od środka ugotowanym makaronem z sosem. Całą noc deszcz konsekwentnie bębni w tropik. Aż dziw, gdy rano naszym oczom ukazuje się błękitne niebo. Po chmurach nie ma śladu. Wokół srogie, skaliste wzgórza, soczyście zielona łąka, a na niej trzy namioty. Słońce już mocno operuje wyciągając wilgoć z traw. Chce mi się śpiewać z radości. Taka właśnie jest ta jedyna w swoim rodzaju wyspa. Islandia – kraina ognia i lodu. Wyspa, którą można w jednej chwili kochać, a zaraz nienawidzić. Nie ma nic pomiędzy.

Czytaj dalej

Podróż na własną rękę – jak zmniejszyć wydatki?

Jednym z głównych stereotypów dotyczących podróżowania jest przeświadczenie o wysokich kosztach każdego wyjazdu. Bo przecież w miejsce, które sobie upatrzymy trzeba jakoś dojechać lub dolecieć, zarezerwować noclegi. Będąc już w wymarzonym miejscu nie szczędzimy pieniędzy na drobne rzeczy – lody ze stoiska przy głównej atrakcji, kiełbaska z grilla i grzaniec na bożonarodzeniowym jarmarku, jakaś pamiątka identyfikująca nas właśnie z tym niepowtarzalnym ratuszem lub kościołem? Czemu nie! Jesteśmy w końcu na wakacjach, harowaliśmy miesiącami, aby móc teraz pozwolić sobie na tę przyjemność. Należy się przecież. Jak do tych wszystkich wydatków dołożymy bilety wstępu do opisywanych w przewodnikach atrakcji turystycznych, wydatki na komunikację… uzbiera się całkiem niezła sumka. Gdy będąc już w domu, wróciwszy do prozy życia, spojrzymy na stan konta i poniesione przez cały okres urlopu wydatki, złapiemy się za głowę. Jakim cudem tak dużo, przed wyjazdem zakładaliśmy, że zmieścimy się w sumie niższej o kilka stówek! A no właśnie… Przed kolejnym urlopem będziemy już ostrożniejsi, jednak już tak szybko sobie na niego nie pozwolimy. Bo przecież trzeba oszczędzić odpowiednio większą sumę pieniędzy – co się stanie, jeśli znowu zabraknie nam hamulców?

Czytaj dalej

Podróż na Białoruś – ogólne porady, praktyczne informacje

Planując wyjazd na własną rękę do dowolnego kraju zwykle należy posiąść pewien zbiór przydatnych informacji praktycznych dotyczących języka, poruszania się po kraju, obowiązujących tam przepisów. Taka wiedza pozwala na uniknięcie przykrych niespodzianek i mandatów za nieświadome przewinienia. W przypadku Białorusi zapewne każdemu nasuwają się dwa argumenty, z pozoru zniechęcające do podróży – wiza i obowiązek meldunkowy. My jednak postaramy się udowodnić, że wykazując nieco chęci wszystko jest do zrobienia i nie diabeł taki straszny, jak go malują. Opiszemy też, na jakie aspekty zwrócić szczególną uwagę podróżując samochodem, w jaki sposób opłacić autostrady. Zapraszamy do krótkiego poradnika!

Czytaj dalej

Białoruś – blisko, a tak daleko cz. II

Przemierzamy dalej Białoruś, której niezwykła stolica kryje w swej historii wiele ciekawostek. Mińsk został prawie doszczętnie zburzony podczas II Wojny Światowej. Na jego gruzach zbudowano nowe miasto, którego ideą architektoniczną był socrealizm podobny do moskiewskiego. W efekcie centrum największego miasta Białorusi ma szansę zostać wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO jako idealne miasto socrealizmu. Pomimo zmęczenia całodniowym zwiedzaniem i trasą nie mogliśmy doczekać się kolejnego dnia, aby zobaczyć je na własne oczy.

Czytaj dalej