SAKWA PEŁNA KREDEK #4 Witaj, Pamirze! Wsiadamy na rowery :)

Imponujący, niesamowity, niewyobrażalny, surowy i piękny – PAMIR. Dzikie i srogie góry Tadżykistanu, których najwyższe szczyty mają po 7 tysięcy metrów, stoją przed nami otworem. Dotarliśmy… rowery całe, my pełni emocji i werwy, gotowi na szutrowe podjazdy – pozostaje tylko założyć sakwy i ruszyć przed siebie. Wreszcie wsiadamy na rowery, przygodę czas zacząć!

Czytaj dalej

SAKWA PEŁNA KREDEK #3 Duszanbe. Co nas zaskoczyło w stolicy Tadżykistanu?

Podróż samolotem można czasem porównać do teleportacji. Szczególnie taki lot, który się przespało. Gdy, otumanieni ciężką nocą, rozpakowujemy zafoliowane paczki z rowerami przed gmachem lotniska, nad Duszanbe wstaje słońce. Chwilę później krążymy już po centrum w poszukiwaniu bloku Jafara, u którego będziemy nocować. Jedziemy szerokim prospektem, rozłożyste gałęzie drzew szczelnie chronią całą ulicę od palącego już słońca. Elegancko ubrani mężczyźni spieszą się do pracy, na przystankach kobiety w barwnych hidżabach wyczekują swojej marszrutki. Słychać plusk wody z fontann, których jest pełno wzdłuż reprezentacyjnej ulicy Rudaki. Duszanbe wywarło na nas pozytywne pierwsze wrażenie – na pewno nie przypomina stolicy najbiedniejszej republiki byłego ZSRR, jaką jest Tadżykistan. 

Czytaj dalej

SAKWA PEŁNA KREDEK #2 MOSKWA. Przytłaczający magnetyzm rosyjskiej stolicy.

No to zaczęło się. Nasz samolot dotknął przed chwilą płyty lotniska Szeremietiewo. Jesteśmy w Moskwie. Choć rosyjska stolica znajduje się tylko dwie godziny lotu od polskiej, my jesteśmy podekscytowani wszystkim, co nowe. Dla mnie i dla Janka Moskwa to jedynie przystanek przed czymś większym i groźniejszym 🙂 bowiem już za 4 dni będziemy w Tadżykistanie, gdzie rozpocznie się rowerowa wyprawa przez góry Pamiru. 

Czytaj dalej

SAKWA PEŁNA KREDEK #1 Poznajcie Gulnarę

Od dawna wiadomo, ze nie będziemy w stanie doświadczyć pełnej esencji kraju, który odwiedzamy, bez spojrzenia okiem osoby w nim żyjącej. Tym bardziej, jeśli ta sama osoba potrafi popatrzeć na swoją ojczyznę z dystansu i nie waha się poruszać tematów spornych. Poznajcie Gulnarę – lokalną przewodniczkę po dzikich zakątkach Pamiru oraz pomysłodawczynię budowy przedszkola w Murgabie – to właśnie tam trafiły wiezione przeze mnie kredki.

Czytaj dalej

Pogórze Kaczawskie, czyli tajemnicza kraina wygasłych wulkanów

Pogórze Kaczawskie to jeszcze nie Sudety, ale już nie podwrocławskie suburbia. Słynąca z poszukiwaczy złota Złotoryja otoczona jest pagórkami, które swym kształtem przypominają wulkany. Jedynie gęsta roślinność pokrywająca zbocza zdradza, że ostatnie erupcje miały tu miejsce tysiąclecia temu. Szczyty dawnych wulkanów okazały się idealną lokalizacją na wzniesienie twierdz obronnych – zawitamy do jednego z ciekawszych w okolicy zamku Grodziec. Wraz z Kasią przyjeżdżamy w te strony na specjalne zaproszenie – to co widzą oczy, będzie uzupełnione przez liczne, interesujące historie. 

Czytaj dalej

Gruzja: Z wizytą w klasztorze David Garedża i wiosce po środku stepu

Aż dziw, że kraj, mający powierzchnię jednej czwartej Polski, może być aż tak różnorodny. W Gruzji z jednej strony mamy morze, z drugiej ośnieżone szczyty Kaukazu, z trzeciej zalesione, górskie parki narodowe, zaś z czwartej rozgrzaną półpustynię. I właśnie o tej ostatniej odsłonie Gruzji napiszę Wam dzisiaj. Odwiedzamy wykuty w skale klasztor Dawid Garedża, położony na granicy z Azerbejdżanem. Wracając zajrzymy także do jedynej w okolicy wsi Udabno, w której nasi rodacy postanowili poszukać szczęścia i otworzyli hostel. 

Czytaj dalej

SAKWA PEŁNA KREDEK #1: Pamir Highway na rowerze – Prolog

Już w połowie maja rozpoczynam prawie miesięczny urlop. Chociaż przygotowuję się do niego już wiele miesięcy, im bliżej daty startu, tym więcej spraw do załatwienia zaczyna się piętrzyć. Do tej pory chyba nie miałem przed sobą tak skomplikowanego logistycznie, wyprawowego przedsięwzięcia. Proporcjonalnie do upływającego czasu rośnie we mnie ekscytacja, ale też lęk, czy wszystko się uda, czy podołamy. Wyruszamy w nieznane, wychodzimy ze swojej strefy komfortu. Na rowerach. Tym razem – Azja Środkowa i jedna z najwyżej położonych dróg świata. 

Czytaj dalej

Ukraina na własną rękę – uniwersalny poradnik praktyczny

Przedstawiam Ci zebrane w jedno miejsce praktyczne informacje, dotyczące podróżowania po Ukrainie. Vademecum wiedzy o naszych sąsiadach – użyteczne dla osób, stawiających swoje pierwsze kroki na wschodzie. Dowiesz się jak poruszać się po kraju marszrutkami i pociągami, w których częściach kraju nie dogadasz się po ukraińsku, jak zorganizować zwiedzanie Zony Czarnobylskiej oraz których dróg lepiej unikać, jadąc własnym samochodem. Przeanalizujemy krążące w publicznej opinii stereotypy, dotyczące bezpieczeństwa, nasilającego się nacjonalizmu i łapówkarstwa wśród policji. Na końcu znajdziesz subiektywny poradnik najciekawszych miejsc na Ukrainie, nie wyłączając rejonów mało popularnych wśród turystów.

Czytaj dalej

Sintra. Kiczowaty pałac Pena i niebiańsko piękna Praia da Ursa

Sintra, Sintra… przed przyjazdem w południową część Portugalii naczytaliśmy się, że odwiedzając Lizbonę, pominięcie oddalonej o pół godziny jazdy pociągiem Sintry, to grzech. W rzeczy samej – położone na skraju malowniczego Parku Narodowego miasteczko to perełka tej części kraju, a już z pewnością jedno z najciekawszych miejsc do odwiedzenia podczas wizyty w Lizbonie, w ramach wycieczki jednodniowej. My fragment naszych lizbońskich wakacji przeznaczyliśmy na kiczowaty Pałac Pena i jedną z ciekawszych, trudniej dostępnych plaż – Praia da Ursa. Nie obyło się także bez niespodziewanej kąpieli w zimnej wodzie 😉

Czytaj dalej

Symbol Lizbony. Tramwaj 28, mozolnie wspinający się po miejskich wzgórzach

Ponoć portugalska stolica jest położona na siedmiu wzgórzach, a ze szczytu każdego z nich rozpościera się równie imponująca panorama położonych nad rzeką zabudowań. Aby przemieścić się między punktami widokowymi, trzeba się nieźle napocić, jednak wysiłek się opłaca. Tramwaje w Lizbonie (a w szczególności w jej starej części), zdają się funkcjonować wbrew zdrowemu rozsądkowi i prawom grawitacji. Przemykające wąskimi uliczkami wagony miejscami niemal ocierają się o winkle kamienic, a przechodnie niekiedy muszą przytulać się do budynków, ustępując miejsca. Poza tym, to właśnie tutaj znajduje się najostrzejszy podjazd tramwajowy na świecie! Przecinaki sprawnie pokonują znaczne przewyższenia, dzięki czemu w błyskawicznym tempie mogą nas dowieźć na jeden z punktów widokowych. Kręcąc się po urokliwych zakątkach starej dzielnicy Alfama nie jeden raz przetniemy torowisko, po którym kursuje linia 28 – bez wątpienia najciekawsza trasa tramwajowa w Lizbonie. Nawet, jeśli na co dzień nie korzystasz z transportu zbiorowego – złam swoją zasadę. Przejażdżka tramwajem w Lizbonie to atrakcja sama w sobie!

Czytaj dalej

Close