Wyspy Kanaryjskie na własną rękę – ile nas kosztował wyjazd?

Jako podsumowanie relacji z naszej plecakowej tułaczki po Kanarach, postanowiłem przedstawić szczegółowy kosztorys wyjazdu. I tym samym udowodnić, że dłuższy pobyt w droższym niż Polska kraju wcale nie musi oznaczać wydania góry pieniędzy. Wyspy Kanaryjskie na własną rękę, czyli dokładna analiza kosztów przelotu, życia na miejscu, cen żywności oraz bilety wstępu do atrakcji turystycznych. Udowadniam, że da się odwiedzić egzotyczne miejsce relatywnie niskim kosztem.

Jak najłatwiej zaoszczędzić? Spać pod namiotem!

Zgodnie z moimi obserwacjami, odwiedzając droższe państwa tzw. „Zachodu”, największa różnica względem naszego kraju jest we wszelakich usługach. W przypadku wyjazdu turystycznego, podstawowo interesują nas noclegi, transport oraz wyżywienie. I paradoksalnie na tych trzech rzeczach udało nam się najbardziej zaoszczędzić. Co prawda ceny w Hiszpanii nie są tak wysokie jak np. we Francji czy Austrii, jednak nadal wyższe niż u nas. Okazało się, że wybierając w rozsądny sposób produkty w sklepach, możemy samodzielnie przyrządzić całkiem smaczny obiad, a budżet całodniowy na jedną osobę nie przekracza 10 €! (nie wliczając kosztów dodatkowych, np. zakup pamiątek, promy  między wyspami itd.). 

Opłaty za bilety lotnicze

No to zacznijmy podsumowanie. Pierwsze i najbardziej bolesne koszty, jakie musieliśmy ponieść, to bilety lotnicze. Ze względu na niemożność wybrania dowolnego terminu wyjazdu (urlopy pokrywały nam się tylko przez 10 dni), nie mogliśmy się dostosować do najtańszych lotów. Mimo tego, uważam że nie przepłaciliśmy (choć łowcy promocji i najtańszych biletów pewnie zaraz walną pięścią w stół).

Za lot w obie strony liniami WizzAir na trasie Budapeszt – Puerto del Rosario (Fuerteventura) zapłaciliśmy 675 zł. W tej cenie był wykupiony jeden bagaż rejestrowany do 32 kg w każdą stronę. Aby uniknąć niepotrzebnego wydawania dodatkowych pieniędzy, owinęliśmy oba plecaki streczem i nadaliśmy jako jeden bagaż. Przed podejściem do odprawy profilaktycznie jeszcze go zważyliśmy (wyszło 28 kg). Cena jednego bagażu rejestrowanego na tej trasie wynosiła 169 zł, więc udało nam się zredukować te koszty o połowę. 

W drodze powrotnej musieliśmy wydać dodatkowo 10€ na zapakowanie złączonych plecaków w folię na lotnisku. W pozostawionym w krzakach worku, w którym była moja kurtka, znajdował się także strecz. Niestety ktoś postanowił sobie pożyczyć całą jego zawartość… zawsze z lekkim uśmieszkiem patrzyłem na podróżnych, szczelnie opakowujących swoje walizki zieloną folią za dodatkowe pieniądze, jednak tym razem nie mieliśmy wyjścia.


Szczegółowe podsumowanie wydatków

Na wyspach przebywaliśmy siedem dni, od niedzieli do niedzieli. Na ten okres wymieniliśmy po 200 € na osobę. Wcześniej nie bukowaliśmy noclegu na żadnym portalu rezerwacyjnym, także wybrana kwota miała nam starczyć na cały wyjazd.

…i starczyła! Mało tego, przywieźliśmy po 30 euro na osobę z powrotem! 

 

Zgodnie ze swoją zasadą, starałem się nie wydawać pieniędzy na głupoty jednocześnie nie szczypiąc się nadmiernie. Ja już kiedyś pisałem, mimo wszystko urlop jest też po to, aby pozwolić sobie na drobne zachcianki. W granicach rozsądku! Choć hiszpańskie wino musiało być grane każdego wieczoru 😉

Przez cały okres pobytu wykupiliśmy tylko jeden nocleg za 35 € (na Lanzarote, w Harii) – resztę nocy spędziliśmy w namiocie rozstawionym na dziko lub na bezpłatnym kempingu. Bardzo dużo zaoszczędziliśmy na transporcie, bądź co bądź stopem przejechaliśmy kilkaset kilometrów… Oczywiście nie podróżowaliśmy autostopem po to, aby zaoszczędzić – jednak nie da się ukryć, że ta forma przemieszczania się jest bardzo ekonomiczna 🙂 (za każdym razem zanim wsiedliśmy do auta pytaliśmy, czy możemy jechać za darmo).

Opłat za przemieszczanie się między wyspami promem nie dało się już uniknąć, a było ich w sumie aż 4. Z Fuerteventury na Lanzarote (Corralejo -> Playa Blanca), z Lanzarote na La Graciosę (Playa Blanca -> Caleta del Sebo) i z powrotem. Całość wyniosła nas aż 48 € od osoby, korzystając z najtańszych operatorów.

Postanowiliśmy też nie dziadować i odwiedzić dwie płatne atrakcje turystycznePark Narodowy Timanfaya oraz jaskinię wewnątrz tunelu wulkanicznego – Jameos del Agua. Bilety wstępu w obu przypadkach kosztowały po 9 €, jednak przerobiony w dużej części na kawiarnio-restaurację tunel zdecydowanie nie był wart swojej ceny.  O kilku innych czytaliśmy mieszane opinie, więc postanowiliśmy odpuścić – lecz park Timanfaya według mnie jest zdecydowanym mustsee, nawet dla osób nie lubiących tłumów i jazdy autobusem 🙂

Właśnie – co do autobusów, to jechaliśmy trzema. Dwa razy komunikacją miejską w Playa Blanca, aby się sprawnie dostać na plażę Papagayo przed zmrokiem i o poranku. Ostatni raz w drodze powrotnej, kiedy w ciągu jednego dnia zamierzaliśmy przedostać się z La Graciosy na Fuerteventurę, zwiedzając przy okazji stolicę Lanzarote, Arrecife. Stop wtedy nam wyjątkowo nie szedł – czekaliśmy na transport dość długo, a każdy nas podwoził ledwie kilka kilometrów. Dzięki autobusowi wyrobiliśmy się na ostatni prom taniego przewoźnika.

Poniżej tabelka z dokładnymi wyliczeniami naszych wydatków:



Średnio 10€ na jedzenie dziennie

Nietrudno policzyć, że skoro na wszystkie „dodatki” wydaliśmy nieco powyżej 100 €, a do Warszawy wróciliśmy z trzydziestoma – na jedzenie i picie (w tym procenty) wydaliśmy 70€. Czyli wychodzi po 10€ dziennie! 

Od razu pewnie nasuwa Ci się myśl, że wybieraliśmy w sklepach tylko najtańsze produkty, a codziennie na obiad jedliśmy makaron. Zgadza się… ale tylko to drugie 😉 I w sumie też nie do końca – dwa razy pozwoliliśmy sobie na pełnowartościowy obiad w knajpie – w Arrecife i Puerto del Rosario. Na co dzień faktycznie kuchenka była odpalana minimum dwa razy – na poranną kawę i solidną obiadokolację. A makaron można przyrządzić w różnych konfiguracjach i na prawdę po tygodniu jeszcze się nie nudzi. W sklepach był spory wybór wszelakich sosów, warzyw i przypraw w rozsądnych cenach.

Przykładowe ceny na Wyspach Kanaryjskich

Woda niegazowana 1,5 l…………………………….0,7 €
Chleb krojony biały……………………………………..1,3 €
Kiełbasa Chorizo (10 plasterków)………………….1 €
Makaron (250 g)…………………………………………0,8 €
Owoc kaki (1 szt.)………………………………………..0,8 €
Konserwa turystyczna (300 g)………………………2,5 €
Coca – cola (2 l)……………………………………………1,6 €
Kawa czarna w knajpie…………………………………1,2 €
Najtańsze wino czerwone (0,75 l)………………….1,9 €
Wino czerwone z winnicy na Lanzarote………..7,5 €
Obiad w restauracji (np. owoce morza)………….8 €
Bilet autobusowy (dystans 15 km)…………………2,2 €

Co dzisiaj na obiad? Ośmornica! 
Bar w Arrecife

Fragment kompleksu Jameos del Agua, zaprojektowanego przez Cesara Manrique. 

Pamiątki, pamiątki….. 🙂

Tym wpisem zamykam relację z wyprawy na Wyspy Kanaryjskie. Mam nadzieję, że praktyczne wskazówki i opisane przeze mnie miejsca pomogą Ci właściwie zaplanować wyjazd w ten region świata 🙂 W przypadku niejasności zapraszam do zadawania pytań w komentarzach!

Zobacz także:

Podróż na własną rękę – jak zmniejszyć wydatki?
Islandia na rowerze
Motoryzacyjny skansen na Ukrainie

2 przemyślenia nt. „Wyspy Kanaryjskie na własną rękę – ile nas kosztował wyjazd?

Dodaj komentarz