Jak na warszawską Wolę wprowadziły się białe kołnierzyki. Transformacja dzielnicy robotniczej w biurową.

Dziś zabieram Cię na spacer po Woli – dzielnicy, w której się wychowałem. Będziemy szukać pozostałości robotniczego charakteru tej części Warszawy, zajrzymy w podwórka i zaniedbane zakamarki, odszukamy miejsca, które niedługo mogą zniknąć. Zobaczymy też jak wygląda nowoczesna Wola szklanych biurowców. 

 

Tak się złożyło, że mieszkam w Warszawie od urodzenia, a od 6 roku życia tylko w dzielnicy Wola. Jak każda europejska stolica, tak i nasza dynamicznie się zmienia, co jest najbardziej zauważalne w centrum i dzielnicach ościennych. Nieliczne działki lub pokryte ugorem pofabryczne tereny trafiają w prywatne ręce, byśmy po kilku chwilach mogli cieszyć oko kolejnym szklanym drapaczem chmur lub nowoczesną bryłą apartamentowca.

Takie wrażenie warszawskie city może na Tobie zrobić w pierwszej chwili. Wystarczy jednak, abyś się zagłębił w boczne, mniej reprezentatywne uliczki, a ujrzysz przedwojenną architekturę, przysłoniętą już na zawsze cieniem lśniących, szklanych kolosów. Przeciskając się wąskimi uliczkami Mirowa co krok natkniesz się na opuszczone kamienice, w których każda podniszczona cegła zdaje się niemal wykrzykiwać burzliwą historię minionego wieku. To tu, na Woli było żydowskie getto odseparowane od reszty miasta. To tu, na Woli znajdowały się główne browary warszawskie, zakłady  „Róża Luksemburg” i kilka innych fabryk, po których obecnie próżno szukać śladu. To między innymi na Woli możemy odnaleźć budynki, które przetrwały obie wojny światowe (przy czym nie znajdziemy ich zbyt wiele np. na starym mieście).

Postanowiłem przejść się na krótki spacer z aparatem i odwiedzić miejsca, do których turyści trafiają z rzadka. Zajrzę także w bramy i zakamarki opuszczonych kamienic, których dni są już prawdopodobnie policzone.

Może masz ochotę wybrać się ze mną?

 

Gazownia Warszawska. Puste, ceglane okrąglaki czekające na lepsze czasy

Naszą marszrutę rozpoczynamy na Dworcu Zachodnim, udając się w kierunku opuszczonej gazowni z 1888 roku. Charakterystyczne, ceglane budynki o cylindrycznym kształcie widzimy już z daleka. Gazownia jest nieczynna już czterdzieści lat, od tego czasu koncepcji na zagospodarowanie budynków było przynajmniej kilka. Chciano przerobić je na biurowce albo muzeum, był tez pomysł, aby były częścią terenów rekreacyjnych. Niestety dotąd nie znaleziono inwestora na wdrożenie któregoś z projektów. Ich obecny stan techniczny jest dość słaby, a na rewitalizację z prawdziwego zdarzenia przyjdzie jeszcze trochę poczekać. Od czasu do czasu przeprowadzane są wyłącznie drobne prace, mające zapobiec drastycznemu pogorszeniu się stanu obiektu (stąd na jednym z budynków rusztowania). 

 

Drugie życie dworca Warszawa Główna

Ruszamy dalej ulicą Kolejową w kierunku dawnego Dworca Głównego, w którym do niedawna mieściło się Muzeum Kolejnictwa. Po drodze mijamy nowe bloki wybudowane kilka lat temu na pofabrycznych działkach. Schludny placyk przed wejściem, przyjemny plusk wody z fontanny i malutka restauracja zbudowana ze szkła dają poczucie prestiżu, mające zapewne przyciągnąć potencjalnych nabywców nowych mieszkań. To nic, że za deweloperskim płotem rozciągają się nieużywane bocznice kolejowe i opuszczone pozostałości magazynów… przemysłowy charakter tej okolicy nie zaniknie tak szybko.

Idąc wyboistą kostką brukową na tyłach dworca aż ciężko uwierzyć, że znajdujemy się niemal w centrum Warszawy. Wreszcie wkraczamy na opuszczone perony. Pod charakterystycznym kolejowym daszkiem kiedyś oczekiwali podróżni, aktualnie pozostałości torowiska ledwo wystają spod gęstych zarośli. Dziś działa tutaj tzw. Nocny Market, składający się ze stoisk gastronomicznych ze street foodem z całego świata. W każdy weekend (piątek – niedziela) do późnych godzin nocnych to nietypowe miejsce przyciąga głodnych warszawiaków i turystów. Dzięki oryginalnej aranżacji opuszczonego terenu perony Warszawy Głównej na nowo zapełniły się ludźmi.

Świeżutkie osiedle przy ulicy Kolejowej, kompletnie nie pasujące do otaczającej je okolicy. A może to okolica nie pasuje do osiedla?

Budynek dworca Warszawa Główna. To tutaj do niedawna mieściła się siedziba Muzeum Kolejnictwa.

Nocny Market na peronach Warszawy Głównej. W ciągu dnia to miejsce świeci pustką. 

Ledwie widoczne torowisko przy odkrytym peronie. Za siatką muzealny tabor kolejowy, który prawdopodobnie zostanie przeniesiony do nowej siedziby Muzeum Kolejnictwa na Odolanach.

Mirów – przez śródmiejską część Woli

Dalej idziemy wzdłuż kolejowej linii średnicowej, która na tym odcinku przebiega na powierzchni, dopiero przed dworcem Centralnym znika w tunelu. Skręcamy w ul. Żelazną i zaczynamy szczegółową penetrację wschodniej części Woli. Na tym obszarze znajdziemy najwięcej przedwojennych kamienic, także takich nieotynkowanych ze śladami po kulach. Pierzeje mirowskich ulic nie są jednak spójne – między stuletnimi budynkami króluje powojenna zabudowa modernistyczna, wypełniająca luki po zniszczeniach wojennych. Warto wiedzieć, że osiedle Mirów (część dzielnicy), przed wojną należało do dzielnicy Śródmieście. Częściowo na terenie Mirowa znajdowało się utworzone przez Niemców getto warszawskie, które było największym gettem w okupowanej Europie. 

Ulica Miedziana – widok z Alei Jerozolimskich.

Opuszczona kamienica przy Żelaznej.

Tutaj warto zatrzymać się na dłużej. Bogato zdobiona kamienica na rogu Złotej i Żelaznej z 1899 roku, była nazywana potocznie „Pekinem”, ze względu na przeludnienie. O eksmitowanych w 2003 roku mieszkańcach nakręcono film dokumentalny „Pekin, Złota 83”. W świetlanych planach była rewitalizacja budynku, jednak na razie jedynie zakryto górną fasadę, pewnie ze względów bezpieczeństwa.

 

Tymczasem wracamy na Miedzianą. Róg Pańskiej. 

Jeszcze zamieszkała kamienica na rogu ulic Waliców i Pereca jest w szczególnie kiepskim stanie.

Zwiedzamy podwórka…

Typowy dziedziniec typu „studnia”. Tutaj ustawiono specjalne metalowe podpory, mające chyba chronić kamienicę przed złożeniem się do środka.

Niezamieszkała część kamienicy.

Wysoka na 5 pięter kamienica przy ulicy Waliców – osobiście na mnie robi ogromne wrażenie. Ciekawe, jaka czeka ją przyszłość?

Dotarliśmy na ulicę Łucką. Kilka kamienic wciśniętych pomiędzy apartamentowce przy Grzybowskiej, a biurowce przy Żelaznej, zostało odgrodzonych jakiś czas temu wysokim płotem. Zamknięty teren sukcesywnie zarasta. W ostatnich latach właśnie przy Łuckiej, dziwnym trafem drewniane stropy ulegały podpalaniu. Czyżby ten atrakcyjny inwestycyjnie teren ktoś chciał przejąć za wszelką cenę?

 

Wysoka wartość ziemi dyktuje priorytety

Smutne widoki, nie sądzicie? Tym bardziej robi się przykro wiedząc, że za najdalej kilkanaście lat większość z powyższych budynków zniknie z powierzchni ziemi. Ich stan techniczny z roku na rok się pogarsza, do rejestru zabytków wpisana jest mniejsza część. Budynki są usytuowane zbyt blisko centrum, wartość ziemi jest zbyt wysoka, aby na dłuższą metę pozostawić nieużytkowane, opuszczone działki.

Podobnie sprawa ma się z Browarami Warszawskimi. Zakład browarniczy działał przy ulicy Grzybowskiej w latach 1948 – 2004. W ostatnich dekadach produkowano tu m. in. dość znane w regionie piwo Królewskie. Obecnie produkcja została przeniesiona do zakładu w Warce, tereny pozakładowe wkrótce będą zagospodarowane przez dewelopera. Na miejscu fabryki powstanie osiedle mieszkaniowe „Browary Warszawskie” – chociaż dzięki historycznej nazwie nowi lokatorzy będą wiedzieli, na czego zgliszczach wybudowano ich mieszkania. 

Ostatni budynek Browarów Warszawskich, jaki się uchował przed zniszczeniem.

Browary Warszawskie z lotu ptaka, rok 2004. Źródło: www.wikipedia.org

 

Fabryka Norblina sprzedana w całości

Na uwagę zasługuje też dawna fabryka „Norblin”, zlokalizowana u zbiegu Żelaznej i Prostej. Mieścił się tu od 1820 roku zakład platerniczy – wytwarzano tu m.in. świeczniki, wazony, zastawę stołową i sprzęt do gotowania. W dużym stopniu zniszczona podczas II wojny światowej, wznowiła działalność pod nazwą Walcownia Metali „Warszawa”. Wytwarzano tu wtedy druty do kolejowej trakcji elektrycznej. W 1982 roku zamknięto produkcję, a w 2008 roku całość fabryki trafiła w ręce prywatne (część obszaru przejął deweloper, który nie jest zainteresowany rewitalizacją pofabryczny zabudowań). Obecnie na terenie fabryki trzy razy w tygodniu organizowany jest Bio Bazar

Główna brama wjazdowa do fabryki Norblina.

Nieużytkowane obecnie pozostałości fabrycznego kompleksu.

Źródło: Wikipedia.org

 

Rondo Daszyńskiego – nowe centrum dla biznesowej Woli?

Wreszcie docieramy do centralnego punktu nowej, biznesowej Woli. Rondo Daszyńskiego. Zabudowa wokół ronda, jak i prowadząca do niego ulica Prosta, zmieniły się nie do poznania po otwarciu centralnego odcinka drugiej linii metra. W istocie ten punkt miasta komunikacyjnie zyskał na znaczeniu. W okolicy zburzono między innymi budynek IPN-u, oraz część fabryki Norblin (aby poszerzyć ulicę Prostą (!) ), a na ich miejscu powstały nowoczesne biurowce, między innymi spektakularny, 49-piętrowy Warsaw Spire, oddany do użytku w zeszłym roku. Wraz ze 190 metrowym wieżowcem oddano do użytku spory fragment ogólnodostępnej przestrzeni, plac Europejski. Są tu fontanny, ławki, droga restauracja, abstrakcyjna sztuka uwięziona w kapsułach o dziwnych kształtach. Tylko obdrapane resztki kamienic w tle jakoś tak nie pasują…

  

Plac Europejski – sprawia przyjemne wrażenie oazy niemal w centrum miasta, na tyłach hałaśliwej ulicy Towarowej.

W środku tych przedziwnych kapsuł wystawowych znajdziemy malunki, przedmioty lub rzeźby – wystawa się regularnie zmienia. Niestety brakuje interpretacji…

Rok 2014 – Warsaw Spire w budowie, budynek IPN w rozbiórce. 


Chłodna – ściana warszawskiego getta. Tutaj czas się jakby zatrzymał

Na koniec spaceru zaglądamy na ulicę Chłodną. Przed wojną stanowiła ważną arterię komunikacyjną na osi wschód – zachód jako część Osi Saskiej, straciła na znaczeniu po wytyczeniu ulicy Świerczewskiego (obecnie al. „Solidarności”), czyli popularnej trasy W-Z. W okresie II wojny światowej wzdłuż fragmentu Chłodnej przebiegała granica getta. Obecnie nawierzchnia zachodniego odcinka ulicy zachowała swój dawny charakter – nawierzchnia jest w większości brukowa, zachowały się fragmenty torowiska tramwajowego o „rosyjskim” rozstawie 1525 mm. Słyszałem kiedyś o planach kompleksowej rewitalizacji ulicy, zrobienia z niej wolskiego deptaka i wprowadzeniu ruchu tramwajów konnych. Rzeczywiście, byłaby to nie lada gratka 🙂



Jaka przyszłość czeka historyczną część Woli? Zrównanie z ziemią, czy rewitalizacja?

Wola się zmienia i zmieniać będzie. Bez wątpienia położenie tej części dzielnicy na stołecznej mapie oraz doskonałe połączenie komunikacyjne z resztą Warszawy sprzyja szybkim przemianom i wielkim inwestycjom. Nie zamierzam wyrażać konkretnej opinii, czy zmiany idą w dobrym kierunku, czy może powinno się skupić na historii i ratować te resztki architektury, które się jeszcze nie rozpadły. Ocenę pozostawiam Tobie, Drogi Czytelniku.

Na koniec zamieszczam mapkę z naszego spaceru oraz kilka zdjęć, dopełniających powyżej przedstawione miejsca. 

Ulica Prosta po nowemu – tu najbardziej widoczne są kontrasty starej, biednej Woli z tą nowoczesną, biurową. 

Mówiąc o tej części Woli, nie sposób pominąć Osiedle Za Żelazną Bramą. Ten kompleks 19 ogromnych jednostek mieszkaniowych (ok. 300 lub 420 mieszkań w każdym bloku!) rozciąga się luźno na osi wschód – zachód, od Ogrodu Saskiego do ulicy Towarowej. W pierwotnym zamyśle pomiędzy luźno rozmieszczonymi blokami miały znajdować się przede wszystkim tereny rekreacyjne. Rzeczywistość drastycznie zweryfikowała plany – zbyt rzadko rozmieszczone budynki powoli zostały zabudowane ze wszystkich stron. 

 

Jeszcze jedno spojrzenie na ulicę Łucką. 

Dominujący w przestrzeni publicznej Warsaw Spire – widok z placu Zawiszy.

 

Podwórko jednej z opuszczonych kamienic.

Wewnątrz totalny rozgardiasz. Aż trudno uwierzyć, że część jeden z pionów budynku został opuszczony w latach 80-tych – świadczą o tym pozostałości po lokatorach wyłącznie z tamtego okresu. 

 

 


Zobacz także:

Wyspy Kanaryjskie autostopem!
Stara Łada w służbie taxi. Motoryzacyjny skansen na Ukrainie.
Opuszczona Łódź. Zapomniane kamienice w obiektywie

8 przemyśleń nt. „ Jak na warszawską Wolę wprowadziły się białe kołnierzyki. Transformacja dzielnicy robotniczej w biurową.

  1. B. fajne fotki ale zobaczyłem jeden błąd w opisie zdjęcia pt. tytułem Miedziana róg Prostej – nie było takiego skrzyżowania ! To jest Miedziana róg Pańskiej . Skąd wiem – mój dziadek miał zakład szewski Pańska 100 a ja wychowałem się na Łuckiej 9. A na koniec ten rejon Łucka, Pańska,Prosta,Wronia,Grzybowska,Miedziana nazywany był „DZIKIM ZACHODEM” co opisał w książce pt. ZŁY – Tyrmand. Pozdrawiam !

  2. Artykuł przeczytałem z wielką przyjemnością w pracy do porannej kawy. Super! Przejeżdżam przez Wolę praktycznie codziennie i z każdym rokiem nie mogę nadziwić się zmianom. W miejscach gdzie niegdyś rosła kapusta i ziemniaki budowane są coraz to nowocześniejsze biurowce lub osiedla mieszkaniowe. Podejrzewam, że w tych starych kamienicach oprócz historii kryje się jeszcze wiele wartościowych rzeczy, które prawdopodobnie zamienią się w pył razem z walącymi się murami.

    • Cieszę się, że artykuł Cię zaciekawił. No właśnie mnie te postępujące zmiany zainspirowały do napisania go… szczególnie, że Wola to dzielnica mi bliska. My zwiedzając starą kamienicę znajdowaliśmy stare kasety disco polo, magnetowidy, nawet zdjęcia rodzin… Kawał historii.

Dodaj komentarz

Close