Krym cz. 2. Bakczysaraj – w drodze do dawnej stolicy tatarskiej potęgi

Rozproszone promienie zachodzącego słońca osuszały nasze mokre od deszczu twarze. Przed chwilą doświadczyliśmy nawałnicy, która tak szybko nas opuściła jak przyszła. Nie mokre ciuchy były jednak najgorsze. Jesteśmy w czarnej dupie – oznajmił ze stoickim spokojem Michał. W istocie miał sporo racji. Droga na Bakczysaraj, która zgodnie z przebiegiem na mapie miała nas doprowadzić do miasta, postanowiła pokazać nam środkowy palec i zakończyć bieg po środku niczego. Tabliczka z groźnym napisem „Sanitarnaja Zona”, szlaban i stojąca przy nim blaszana budka nie wróżyły nic dobrego.  Wszelkie wątpliwości rozwiał cieć, który wyskoczył do nas z budki. Jego jedyną funkcją było chyba informowanie zbłądzonych podróżników o zakazie przejazdu na tym pustkowiu. Po kilku minutach sympatycznej rozmowy dowiedzieliśmy się, że możemy ominąć zamknięty obszar jakimiś ledwo wyjeżdżonymi szutrówkami przez góry. „Oo, tam po prawej!” – wskazał zamaszystym ruchem bliżej nieokreślony kierunek. – „Nie dalej jak 5 kilometrów i dojedziecie do asfaltu, a stamtąd już prosto do celu!”

Kierunek Bakczysaraj – na skróty, prowadząc rower przez góry

Jakby nie patrzeć, w dalszą drogę wyruszymy jutro. Teraz odbijamy od asfaltu, przekraczamy płytki bród i rozbijamy namiot na idealnie nadającej się do tego polance. Na naszej książkowej mapie Krymu niby dalsza droga jest (oznaczona jako cienka, przerywana linia). Niestety to nie były jeszcze czasy smartfonów i precyzyjnych nawigacji offline – taka informacja musi nam wystarczyć 🙂 Gdy już leżymy w śpiworach, obok namiotu z warkotem przejeżdża Zaporożec. Jeszcze długo słyszymy hałaśliwy silnik w oddali, świadczący o mozolnej wspinaczce pod górę. Skoro on dał radę to i nam się uda.  

Mimo przeciwności losu warto było przejechać tą ślepą odnogą

A to już następny dzień – wymuszony trekking przez góry z objuczonymi roweremi 🙂
fot. Michał Zaręba


Co zostało po dawnej stolicy Chanatu Krymskiego?

A cały ten wysiłek, by dotrzeć do miasteczka Bakczysaraj. Orientalna nazwa mimowolnie zatrzymuje wzrok na mapie na dłużej, jednak my nie trafiamy tu z przypadku. Bakczysaraj to historyczna stolica Chanatu Krymskiego, państwa zajmującego tereny basenu morza Azowskiego i większość półwyspu Krymskiego. Ciekawostka – od północy Chanat Krymski graniczył z Polską! Choć akurat ten fakt nie był związany z pojawieniem się Tatarów na polskiej ziemi (jeśli chcesz się dowiedzieć więcej na ten temat – kliknij tu 🙂 ).

W każdym razie państwo przestało istnieć w XVIII wieku, a 30-tysięczny Bakczysaraj otrzymał w spuściźnie niewielki muzułmański kompleks pałacowy wraz z najważniejszym na Krymie meczetem Chan – Dżami. W okolicy znajdziemy także wydrążony w skale Monastyr Uspeński z VIII wieku oraz kilka skalnych miast, obecnie nie zamieszkiwanych. Mimo zabytków takiej klasy, w skromnym miasteczku nie czuć już reprezentatywnego charakteru byłej stolicy tatarskiej potęgi. W mieszkalnej części miasta toczy się spokojne życie, na głównym placu, pod pomnikiem Lenina spotyka się młodzież. Po ulicach porusza się zabytkowa radziecka motoryzacja w aż przesadnej ilości. A pomyśleć, że w Bakczysaraju stało kiedyś 30 meczetów! Czasy radzieckie zrobiły swoje… choć z drugiej strony nie wyobrażam sobie codziennie kilkukrotnego, przejmującego wycia muezinów z tak wielu minaretów 😉 

Nietypowa zabudowa wielorodzinna w tej części miasta przypomina o orientalnej historii.

Na końcu drogi dostępnej dla samochodów znajduje się parking. Można tu skosztować dań tatarskiej kuchni (która jest praktycznie tożsama z krymską) oraz przejechać się takim oto pojazdem, który dowozi leniwych turystów do położonych wyżej skalnych miast 😉

Monastyr Uspeński, czyli Zaśnięcia Matki Bożej. Do zwiedzania udostępniona jest tylko niewielka część całego klasztornego kompleksu, który funkcjonuje do dzisiaj. Do wewnątrz wchodzimy tylko w długich spodniach. Inaczej będziemy mieli do czynienia z postawnym popem, którym siedzi przed wejściem na krzesełku i bez ogródek zawraca niestosujących się do regulaminu 😉 

 

Czufut-Kale – skalna twierdza

Trudno dostępne tereny i skalne płaskowyże sprzyjały powstawaniu osad na szczytach stołowych wzgórz. W okolicy znajduje się kilka skalnych miast – najpopularniejsze jest Czufut-Kale, którego powstanie szacuje się na VI wiek. W litych skałach wydrążono kilkadziesiąt pomieszczeń, na szczycie zbudowano świątynię i zagrody dla bydła. Z każdej strony osadę otaczają urwiska, dochodzące do 30 metrów. Od XV wieku, po utworzeniu Chanatu Krymskiego, właśnie tutaj znajdowała się stolica państwa. Choć dość szybko funkcję tą przejął oddalony o 3 kilometry Bakczysaraj, skalne miasto było zamieszkałe do początków XIX wieku. Będąc na rowerach niestety nie byliśmy w stanie odwiedzić wszystkich skalnych osad rozsianych po tutejszych wzgórzach, które zapowiadały się równie obiecująco jak Czufut-Kale.

W drodze do atrakcji spotykamy sympatyczną parkę Polaków, którzy przylecieli do Symferopola samolotem i robią sobie codzienne wypady po dalszej okolicy. Wymieniamy uwagi odnośnie odwiedzonych miejsc i wypijamy wspólnie piekielnie gorące piwo „Krym” 😉

Tuż przed wejściem do skalnego miasta. Zwraca uwagę ulokowanie budynków na szczycie pionowego płaskowyżu, co zapewniało naturalną barierę dla najeźdźcy. 

Główny trakt przez serce kompleksu.

Chcielibyście mieć taki widok z okna? 🙂


Bakczysaraj – krymskie miasto inne niż wszystkie

Z pewnością Bakczysaraj to jedno z bardziej popularnych miejsc na Krymie – nie będziecie oryginalni przyjeżdżając tu. Aczkolwiek nie należy się tym zbytnio przejmować – turystów nie ma tylu, co pod wieżą Eiffela w Paryżu, a okolica zasługuje na penetrację. Co nietypowe, w starej części miasta praktycznie nie znajdziemy pamiątek radzieckiej historii – być może władze miasta starają się, aby zachować pierwotny klimat tego miejsca. Dzięki temu podchodząc w kierunku skalnego miasta po betonowym trotuarze możemy bez skrępowania kontemplować burzliwą historię tego regionu i przenieść się w wyobraźni kilka wieków wstecz. 

 

 

Zobacz także:

Wyspy Kanaryjskie autostopem!
Tramwajem przez bagno w Odessie
Krym – półwysep Tarchankut – gdzie step spotyka się z morzem

Dodaj komentarz