W drodze na Preikestolen – jedno z najbardziej znanych miejsc w Norwegii!

Ze szmaragdowej toni długiego na 30 kilometrów Lysefjordu wyłania się strzeliście pionowa skała. Jej groźne oblicze wisi ponad 600 metrów nad lustrem wody. Leżąc na skraju skalnej półki, nieśmiało wychylam głowę i spoglądam w dół… Preikestolen to miejsce jedyne w swoim rodzaju.

Preikestolen – jeden z najczęściej odwiedzanych punktów widokowych na świecie

Preikestolen, nazywana z angielska „pulpit rock”, to szeroka i długa na 25 metrów, niemal płaska skalna półka, zawieszona 604 metry nad fiordem. Bez wątpienia to jedna z większych atrakcji Norwegii, w związku z czym każdego dnia przyciąga rzesze turystów. Klif o tak charakterystycznym kształcie powstał ok. 10 tys. lat temu, najprawdopodobniej w wyniku pęknięcia skał.  Popularność tego unikatowego miejsca wykorzystywano nawet w celach marketingowych. W kampanii reklamowej BMW postanowiono drogą powietrzną przetransportować sportowy model tej marki na półkę i wykonać sesję zdjęciową. Z pewnością takie niecodzienne przedsięwzięcie przyniosło marce spory rozgłos. 


A może Cię podwieźć?

Ze Stavanger przepłynąłem promem na drugą stronę zatoki, do Tau. Nie spodziewałem się, że łapanie autostopu w Norwegii pójdzie mi tak gładko. Idąc przez Tau i planując wyciągnięcie kciuka tuż za miejscowością, stop łapie mnie sam 🙂 Koszący trawę przed domem mężczyzna sam mnie zagaduje, pytając z ciekawością, jaki jest mój cel. Bez wahania proponuje podwózkę swoim samochodem. Po drodze rozmawiamy łamaną angielszczyzną (wreszcie się trafił ktoś na moim poziomie językowym! 😀 ) o naszych rodzinach. Pan Odd-Bjørn wraz z żoną spędza jesień życia w domku z bajecznym widokiem na zatokę i góry, natomiast cała trójka dzieci wyfrunęła z domu do stolicy. Tak samo jak i u nas – duże miasto, szkoła, praca, większe możliwości.

Sympatyczny Norweg wysadził mnie tuż przy początku szlaku, kawałek dalej znajduje się oficjalny parking wraz z centrum turystycznym. Dziękuję mu wylewnie, żegnamy się uprzednio zrobiwszy wspólne zdjęcie. Za wejście na szlak nie jest pobierana opłata, natomiast dość dużo płaci się za sam parking. Z tego, co zdążyłem się zorientować, to ok 200 NOK (!). Warto więc przyjechać na Preikestolen autobusem lub, podobnie jak ja, skorzystać ze stopa.

 Na pokładzie promu Stavanger – Tau. Promy w trakcie dnia kursują co ok. 40 minut. 

Zbliżamy się do Tau.

Mój sympatyczny kierowca, który porzucił swoje obowiązki, aby bezinteresownie pomóc drugiemu człowiekowi 🙂

Zaczynamy podejście.

Jedyne dwie godziny marszu i jesteśmy w innym świecie

Na Preikestolen prowadzi szlak pieszy o długości 3,8 km, pokonując przewyższenie 334 metrów. Początkowy odcinek drogi nie jest ani specjalnie trudny, ani nadzwyczaj widokowy. Jeśli ktoś z Was dreptał po naszych Tatrach czy Sudetach, cała marszruta na Preikestolen nie powinna sprawić najmniejszych trudności. Gdzieś w połowie czeka nas najostrzejsze, mozolne podejście po kamiennych stopniach pod górę – choć być może odczułem ten fragment dotkliwiej niż zwykle ze względu na dodatkowe 17 kg na plecach 🙂

Ostatni kilometr szlaku to bardziej skalista i eksponowana trasa, z przepięknymi widokami na gęsto porośnięte iglakami doliny i małe jeziorka. W pewnym momencie ścieżka się zwęża, prowadząc drewnianym pomostem między wysoką skałą a przepaścią i… już zza ostatniego zakrętu wyłania się nasz cel.

Klif od pierwszego wejrzenia powala swoją strzelistością. Niebosiężna, naga skała, wynurzająca się gdzieś tam w dole z wody – ten widok jest trudny do ogarnięcia przez posiadane przeze mnie zmysły. Dostrzegam też ludzkie postacie beztrosko siedzące na skraju półki. Choć jak na mój gust hałasujących turystów jest zdecydowanie za dużo, staram się nie pozbawiać tym faktem radości z przebywania w tym unikatowym miejscu. Wdrapuję się bez trudu na skałę ponad klif i już po chwili podziwiam Preikestolen w całej okazałości samotnie. 

 Profil wysokościowy i mapka szlaku na Preikestolen.

Początkowy odcinek szlaku przypomina mi trasy w Tatrach Wysokich.

Fragment szlaku przez trzęsawisko.


W tym miejscu można skręcić w kierunku Lysebotn i iść dalej wzdłuż fiordu. Uczyniłem to nazajutrz 🙂


Pierwszy raz wyłonił się Lysefjord 🙂


Szlak na całym odcinku jest doskonale przystosowany do obłożenia, jakie przyszło mu znosić. 

A oto i cel tułaczki – półka skalna Preikestolen!

 

Nocleg w namiocie z widokiem na Lysefjord

Słońce chyli się ku zachodowi. Preikestolen obnaża swój prawdziwy urok dopiero wieczorem; chwilę, zanim ostatnie, pomarańczowe promienie na dobre schowają się za linią gór. Ostatni turyści już opuszczają szlak, na samej półce pozostaje garstka obozowiczów rozstawiających namioty. Ja także postanawiam zamocować w tym miejscu. Krążąc po okolicy natrafiam na skrawek suchej trawy pomiędzy skałami. Teren jest w miarę płaski, a przede mną jak na dłoni, niczym nie zmącone wody Lysefjordu i wisząca nad nimi skalna półka. Idealnie! Wykorzystując wysuszone korzenie rozpalam niewielkie ognisko i z kubkiem herbaty w dłoni, zatapiam się w bezmiarze przestrzeni, którą mam przed sobą.

Wokół Preikestolen można znaleźć mnóstwo wspaniałych miejsc na rozbicie namiotu.

Ja wybrałem to…

…i rozkoszowałem się samotnością przy ognisku z nieziemskim widokiem 🙂


Preikestolen – informacje praktyczne

Na Preikestolen idzie się ok. 2h w jedną stronę. Szlak nie jest trudny, jednak ze względu na śliskość skał i zmienne warunki w zależności od opadów atmosferycznych zalecane jest obuwie górskie. Dla bezpieczeństwa Twojego i innych 🙂 Do przejścia jest 3,8 km w jedną stronę, czyli w sumie 7,6 km. Po drodze jest dostępnych kilka czystych potoków, w razie chęci nabrania pitnej wody przed ewentualnym noclegiem na górze.

1,5 km przed Preikestolen odbija mniej uczęszczany szlak pieszy do Bratteli i Lysebotn, prowadzący wzdłuż fiordu.

Nocleg w okolicy Preikestolen jest prawnie dozwolony i często praktykowany. Poza samą półką skalną możemy znaleźć mnóstwo innych, bardziej kameralnych miejscówek z równie imponującym widokiem na okolicę. Pozbywamy się tym samym obaw, że przed 8 rano obudza nas pierwsi piechurzy, zdobywający klif. Poszukując miejsca pod namiot uważajcie na podmokle torfowiska, których tutaj pełno. Nawet jeśli gleba jest sucha, w nocy zawsze może spaść deszcz, co może zmienić konsystencję pozornie bezpiecznego podłoża 🙂

Jak dojechać?

  • Samochodem – najłatwiejszy dojazd, jeżeli np. wynajmujemy auto lub ma kto nas podwieźć. Większość turystów odwiedzających Preikestolen i Lysefjord przylatuje na lotnisko w Stavanger (z Polski dolecimy tam liniami WizzAir z Katowic, Gdańska lub Szczecina). Preikestolen znajduje się 61 km od Stavanger (w przypadku przepłynięcia promem do Tau, tylko 36 km). Pamiętajmy o jednorazowej opłacie za parking przy szlaku, która wynosik 200 NOK (ok. 100 zł). 
  • Transportem publicznym – pomijając dość drogie opcje wycieczek organizowanych ze Stavanger lub innych miast – najłatwiej przepłynąć promem na trasie Stavanger – Tau (koszt: 65 NOK od osoby. Rozkład i cennik – tutaj), a następnie wsiąść w autobus, dowożący bezpośrednio na parking przy szlaku. Cena autobusu to niestety aż 125 NOK (w przypadku zakupu on-line – bilet u kierowcy kosztuje już 200 NOK). Wszelkie informacje i rozkład jazdy jest dostępny tutaj.
  • Rowerem – w przypadku przewożenia roweru promem płacimy tylko za osobę (inaczej jest w przypadku samochodu). Norwegia należy do bezpiecznych krajów, więc raczej nie powinnyśmy się obawiać zostawienia naszego pojazdu na parkingu i udania się w pieszy trekking (w razie czego można poprosić kogoś z obsługi parkingu na rzucenie okiem na nasz rower lub wskazanie bezpiecznego miejsca na pozostawienie go)
  • Autostopem – osobiście polecam tą opcję. Ja miałem co prawda sporo szczęścia, bo zostałem podwieziony z Tau na sam parking, jednak najważniejsze, abyśmy dostali się z którejkolwiek strony do miejscowości Jøssang. Stąd, od głównej drogi 13 odbija lokalny dojazd do parkingu przy szlaku. W większości samochodów podróżują turyści, więc z pewnością wreszcie ktoś się nad nami ulituje i podwiezie te kilka kilometrów 🙂

Na koniec jeszcze kilka zdjęć – zwróćcie szczególną uwagę na te kilka, robionych o poranku. Aura zmieniła się całkowicie – ciężkie, deszczowe chmury wiszą nad fiordem, a jednocześnie z dołu unoszą się poranne mgły. Niesamowite!








 

Zobacz także:

Islandia na rowerze
Wyspy Kanaryjskie autostopem!
Gruzja rowerem – przez wioski pasterskie

Dodaj komentarz

Close