Biebrzański Park Narodowy zimą – Osowiec, carska droga i jej atrakcje

Tereny znane z największej ostoi łosia w naszym kraju mają do zaoferowania wiele kilometrów szlaków pieszych, rowerowych i wodnych, z których dostrzeżemy widoki niespotykane nigdzie indziej w Polsce. Szerokie rozlewiska Biebrzy tworzą rozległe bagna, ciągnące się aż po horyzont. Wytyczono wśród nich carska droga, a przy niej liczne groble, drewniane kładki i wieże widokowe ułatwiają dostrzerzenie piękna i bezkresu tego obszaru, przy jednoczesnym zachowaniu suchych stóp 🙂 Przy odrobinie szczęścia z pomostu wypatrzymy rzadkie gatunki ptaków. Biebrzański Park Narodowy to także otoczony wojskowymi fortami Osowiec, z których część jest udostępniona do zwiedzania.  Czy mam mówić dalej?

Jedna z największych ostoi dzikiej przyrody w Europie

Biebrzański Park Narodowy od 1993 roku chroni zagrożone gatunki roślin, jest domem dla wielu rzadkich gatunków ptaków i dzikich zwierząt, żyjących w naturalnym środowisku rozlewisk rzeki Biebrzy.

Z pozoru wydawać by się mogło, że schyłek grudnia nie jest najciekawszym okresem do eksploracji biebrzańskich bagien i odkrywania ukrytych w Parku tajemnic. Jednak nic bardziej mylnego! Ponownie zdaliśmy sobie sprawę, że każda pora roku jest dobra na wycieczkę w atrakcyjne krajoznawczo miejsce, a marudzenie i zwalanie swojej niechęci na brak liści na drzewach i siąpiący deszcz to zwyczajne lenistwo! Zresztą aura nam akurat sprzyjała – przez większość weekendu świeciło ostre słońce, a wieczorem chwycił mróz. 




Carska Droga – transbagienny trakt, z którego można dojrzeć łosia

Nazywana wersją dla leniwych, na 33-kilometrowym odcinku oferuje wszystko to, co nad Biebrzą najpiękniejsze. Taka bagienna edukacja w pigułce. Przez cały, najciekawszy odcinek carskiej drogi (między Strękową Górą a Osowcem), poruszamy się w granicach Biebrzańskiego Parku Narodowego. Zaczynając od południa, wpierw mijamy imponujące rozlewiska Narwi, następnie na chwilę zagłębiamy się w las. Kilka kilometrów dalej wyjeżdżamy na bardziej otwartą przestrzeń, przed nami rozpościera się bezkres biebrzańskich bagien. Tablice informacyjne co kilka kilometrów zachęcają nas do penetracji biegnących w głąb parku bocznych dróg i pieszych kładek. 

Jeśli poruszamy się autem: pamiętajmy, aby jechać powoli. Na całym odcinku ochrony ścisłej obowiązuje ograniczenie 60km/h – łosie, lisy, sarny i dzikie konie mogą w każdej chwili, bez zapowiedzi stanąć na naszej drodze. Zresztą w ostatnim czasie pojawiło się sporo znaków uczulających na to kierowców. 

Rowerem najprzyjemniej

Carski trakt przejechałem już kilkukrotnie – najbardziej polecam do tego rower. Jadąc z niewielką prędkością można beznamiętnie oddać się pięknu otaczającej przyrody, zaciągnąć się świeżym powietrzem, niekiedy także zapachem torfowiska. Rozglądając się na boki, gdzieś w lesie może dostrzeżesz dziką zwierzynę. Samochodem szanse na to maleją, nawet jadąc względnie powoli.

Tym razem jednak, będąc nad Biebrzą trochę przy okazji, nie mieliśmy wyboru 😉 Nasze zwiedzanie rozpoczęliśmy od prowadzącej w głąb torfowiska kładki Długa Luka. Wysuszone trzciny i trawy bagienne, oświetlone ostrym słońcem, również w środku zimy wyglądają zjawiskowo!

Następnie udaliśmy się na spacer Groblą Honczarowską w kierunku wieży widokowej, ok. 3,5 km w jedną stronę. Mimo początkowych obaw o braku możliwości przejścia, ze względu na wysoki poziom wód gruntowych, udało się dojść do samego końca szlaku. Po obu stronach mijaliśmy gęsty las i bagienne rozlewiska. Na każdym kroku mogliśmy zaobserwować działalność bobrów. 

„Długa Luka” – pierwszy przystanek na carskiej drodze, jadąc od południa. 400-metrowa kładka wprowadza w sam środek największego torfowiska Biebrzańskiego Parku Narodowego. Wiosną i latem końcowy pomost jest oblegany przez ornitologów z teleobiektywami – ale poza ptactwem z kładki możemy dojrzeć żerujące na bagnach łosie.




Dla porównania – Długa Luka latem.

Drugi przystanek: Grobla Honczarowska – 3,5 kilometrowa ścieżka edukacyjna groblą wśród bagien.

Na końcu szlaku wieża widokowa.

Trzeci przystanek, „Barwik”. Stąd rozpoczyna się 10-kilometrowa trasa przez lasy, torfowiska. Prowadzi do najwyższej wieży widokowej na biebrzańskich bagnach. Niestety z braku czasu idziemy nią tylko kawałek. 

Carska droga się kończy, a my nie widzieliśmy jeszcze łosia! Na szczęście na ostatnim kilometrze los się odmienił 😉


Biebrzańskie bagna potrafią wciągnąć 🙂

Dotarliśmy do Osowca. Miejscowość, otoczona z każdej strony wojskowymi fortami i rzecznym rozlewiskiem, jest siedzibą Biebrzańskiego Parku Narodowego. Chcieliśmy zwiedzić doskonale zachowaną twierdzę Osowiec – jednak z racji, iż jest to teren wojskowy, zwiedzanie możliwe jest tylko z przewodnikiem. W sezonie jest on dostępny w stałych godzinach, w mniej popularnych miesiącach należy zadzwonić i się umówić. Nie sprawdziliśmy – nasza strata, więc odpuszczamy 🙂

Wybieramy się natomiast na dwukilometrowy spacer drewnianą kładką, z której możemy podziwiać rozlewiska Kanału Rudzkiego (wejście na szlak znajduje się już za Osowcem jadąc w kierunku zachodnim – przy drodze 65, na przeciw wieży widokowej). Idąc wśród szuwarów i bezlistnych drzew ponownie doceniamy urok zimowej aury. Choć gdyby dodatkowo poprószył lekki śnieg i chwycił mróz, pewnie byłoby jeszcze piękniej!





Wracamy do punktu rozpoczęcia szlaku. Przechodzimy na drugą stronę drogi krajowej i włazimy na charakterystyczne ruiny wysadzonego fortu, doskonale widziane z drogi. Obok znajduje się kładka widokowa na rozlewiska Kanału Rudzkiego. 


Kanał Rudzki, łączący rozlewiska Biebrzy z rzeką Ełk. 

Nadmiar wody przeciął niejedną drogę.

 

Zapomniany fort Zarzeczny

Ostatnia zaplanowana na dzisiaj atrakcja to twierdza Fort Zarzeczny. Jeden z kilku obiektów militarnych otaczających Osowiec, jest chyba najbardziej zaniedbany i zapomniany. Otoczone głęboką fosą betonowe zabudowania zachęcają do eksploracji. Niestety grobla prowadząca do wnętrza znajduje się również pod wodą – musimy się zadowolić podziwianiem go z daleka. 




Zajazd po środku lasu

Wracając do Zambrowa, w którym będziemy witać Nowy Rok, ponownie przejeżdżamy przez carską drogę. Tym razem zatrzymujemy się mniej więcej po środku, w osadzie Dobarz (nawiasem mówiąc, jedynej miejscowości na całym trakcie). Rzucający się w oczy zajazd z zewnątrz wygląda trochę burżujsko – nie zrażeni wchodzimy do środka. Tam panuje przyjemny klimat – ogień wesoło trzaska w kominku, dyskretne światło rozświetla półmrok drewnianego wnętrza, udekorowanego świątecznymi ozdobami. Osuszamy ubrania po wilgotnym spacerze, pyszna nalewka z kwiatu bzu rozgrzewa organizm od środka. Tego nam było trzeba 🙂



Carska droga warta odwiedzenia o każdej porze roku

Miejsca, które opisałem w tym poście stanowią jedynie ułamek wartych odwiedzenia atrakcji Biebrzańskiego Parku Narodowego. Dolistowo, Czerwone Bagno, liczne szlaki piesze… można by wymieniać bez liku. Niestety kolejne atrakcje trzeba zostawić na następny raz.

Tym niemniej carska droga to jeden z niewielu traktów w Polsce,  przebiegających przez sam środek parku narodowego. Blisko natury, blisko punktów widokowych i dzikiej zwierzyny żyjącej na tych terenach. Należy zaznaczyć, że kilka lat temu droga na całym odcinku została kompleksowo wyremontowana (wcześniej standard nawierzchni przypominał raczej ukraińskie drogi), poprowadzono tędy rowerowy szlak Green Velo. Dzięki temu carska droga zyskała nowe tablice informacyjne również dla pieszych turystów, co kilkanaście kilometrów wybudowano także duże wiaty wypoczynkowe. 

Bez wątpienia Biebrzański Park Narodowy to wyjątkowe miejsce, w którym każdy, kto jest choć trochę wrażliwy na piękno przyrody lub po prostu szuka ciszy i spokoju – znajdzie coś dla siebie. My z pewnością tam wrócimy wiosną – może na rowerach 🙂

Na koniec wrzucam mapkę z zaznaczonymi miejscami, które odwiedziliśmy:

 


 


Zobacz także:

Kazimierz Dolny – kraina wąwozów
Polesie ukraińskie w jesiennych barwach
Łotwa na rowerze: przez opuszczone wsie i bazy wojskowe

8 przemyśleń nt. „Biebrzański Park Narodowy zimą – Osowiec, carska droga i jej atrakcje

      • say what? opisywane miejsca nie są w 1 konkretnym miejscu, przy takich artykułach na innych blogach pokazanie mapki z przejściami i miejscami odwiedzonymi, tak by w ogóle móc sobie wyobrazić gdzie co jak wygląda – to norma.
        Chciałbym wiedzieć czy te zdjęcia zostały zrobione w ciągu 1 spaceru od punktu do punktu, czy z przystankami autem tak siak owak.

  1. Właśnie, mogę prosić o lokalizację tej kładki z pierwszego zdjęcia ?
    W dzisiejszych czasach chyba każdy ma telefon z gps, szczególnie na takich wycieczkach za miastem i po raz pierwszy.

Dodaj komentarz

Close