Ukraina na własną rękę – uniwersalny poradnik praktyczny

Przedstawiam Ci zebrane w jedno miejsce praktyczne informacje, dotyczące podróżowania po Ukrainie. Vademecum wiedzy o naszych sąsiadach – użyteczne dla osób, stawiających swoje pierwsze kroki na wschodzie. Dowiesz się jak poruszać się po kraju marszrutkami i pociągami, w których częściach kraju nie dogadasz się po ukraińsku, jak zorganizować zwiedzanie Zony Czarnobylskiej oraz których dróg lepiej unikać, jadąc własnym samochodem. Przeanalizujemy krążące w publicznej opinii stereotypy, dotyczące bezpieczeństwa, nasilającego się nacjonalizmu i łapówkarstwa wśród policji. Na końcu znajdziesz subiektywny poradnik najciekawszych miejsc na Ukrainie, nie wyłączając rejonów mało popularnych wśród turystów.

Ukraina na własną rękę – wystarczy zrobić ten pierwszy krok

W ostatnich latach fala ukraińskich pracowników zaczęła dosłownie zalewać nasz rynek pracy. Masowo przyjeżdżający do Polski Ukraińcy już nie tylko zbierają truskawki czy sprzątają klatki schodowe, ale imają się ambitniejszych zajęć. Wielu z nich, z powodu trudnej sytuacji gospodarczej w ojczyźnie, planuje zostać u nas na stałe. Studiują na Polskich uczelniach, asymilują się, przełamują stosunkowo niewielką barierę językową i kulturową. 

Nadal wielu naszych rodaków nie zdaje sobie sprawy, jak niesłychanie barwny świat znajduje się tuż za naszą wschodnią granicą! Choć mamy wspólne pochodzenie etniczne, historia odcisnęła bolesne piętno, różniące Polaków i Ukraińców do dziś. Część z nas ma w głowach zatwardziałe wyobrażenia o czyhających na Ukrainie niebezpieczeństwach, bezprawiu, łapówkach i chaosie na drogach. Stereotypy podsyca fakt toczących się walk w Donbasie – czy już mamy wystarczającą ilość argumentów, aby nie jechać?

Czy chcemy, czy nie, Ukraińcy stają się nam bliżsi, żyjemy razem w jednym otoczeniu. Spróbujmy na tym wzajemnie skorzystać i również się zasymilować. Jakiś czas temu na przejściu granicznym, oczekując na swoją kolej, w samochodzie obok spotkałem polską rodzinę wracającą z przedłużonego weekendu w Tarnopolu. Zostali zaproszeni przez Saszę – kolegę z pracy. Wraz z Jarkiem pracują w jednej firmie już od kilku miesięcy. Zakumplowali się, gdy nadarzyła się okazja Sasza zaprosił całą rodzinę do siebie. Jarosław twierdzi, że gdyby nie lokalny „przewodnik”, w życiu by się nie wybrał na wschód. Za dużo się nasłuchał złego. A teraz? Wszyscy wracają zadowoleni! „Doznaliśmy niespotykanej gościnności, aż mi głupio, że tak długo żyłem stereotypami… tylko drogi rzeczywiście macie fatalne” – dodaje na koniec, uśmiechając się przepraszająco do Saszy. 

Na podstawie swoich doświadczeń, postanowiłem stworzyć obiektywne, rzetelne kompendium praktycznych informacji, przydatnych do podróżowania po Ukrainie. Poruszę podstawowe aspekty niezbędne dla początkującego turysty/podróżnika na wschodzie – dowiecie się, jak poruszać się po kraju, jak się dogadać, jakich tematów najlepiej unikać w rozmowach z miejscowymi. Opowiem, w jaki sposób korzystać z pociągów i marszrutek. Dowiecie się co nieco o stanie dróg oraz najsmaczniejszych potrawach ukraińskiej kuchni. Myślę, że osoby będące już wcześniej na Ukrainie będą mogły nieco poszerzyć swoją wiedzę o informacje zawarte w niniejszym poście. Jeśli natomiast dopiero planujecie postawić pierwszej kroki na ukraińskiej ziemi, mam nadzieję rozwiać nagromadzone stereotypy, wskazać miejsca i sytuacje, gdzie możemy czuć się w pełni bezpiecznie oraz takie, których powinniśmy unikać. 

 

Więc… zapraszam do przewodnika pt.: „Ukraina na własną rękę”.

Jak tam jest naprawdę?

Geografia i klimat, pogoda

Ukraina powierzchniowo jest niemal dwa razy większa od Polski. Zdominowana przez tereny rolnicze, posiada kilka regionów znacznie się wyróżniających. Na południowo – zachodnią część kraju nachodzi pasmo Karpat – to najbardziej górzysty i zalesiony rejon państwa. Mniej więcej przez środek kraju przepływa największa rzeka Ukrainy – Dniepr, która dzieli ją w zasadzie na dwie połówki. Liczne tamy tworzą ogromne rozlewiska – momentami koryto rzeki ma szerokość nawet kilku kilometrów. W pasie północnym, od granicy z Polską aż po Kijów rozciągają się bagniste tereny Polesia. Poza pojezierzem Szackim to jeszcze nieodkryty turystycznie rejon Ukrainy, a również warty odwiedzenia. 

Podobnie jak w Polsce, na Ukrainie dominuje klimat umiarkowany kontynentalny. Latem fale upałów nie są rzadkością, natomiast zimą chwyta mróz i pada śnieg. Naturalnie, największe opady są w Karpatach – tu także latem musimy być zawsze przygotowani na niespodziewane opady deszczu i obniżoną temperaturę.

Ukraina ma dostęp do dwóch mórz – Czarnego i Azowskiego. W turystycznych miejscowościach nad morzem Czarnym (Odessa, Zatoka, Prymorskie) w sezonie bywa tłoczno, szczególnie po aneksji Krymu przez Rosjan. Pomimo tego, dociekliwie szukając, można odnaleźć ustronne miejsce z dala od cywilizacji na rozbicie namiotu.  


Przekraczanie granicy

Polaków obowiązuje ruch bezwizowy do 6 miesięcy pobytu na terytorium Ukrainy, paszport musi być ważny minimum 6 miesięcy od daty wjazdu. Obecnie między Polską a Ukrainą funkcjonuje 8 przejść granicznych drogowych oraz 6 kolejowych. Te drogowe, to:

Budomierz-Hruszów (już otwarte)
Dołhobyczów-Uhrynów (już otwarte)
Dorohusk-Jagodzin
Hrebenne-Rawa Ruska
Korczowa-Krakowiec
Krościenko-Smolnica
Medyka-Szegini
Zosin-Uściług

Tylko przejście Medyka – Szegini jest dostępne dla pieszych oraz rowerzystów. Nie ma możliwości przejechania na rowerze przez przejście przeznaczone dla samochodów. Przejście piesze to całkiem sprawny sposób przekraczania granicy. Z Przemyśla do Medyki regularnie jeżdżą busy, którymi dojedziemy pod same przejście. Po ukraińskiej stronie również znajduje się przystanek, z którego co kilkanaście minut odjeżdżają marszrutki pod zachodniego dworca autobusowego we Lwo.

Przekraczanie granicy samochodem wiąże się z losowym czasem oczekiwania na granicy. Mamy do przejścia dwie kontrole, polską i ukraińską. Na większości przejść, w polskiej części są wyznaczone pasy dla członków Unii Europejskiej – jeżeli wszystkie osoby w aucie są obywatelami państwa członkowskiego, bez wahania wjeżdżamy na ten pas.

Czas oczekiwania na granicy różni się od dnia tygodnia, pory dnia, ilości ‚mrówek’ (osób przekraczających granicę kilka-kilkanaście razy tygodniowo), a nawet konkretnej zmiany na posterunku. Niestety zazwyczaj to loteria. Dłuższe kolejki są zwykle podczas powrotu do Polski, raz zdarzyło mi się stać nawet 9h. Na niektórych przejściach kręcą się osoby, które oferują ominięcie części kolejki za odpowiednią opłatą. Rzeczywiście, mają oni układy z celnikami stojącymi przy szlabanach wjazdowych na teren przejścia. Jeśli się wam spieszy, możecie skorzystać z tej opcji. Pamiętajcie, że ta opcja nie jest legalna i nie macie żadnej gwarancji, że nie zostaniecie po prostu oszukani. 

Szacunkowy czas oczekiwania na granicy można sprawdzić na stronie www.granica.gov.pl. Niestety z autopsji zauważyłem, że często nie pokrywa się z rzeczywistością. 

Niezależnie od sposobu przekraczania granicy, obowiązuje nas limit przewożonych produktów (na osobę). W przypadku alkoholu to 1l trunków wysokoprocentowych oraz 16l piwa lub innych alkoholi poniżej 4,5%. Papierosów możemy przewieźć tylko dwie paczki. Zazwyczaj celnicy widząc turystów nie liczą dokładnie, czy mieścicie się w limicie, jednak nie radzę go zbytnio przekraczać. Gdy pogranicznik zobaczy, że coś kombinujecie, zacznie sprawdzać dokładniej wszystkie bagaże i zajrzy w najmniejszy zakamarek samochodu – ma do tego pełne prawo. 

WAŻNE: wybierając się na Ukrainę samochodem nie należącym do nas (lub do któregoś z pasażerów) powinniśmy mieć potwierdzenie notarialne użyczenia samochodu przez właściciela, przetłumaczone na język ukraiński. Celnicy ukraińscy zwracają na to uwagę i w przypadku jego braku mogą was nie wpuścić lub…  oczekiwać jakiegoś zadatku. 

Samochód powinien mieć również ważne ubezpieczenie OC oraz tzw. Zieloną Kartę (rozszerzenie ubezpieczenia ważne za granicą kraju). Spytajcie o to swojego ubezpieczyciela przed podróżą, zwykle bezpłatnie je dosyłają. Gdybyście się nie wyrobili, zieloną kartę można kupić tuż przy granicy po stronie ukraińskiej. Szukajcie napisów: zieliena kartka (зелена картка), ubezpieczenia (страхування).

Gdy przejeżdżacie przez granicę autokarem, wszyscy pasażerowie muszą zanieść swoje bagaże do specjalnego pomieszczenia, gdzie celnicy sprawdzają je skanerem. W przypadku korzystania z nowych połączeń kolejowych z Przemyśla, kontrola paszportowa odbywa się błyskawicznie, podczas biegu pociągu (obecnie to najsprawniejszy sposób pokonywania granicy). 

Pamiętajcie, że data ważności paszportu nie może być krótsza niż pół roku w chwili wjazdu na Ukrainę. Wypełnianie karteczek imigracyjnych zostało zniesione w 2012 roku obligatoryjnie. 


Poruszanie się po kraju, transport publiczny

Samochodem

Poruszanie się samochodem po Ukrainie jest dość wygodne, pod warunkiem, że nie zjeżdżamy z głównych tras. Oznaczenia dróg dzielą się na M (międzynarodowe), H (krajowe), P oraz T (odpowiedniki naszych wojewódzkich). Nie ma autostrad, jednak gęstość zabudowy wzdłuż dróg (ilość terenów zabudowanych) jest zdecydowanie mniejsza niż w Polsce. Sporo miast ma obwodnice. Poruszając się samochodem osobowym nie ponosimy żadnych opłat za korzystanie z wszystkich rodzajów dróg. Widząc znak informacyjny „DAI”, spodziewajmy się posterunku drogówki. Zwykle to piętrowy budynek przy samej drodze, przy którym obowiązuje ograniczenie prędkości – aby funkcjonariusze mogli dokładnie pooglądać przejeżdżające auta 😉

Strefy płatnego parkowania znajdują się zazwyczaj w okolicy bazarów oraz bardziej turystycznych zabytków. Oznaczone są specjalnym znakiem i zazwyczaj obejmują tylko przyległe ulice. 

Stacje benzynowe – są dość gęsto rozmieszczone i dobrze wyposażone. Choć przy bocznych trasach znajdą się i gorsze… Zasada jest taka, że najpierw płacimy za deklarowaną ilość litrów, potem pracownik zwalnia konkretną ilość paliwa na dystrybutorze i można tankować. Czasami wystarczy po prostu powiedzieć „polnyj” (pełny), podobnie w przypadku gazu LPG. Tankując gaz nie pomylcie go z CNG, który na Ukrainie jest popularny. Ceny kształtują się na poziomie 3,00-3,50 PLN za litr benzyny 95 oktanowej. W przypadku gazu to ok. 1,80-2,00 PLN za litr.

Przypominam, że poruszając się autem po terenie Ukrainy musicie posiadać zieloną kartę (ubezpieczenie) oraz być właścicielem samochodu (lub posiadać potwierdzenie notarialne użytkowania) – o czym w dziale „przekraczanie granicy”.  

Marszrutką lub autobusem

Komunikacja miejska oraz międzymiastowa jest na Ukrainie dość dobrze rozbudowana. Nie spodziewajcie się jednak wysokich standardów. Najpopularniejszym sposobem poruszania się na krótkich odcinkach wewnątrzkrajowych są marszrutki (маршрутки, inaczej Маршрутне такси). Niewielkie busiki (w większości lokalnej produkcji) kursują regularnie do najbardziej zapomnianych miejscowości, nawet tam, gdzie kończy się asfalt. Na trasach międzymiastowych, zazwyczaj na dworcu jest podana dokładna godzina odjazdu, po drodze marszrutka oficjalnie zatrzymuje się tylko na przystankach. Bilety kupuje się w kasie lub u kierowcy. Rozkład i tablica kierunkowa są wyłącznie w cyrylicy, dlatego warto się jej nauczyć 🙂 Poza punktem startowym próżno szukać rozkładu jazdy na trasie – wsiadając po drodze najlepiej zapytajcie autochtona, o której jedzie marszrutka w interesującym was kierunku. O komunikacji miejskiej będzie niżej w dziale „w mieście”, bowiem tam marszrutki rządzą się nieco innymi prawami. Marszrutki często są przepełnione, szczególnie w dni targowe, gdy z pobliskich miejscowości do miasta zjeżdża się mnóstwo ludzi, a potem wracają obładowani, nierzadko z żywym inwentarzem.

Pełnowymiarowe autobusy kursują najczęściej na dłuższych trasach, powyżej 150 kilometrów. Na Ukrainie popularne są połączenia nocne oraz międzynarodowe, np. na Białoruś czy do Polski. Na takie autokary bilety kupuje się wyłącznie w kasie na głównym miejskim dworcu autobusowym. 

Międzymiastowe marszrutki na dworcu autobusowym w Łucku.

Karpaty (wieś Dżembronia). Choć cywilizacja się kończy, transport publiczny nadal funkcjonuje.

Pociągiem

Kolej na Ukrainie dzieli się na połączenia dalekobieżne oraz lokalne (podmiejskie). Podobnie jak w Polsce, są obsługiwane przez innych przewoźników. 

Na trasach dalekobieżnych kursują zwykle wagony sypialne. Dzielą się na trzy klasy:

  • płackartnyj (плацкартный) – kuszetka bezprzedziałowa. Najpopularniejszy i najtańszy sposób podróżowania pociągiem po kraju. Dla osób nieoczekujących zbytniego komfortu doskonała forma względnej jakości za niską cenę, przy okazji sprzyjająca poznaniu współpasażerów. W płackarcie nawet całodobowa podróż przestaje się dłużyć. Każdy wagon ma swojego prowadnika (opiekuna), który czuwa nad bezpieczeństwem i porządkiem w wagonie. Na końcu wagonu jest samowar, z którego możemy nalać sobie wrzątku. Ponadto prowadnicy sprzedają kawę i herbatę. Toalety są dwie – na końcu i początku wagonu. Podróżując nocą otrzymujemy pościel, którą rano zdajemy prowadnikowi.
  • kupiennyj, kupe (купенный) – kuszetka z przedziałami dzielonymi, nieco droższa od płackarty. Na jeden przedział przypadają cztery miejsca. Poza tym układ wagonu podobny jak w płackarcie.
  • luks (люкс) – najwyższa klasa wagonu, nie dostępna na wszystkich kierunkach. Przedziały klimatyzowane z wygodnym łóżkiem, zwykle dwumiejscowe.
  • sidiaczij / obszczij (сидячий / общий) – miejsca siedzące na trasach dalekobieżnych. Występują w nowych jednostkach Hyundai’a, kursujących np. na trasie Przemyśl – Kijów oraz na krótszych trasach krajowych

Wszystkie bilety są opatrzone miejscówkami – przed podróżą należy koniecznie sprawdzić numer wagonu, gdyż tylko do niego zostaniemy wpuszczeni. Od kilku lat bilety można kupić wygodnie przez internet, także będąc obcokrajowcem. Mamy możliwość wyboru miejsca oraz bezpośredniego dokonania płatności – przychodzimy po prostu na peron z wydrukowanym wcześniej biletem.

Zakupu można dokonać na oficjalnej stronie kolei ukraińskich. Najpierw wyszukujemy interesujące nas połączenie, potem sprawdzamy dostępność miejsc, wybieramy, wpisujemy dane i płacimy. Dostępne jest również angielskie menu. Pamiętajcie, że w okresie wakacji lepiej dokonywać rezerwacji z właściwym wyprzedzeniem.

Pociągi podmiejskie (tzw. elektriczki), zatrzymują się na wszystkich stacjach. Wyjątkiem są tzw. przyspieszone pociągi (швидкий поезд), złożone ze zwykłej, elektrycznej jednostki, jednak pomijające niektóre stacje. Rozkłady jazdy sprawdzamy już na konkretnych stronach danego przewoźnika (połączenia osobowe są podzielone na pięć krajowych okręgów):

Na koniec wspomnę Wam o ciekawostce – na środkowym Polesiu funkcjonuje najdłuższa linia kolei wąskotorowej w Europie. Ponad stukilometrową trasę pomiędzy miasteczkiem Zariczne a Antonivką spalinowa lokomotywa  pokonuje cztery godziny. Tory biegną wśród bagien i lasów, co kilka kilometrów pociąg staje w jakiejś zapomnianej wsi. połączenie nie jest jeszcze znane wśród turystów, miejscowi nazywają je ‚poliskij tramwaj‚ albo ‚kukuszka‚. 

Przewożąc rowery ukraińskimi kolejami należy je dodatkowo zabezpieczyć, prawie tak jak do samolotu.

Poliskij Tramwaj, czyli urokliwa kolejka wąskotorowa na początkowej stacji Zariczne.

Autostopem

Szczerze przyznam, że nigdy nie próbowałem, choć parę razy sam podwoziłem. Ukraińcy są otwarci, więc powinni się chętnie zatrzymywać, warto jednak od razu ustalić, czy jedziemy za darmo – słyszałem, że na dłuższych odcinkach autostop jest płatny.

Jak to jest z tymi łapówkami?

Nagminne kontrole obcokrajowców i wymuszanie łapówek przez ukraińską policję, to już przeszłość. Odkąd od władzy odsunięto Wiktora Janukowycza, drogówka przeszła poważną reformę. Policjanci zaczęli zarabiać lepsze pieniądze, wymieniono też większość radiowozów. Wyrywkowe kontrole nadal się zdarzają, jednak nie powinniście zostać już ukarani bez powodu. Gdybyście mimo wszystko trafili jeszcze na nieuczciwego funkcjonariusza, odmówcie wręczenia łapówki i postraszcie telefonem do konsulatu w Polsce. 


Stan dróg

Stereotypy, dotyczące fatalnego stanu ukraińskich dróg, niestety w dużej mierze są prawdą. Jeżeli jedziecie główną trasą do Lwowa, Kijowa lub Odessy (tylko przez stolicę), możecie spodziewać się idealnej nawierzchni – w innych przypadkach niestety bywa różnie. Drogi kategorii M oraz H są w większości w dobrej kondycji, drogi P i T już gorzej, szczególnie w górach. Przyjmuje się, że najgorsze drogi są w obwodach lwowskim, wołyńskim, zakarpackim, odeskim i mikołajowskim. Na terenach objętych działaniami wojennymi część dróg istniejących na mapie może być nieprzejezdnych. Należy brać pod uwagę, że przez fatalny stan nawierzchni na pewnych odcinkach podróż może się niespodziewanie wydłużyć. Polecam nieco satyryczne spojrzenie na ukraińskie drogi, którym się z Wami dzieliłem w tym poście. Bieżący stan konkretnych odcinków można sprawdzić na stronie, tworzonej interaktywnie przez użytkowników. Sami też możecie ją edytować. 

Kierowcy jeżdżą dość odważnie, w omijaniu dziur są prawdziwymi mistrzami. Na pocieszenie powiem, że przy drogach znajduje się sporo warsztatów i zakładów wulkanizacyjnych, szukajcie szyldów Шиномонтаж (szinomontaż) lub CTO. Usługi są bardzo niedrogie i na przyzwoitym poziomie. 

Jeżeli już musicie poruszać się po drogach nocą, zachowajcie szczególną ostrożność. Absolutnie żaden pieszy nie nosi odblasków, zdarzają się też nieoświetlone samochody. Zimą, przy dużym opadzie drogi są odśnieżane, jednak raczej nie używa się soli – może być ślisko. Podobnie na chodnikach.

Fragment naprawdę dobrej drogi, wart sfotografowania.


Bezpieczeństwo. W jakich sytuacjach należy uważać

W naszej mentalności utarło się, że bardziej zaniedbane rejony miasta traktujemy z automatu jako niebezpieczne. Nieswojo czujemy się między obdrapanymi kamienicami, wśród ogólnej brzydoty i rozgardiaszu. Na Ukrainie niekoniecznie tak to działa. Przestrzeń publiczna nie jest zaaranżowana tak bardzo „pod linijkę”, jak u nas, dużo mniejszą wagę przywiązuje się do ładu urbanistycznego oraz ogólnej estetyki czegokolwiek. W wielu przypadkach na dbanie o takie rzeczy po prostu nie ma pieniędzy, ale także świadomość podniesienia jakości wizualnej otoczenia jest w społeczeństwie dużo mniejsza. Wiele osób, odwiedzających turystycznie Ukrainę po raz pierwszy, ma z tym problem. Podświadomie klasyfikujemy nienaturalne dla nas otoczenie jako niebezpieczne, a zupełnie niepotrzebnie. Pytanie do starszych – jak wyglądała Polska w latach 80-tych? Osobiście, po kilkunastu wizytach na Ukrainie stwierdzam, że czuję się tam bezpieczniej niż w Polsce. Chodząc po ulicach Kijowa czy Lwowa, nawet w późnych, nocnych godzinach, do tej pory nie spotkała mnie żadna negatywna sytuacja. Mam wrażenie, że w wielkomiejskim społeczeństwie panuje również mniejsza znieczulica, porównując choćby do Warszawy.

Niestety są sytuacje, w których bywa mniej kolorowo. Choć na uczestniczenie w widowiskowym napadzie z bronią na wasz samochód macie znikome szanse, na Ukrainie zdarzają się oszustwa. W takich wypadkach polegajcie na swoim zdrowym rozsądku – jeśli osoba zagadująca was na przydrogowym parkingu wydaje się być „ciemnym typkiem”, który coś kombinuje, najpewniej tak jest. Utnijcie temat i odejdźcie, po co prowokować los. Podczas samochodowej wyprawy Ładą do Donbasu, wraz z Michałem zostaliśmy oszukani w ten sposób – koleś wyrażał przesadne zainteresowanie naszym autem, zyskał zaufanie, a potem w wyniku teatralnej scenki straciliśmy po 200 hrywien.

Uważajcie także na naciągaczy, których można spotkać w turystycznych miejscach. Jeśli chcecie mieć zdjęcie z papugą Arą na ramieniu, na tle wyjątkowej atrakcji Kijowa lub Odessy, ustalcie wcześniej cenę z właścicielem. Często naciągacz w pierwszej kolejności umieszcza ptaka na waszym ramieniu i każe się uśmiechnąć do obiektywu. Gdy potem zarząda 500 hrywien, robi się mniej przyjemnie. 

Zaznaczam jednak, że podobne sytuacje są incydentalne – znakomita większość społeczeństwa to ludzie sympatyczni, dobroduszni i zagadujący z bezinteresownej ciekawości. Podobnie jest z ruchami nacjonalistycznymi, o których występkach słyszało się niekiedy w telewizji. Rozdmuchiwanie takich pojedynczych zdarzeń niepotrzebnie wpływa na mylne postrzeganie społeczeństwa ukraińskiego, jako niebezpiecznego.

Na Ukrainie jest sporo bezpańskich psów, nie bądźcie tym zdziwieni. Osobiście nie spotkałem się z agresją (nawet jeżdżąc na rowerze), zazwyczaj są to wychudzone, zabiedzone stworzenia, o które niestety nikt nie dba. Potrafią przesiadywać watahami na placach miejskich lub w parkach. 


Język rosyjski i ukraiński

Na Ukrainie jedynym językiem urzędowym jest język ukraiński, zapisywany cyrylicą. Tyle z oficjalnych danych – w praktyce ponad połowa z 42 mln Ukraińców posługuje się na co dzień językiem rosyjskim, a część z nich w ogóle nie potrafi porozumiewać się po ukraińsku. W takich miastach jak Odessa czy Donieck, gdy powiecie wchodząc do sklepu „Dobryj dień” (ukr.: dzień dobry), ekspedientka tylko krzywo się na Was spojrzy, odpowiadając z wyższością „Zdrastwujtie” (ros.: dzień dobry). 

W praktyce, zachodnia i środkowo-zachodnia część kraju mówi po ukraińsku, południowa, wschodnia i środkowo-wschodnia po rosyjsku. Oczywiście obszary posługiwania się danym językiem nachodzą na siebie, dlatego warto przyjąć uproszczoną zasadę, że linia Dniepru, biegnąca mniej więcej przez środek kraju, to linia „zmiany języka”. Przy czym na przykład Kijów jest raczej dwujęzyczny – z moich obserwacji większość ludzi posługuje się rosyjskim, jednak nie reagują alergicznie na ukraiński. Przeciwnie w Karpatach i na Huculszczyźnie, gdzie usłyszycie wyłącznie ukraiński, a w południowej części obwodu Zakarpackiego nawet… węgierski (węgierska mniejszość narodowa zamieszkuje część terenów w rejonie Użgorodu i Mukaczewa). 

Jeśli znacie tylko rosyjski, nie bójcie się go używać na zachodzie kraju. Gdy wspomożecie go co nieco polskim, na pewno się dogadacie, a ludzie widząc, że nie jesteście tutejsi, nie będą Wam mieli przecież niczego za złe. Próby dogadywania się po angielsku skończą się w większości przypadków niepowodzeniem – możecie ewentualnie próbować w większych miastach, zagadując osoby młodsze.

We Lwowie i bliskich okolicach granicy z Polską próbujcie mówić po polsku, sporo Ukraińców pracuje lub bywa regularnie w Polsce i rozumie nasz język. Natomiast nawet przed kilkudniowym wyjazdem warto nauczyć się cyrylicy. Poznawszy znaczenie tych trzydziestukilku znaków po prostu ułatwicie sobie życie – wiele słów w języku ukraińskim oznacza to samo, co w naszym – wystarczy tylko rozszyfrować napis 🙂


Procentowy rozkład ludności preferującej język rosyjski według makroregionów.
Źródło: wikipedia.org


Kuchnia ukraińska

Podstawowa potrawa, jaka nam się kojarzy ze wschodnimi sąsiadami to barszcz ukraiński. Fakt – jest bardzo popularny, dostaniemy go wszędzie. Tą zupą można się najeść – mnogość warzyw w gęstej zawiesinie, obowiązkowo z dodatkiem śmietany, to syte danie.

Popularne dania kuchni ukraińskiej

  • barszcz ukraiński (борщ) – przygotowywany na tłustym, mięsnym wywarze z dodatkiem boczku. Poza buraczkami w środku znajdzie się przecier pomidorowy, fasola, papryka czerwona, pomidory i kapusta. Podawany z kwaśną śmietaną i koperkiem, obowiązkowo z chlebem lub czosnkową pampuszką. 
  • pielmieni (пельмени) – odpowiednik naszych uszek, zwykle z mięsem i śmietaną
  • wareniki (вареники) – czyli pierogi, nie mylić z pirożkami. Jeśli nie ma konkretnej informacji o zawartości, najpewniej dostaniemy je z ziemniakami. Zdarzają się także z mięsem oraz kapustą.
  • Żarkoje (Жаркое) – jednogarnkowe danie mięsne, zapiekane z ziemniakami i cebulą. Spotykane w różnych wariacjach
  • Solianka (солянка) – gęsta, aromatyczna zupa na mięsie z dodatkiem warzyw i cytryny. Warta spróbowania ze względu na nietypowy słony, pikantno-kwaskowy smak. 
  • Ucha (Уха) – zupa rybna robiona z wielu gatunków ryb
  • Pirożki (Пирожки) – drożdżowe paszteciki z kapustą i grzybami, ziemniakami lub z mięsem. Zazwyczaj jedzone na zimno, popularne jako przekąska
  • Czebureki (Чебуреки) – przysmak tatarski, dostępny na całej Ukrainie. Smażone na głębokim tłuszczu, kruche rodzaje pierogów z mięsem w środku
  • Chinkali (Хинкали ) – danie kuchni gruzińskiej, zyskujące na Ukrainie coraz większą popularność. Pierożki w kształcie sakiewek, z mięsem baranim lub wieprzowym w środku 

Pielmieni.
Źródło: Przyślijprzepis.pl

Solianka.
Źródło: wszystkieprzepisy.pl

Napoje i alkohole

Absolutnym hitem na Ukrainie jest kwas chlebowy. Butelkowany dostaniemy w każdym sklepie -natomiast lany z beczki jest prawdziwą poezją. W lecie przy miejskich ulicach możemy kupić kwas prosto z beczki, nic innego tak dobrze nie gasi pragnienia. Poza kwasem chlebowym popularnymi napojami są także sok z brzozy lub granatu. 

Jeśli chodzi o piwa, nie będę czarował… dominują chemiczne sikacze. Co prawda powolutku popularyzują się ambitniejsze produkty, tworzone naturalnymi metodami na zagranicznych chmielach, jednak nadal dominują koncerniaki podobne do siebie w smaku. 

Wybór mocniejszych alkoholi jest za to całkiem pokaźny. Wódki zwykle zajmują całą jedną alejkę w sklepie, plus pojawiają się w strefach promocyjnych. Poza zwykłą czystą, polecam Wam spróbować wódki miodowej, z pieprzem, chrzanem lub papryczką chilli. 

Ukraina słynie z doskonałych koniaków i win. Sprowadzane z południowej części kraju (także półwyspu Krymskiego) alkohole wysokiej klasy można kupić za niewielkie pieniądze – szkoda, że przewieźć przez granicę możemy tylko jeden litr. 

Słodycze i przekąski

Ukraińskie słodycze nie wyróżniają się niczym szczególnym, w marketach sporo z nich jest sprowadzanych z Polski. Natomiast ja wariuję na punkcie przekąsek do piwa (i nie tylko) – np. sucharków. Ich smaki są bardzo nietypowe i wyraziste – np. sucharki o smaku ikry (kawioru), kraba, mięsa, nóżek w galarecie. Z chipsami jest podobnie. Popularną zagryzką do piwa są również suszone ryby – jednak nie każdy lubi takie rzeczy. 

Jeżeli nigdy nie próbowaliście – polecam kupić mały słoiczek kawioru (ikra). Już za kilkanaście złotych będziecie mogli spróbować jak smakuje ta wykwintna przystawka 🙂 

Gdzie zjeść?

W miastach raczej nie ma problemu ze znalezieniem lokalu z jedzeniem. Popularną sieciówką, serwującą ukraińskie dania w bardzo przystępnych cenach jest Puzata Chata, obecna w kilkunastu miastach. Polecam zajrzeć na ich stronę – lokale funkcjonują na zasadzie szwedzkiego stołu – za wszystko, co weźmiemy płacimy na końcu przy kasie. 

Poza tym otwiera się sporo restauracji gruzińskich, gdzie za relatywnie niskie pieniądze możemy skosztować wielu dań tej ciekawej kuchni.

Standardowy zestaw obiadowy w Puzatej Chacie.


Jacy są Ukraińcy?

Nie owijają w bawełnę, zawsze mówią to co myślą. Gdy coś przeskrobiemy i zostaniemy zbesztani, z początku może być nieprzyjemnie, jednak cierpkość i naturalność w kontaktach międzyludzkich mają też drugą stronę medalu. Niezależnie czy znajdujesz się w poleskiej wsi, czy w trzymilionowym Kijowie, zapytany o coś Ukrainiec zawsze Ci pomoże. Czasem przystanie, nadłoży drogi lub do kogoś zadzwoni, aby pomóc Ci rozwiązać Twój problem. Mnie podobna sytuacja zdarzyła się wielokrotnie.

Ukraińcy są serdeczni. Gość w domu traktowany jest nadzwyczaj honorowo, a gospodyni opiekuńczo dogląda, czy aby na pewno niczego mu nie brakuje. Choć nie są majętni, mają wielkie serca. Z początku może się wydawać, że w większości są ponurzy i nieuśmiechnięci, jednak to tylko pozór. Chyba pozostałość z czasów radzieckich, gdy nie w dobrym tonie było nadmierne okazywanie emocji. Wystarczy krótka wymiana zdań, by Wasz rozmówca zaczął się uśmiechać, żywo gestykulować i żartować. Choć wielu ludziom nie jest lekko, starają się cieszyć z tego co mają i doceniać każdy dzień. Wiedząc, że nie mogą liczyć na państwo, próbują dorabiać w każdy możliwy sposób – w większości rodzin znajdzie się ktoś, kto pracuje na stałe za granicą. Poza tym babuszki często sprzedają na bazarach owoce, warzywa, nabiał, a także różne starocie znalezione na strychu, dorabiając do skromnej emerytury. 

Ukraińcy w ciepły weekend nie zamykają się w domu przed telewizorami, a całymi rodzinami okupują tereny rekreacyjne, jeziora, rzeki, plaże. Umieją cieszyć się chwilą i swoim towarzystwem – w przeciwieństwie do nas, Polaków, także umieją pić. Jeżeli impreza, to koniecznie z solidnym prowiantem na zimno i ciepło. Nigdy picie wódki pod same kiszone ogórki lub paczkę chipsów. Obowiązkowo bez popijania.

Gdy przemierzaliśmy Ukrainę na rowerach, mnóstwo osób dziwiło się nad wybranym przez nas sposobem podróżowania. Bez ogródek pytali skąd i dokąd jedziemy, co mamy w sakwach oraz ile taki rower kosztuje. Jadąc na rowerach przygotujcie się na rozmowy z lokalsami – często nie obchodzi ich, że nie mówicie po ukraińsku czy rosyjsku 🙂 Warto improwizować, Ukraińcy często mają dużo ciekawych historii do opowiedzenia, a i mogą się nawiązać interesujące znajomości!

Mimo wszystko w kontaktach z Ukraińcami, jak z każdym człowiekiem należy zachować takt. Starajcie się nie wchodzić na grząskie tematy polityczne oraz historyczne – dobrze wiemy, że w tym aspekcie są między nami punkty zapalne. 


Ceny na Ukrainie

Oficjalna waluta to hrywna (UAH), w chwili pisania tego posta kształtująca się na poziomie 1 UAH = 0,14 PLN. 

Przykładowe ceny produktów spożywczych:

chleb biały – 9 UAH (1,23 PLN)
mleko, 1l = 17 UAH (2,32 PLN)
masło 200 g = 27 UAH (3,69 PLN)
ser żółty 100 g = 14 UAH (1,91 PLN)
bułka grahamka 50 g = 1,3 UAH (0,17 PLN)
drożdżówka 75 g = 3,60 UAH (0,49 PLN)
woda mineralna 1,5 l = 8 UAH (1,10 PLN)
sok Sandora cytrynowy 1l = 24,30 UAH  (3,56 PLN)
RedBull puszka 250ml = 22,40 UAH (3,30 PLN)
kawa mielona Jacobs 230 g = 40 UAH (5,47 PLN)
Lipton Ice Tea 1,5 l = 20 UAH (2,80 PLN)
makaron 400 g = 13 UAH (1,77 PLN)
olej słonecznikowy 1l = 29 UAH (3,96 PLN)
chipsy Lay’s krabowe 133g = 24 UAH = (3,52 PLN)
papier toaletowy Ruta 12 szt. = 80 UAH (10,94 zł)
pasta do zębów Aquafresh 125 ml = 25 UAH (3,42 zł)
paczka papierosów = 20-40 UAH (2,80 – 5,60 zł)

Alkohol:
piwo Zibert 0,5 l = 11 UAH (1,50 PLN )
piwo Carlsberg 0,5 l = 15 UAH (2,05 PLN)
piwo Lvivske 1715, w plastikowej butelce 2,4 l = 40 UAH (5,74 PLN)
wino czerwone (średnia cena) 0,7 l = 60 UAH (8,20 zł)
wódka Chorticja 0,5 l = 80 UAH (10,90 zł)
wódka Medoff 0,5 l = 80 UAH (10,90 zł)

Inne:
Bilet jednorazowy na tramwaj/trolejbus we Lwowie = 3 UAH (0,42 PLN)
Przejazd marszrutką na trasie Szegini – Lwów (90 km) = 40 UAH (5,60 PLN)
Nocleg we Lwowie w hostelu, w pokoju wieloosobowym = od 70 UAH (9,10 PLN) za osobę
Nocleg w pensjonacie we Lwowie, w pokoju prywatnym = od 110 UAH (15,40 PLN) za osobę
Obiad jednodaniowy w restauracji średniej klasy we Lwowie = 80 UAH (10,50 PLN)
Kawa Americano z mlekiem w kawiarni = 20 UAH (2,80 PLN)
Piwo jasne 0,5 l w restauracji = 25 UAH (3,50 PLN)
Litr benzyny PB95 = 24 UAH (3,30 PLN)


Sieci komórkowe i internet

Roaming oraz korzystanie z internetu na Ukrainie są dość drogie. Nawet jeśli jedziemy tylko na kilka dni, warto zakupić kartę lokalnego operatora. Starter kupimy już za kilkadziesiąt hrywien (7-10 zł), a na połączeniach możemy zaoszczędzić naprawdę dużo.

Ze wszystkich działających sieci najkorzystniejszą ofertę ma Kivstar (Київстар). Kupując starter w salonie, możemy wybrać tzw. ulubione państwo i włączyć je specjalnym kodem. Wtedy za minutę połączenia z Polską będziemy płacić nawet tylko 0,08 UAH. Szczegóły są dokładnie opisane na tej stronie – polecam zajrzeć.

W miastach bezpłatny dostęp do internetu jest powszechny – w większości restauracji i kawiarni działa szybkie WI-FI. Ponadto nietrudno znaleźć kafejkę internetową. 


Ukraińskie miasta

Zderzenie się z szaro-burą rzeczywistością ukraińskich miast może być dla osoby nieprzyzwyczajonej sporym szokiem. Nieład przestrzenny i architektoniczny, dominująca szarość i konstrukcyjna siermiężność poradzieckich budynków, kopcące kominy olbrzymich kombinatów i bazarowe stragany na każdym kroku mogą z początku Was przytłoczyć. Jestem jednak pewien, że ani się obejrzycie, a odnajdziecie się w ukraińskiej rzeczywistości. A może nawet ją pokochacie, tak jak ja 🙂

Na zakupy

Na bazarach można dostać dosłownie wszystko. Zazwyczaj są to miejsca dobrze zorganizowane, podzielone na sektory. W części spożywczej znajdziecie domowe mięso, sery, przetwory. Nie bójcie się kupować na bazarach – jakość produktów spożywczych jest często dużo lepsza niż w sklepie. Przy zakupie większej ilości produktów (szczególnie przemysłowych) możecie spróbować się potargować.

Podobnie jak w Polsce, na Ukrainie jest sporo sklepów samoobsługowych. Od hipermarketów na skrajach miast (np. Auchan), po osiedlowe markety sieci Silpo, Billa, Atb, Tam Tam i tak dalej. Zaopatrzenie w sklepach niczym nie odstaje w stosunku do tego, czego możemy się spodziewać w Polsce. Stereotypy o pustych półkach możecie śmiało włożyć między bajki 🙂

Po ulicach porusza się sporo starych samochodów – widok zabytkowych dla nas Ład, Wołg i Moskwiczy, tu nie jest niczym nadzwyczajnym. W miastach emisja spalin powodować może dyskomfort, szczególnie wzdłuż szerokich arterii komunikacyjnych. 


W spożywczej części bazaru w Odessie dostaniemy wszelakie owoce morza. Pycha!

 

Komunikacja miejska

Metro kursuje w trzech metropoliach – Kijowie, Charkowie i Dnieprze. W pozostałych miastach musimy liczyć na tramwaje, trolejbusy oraz marszrutki. Te ostatnie kursują absolutnie wszędzie, nawet w małych miasteczkach, w których polskich odpowiednikach nie kursowałaby raczej komunikacja miejsca. Choć standardy podróży są niższe niż u nas, częstotliwość kursowania zdecydowania nadrabia. 

Bilety na przejazd trolejbusem lub tramwajem kupujemy u konduktora lub bezpośrednio u kierowcy (jeśli w pojeździe nie ma konduktora, za przednią szybą powinna być umieszczona stosowna informacja. Wyjątkiem w tym przypadku jest np. Lwów, gdzie bilety można nabyć w kioskach i wykorzystywać na bieżąco. W zależności od miasta, koszt przejazdu trolejbusem lub metrem to 2-3 UAH, a marszrutką 4-6 UAH. Nie ma biletów kilkudniowych lub tygodniowych, jednak przy tak śmiesznie niskich cenach nie wypada narzekać 🙂 W marszrutkach płacimy bezpośrednio kierowcy – jeśli wsiadamy przed tylne drzwi nie bójmy się podać pieniędzy stojącej przed nami osobie – z pewnością dojdą one do kierowcy, a nawet wróci do nas reszta. W metrze należy kupić żeton w automacie lub kasie, zanim przejdziemy przez bramkę.

W zależności od miasta, transport publiczny jest w różnej kondycji. Nowe, niskopodłogowe pojazdy to nadal kropla w morzu potrzeb, jednak się pojawiają. Z ciekawostek… po Odessie kursuje na przykład bagienny tramwaj, choć reszta linii jest bardziej „normalnych” 😉 Jeśli planujecie poruszać się dużo komunikacją miejską po danym mieście, przyda się schemat linii – można go pobrać z rosyjskiej fotogalerii transportowej. W panelu po prawej należy wybrać kraj i miasto, następnie kliknąć w foldery „schemy” i odnaleźć najaktualniejszy. 

Kijowskie stacje metra nieco próbują naśladować Moskwę. 

Tramwaje w Mariupolu.

Taksówki

Taksówki na Ukrainie są bardzo tanie. Za przejazd przez pół Lwowa płaciłem w zeszłym roku kilkanaście złotych! Biorąc pod uwagę brak nocnej komunikacji zbiorowej, może to być jedyna opcja. Ponadto skorzystanie z taksówki może być niepowtarzalną okazją na przejażdżkę klasykiem radzieckiej motoryzacji – nadal bez trudu możemy spotkać starą Ładę 2101 lub Gaza 24 (Wołgę) na taksówce.

Cenę ustalamy w momencie wejścia do pojazdu. Choć sporo z nich posiada już taksometry, kierowcy nie zawsze z nich korzystają. 


Turystyka

Na Ukrainie turystyka nadal jest dość słabo rozwinięta. Poza Lwowem, Odessą, Kijowem i miejscowościami wypoczynkowymi nad morzem Czarnym, naprawdę ciężko spotkać zagranicznych turystów. Dlatego warto wykorzystać ów potencjał 🙂 Ukraina naprawdę jest zróżnicowana! Dla przykładu, wymienię kilka interesujących według mnie miejsc i regionów, które nie są aż tak popularne, a zdecydowanie warte odwiedzenia:

Karpaty ukraińskie

Ok. 3/4 pasma Bieszczad przypada właśnie na tereny Ukrainy. Mówi się, że to jedne z najdzikszych gór Europy. Rzeczywiście, szlaki są wyznaczone dość po macoszemu, praktycznie nie ma schronisk, a turysta wchodzący w góry może liczyć praktycznie wyłącznie na siebie. Dzięki temu jednak góry zachowały swój pierwotny charakter, a tradycyjne wsie, ciągnące się wzdłuż potoków, nie obrosły jeszcze turystycznym lukrem. Można je zwiedzać pieszo lub na rowerze (my na przykład w zeszłym roku wybraliśmy się rowerami na Zakarpacie). 

Polesie

Ciągnie się przez 500 kilometrów, od granic Polski aż po brzeg Dniepru i strefę Czarnobylską. W większości bagienne, zalesione tereny wyróżniają się na tle rolniczego centrum kraju. Turystyka rozwinęła się jedynie w okolicy Szackiego Parku Narodowego, gdzie latem brzegi licznych jezior zapełniają się wczasowiczami. Amator dzikiej przyrody, nieskalanej turystyką sielskości znajdzie ją w środkowej i wschodniej części Polesia. W tutejszych wsiach czas się zatrzymał – po brukowanych drogach wciąż porusza się mnóstwo furmanek, a domostwa w większości są drewniane i choć biedne, pomalowane na kolorowo. 

Dżembronia w Karpatach. Fragment szlaku na szczyt Pop-Iwan.


Nad morze!

Wakacje nad ciepłym morzem Czarnym lub gorącym wręcz morzem Azowskim to kusząca alternatywa w stosunku do przepełnionych plaż polskiego Bałtyku. Choć na Krym już nie jest łatwo się dostać, w granicach Ukrainy pozostało sporo nadmorskich miejscowości oferujących wypoczynek nad morzem w różnym standardzie. 

Najpopularniejszym nadmorskim miastem jest niewątpliwie Odessa, miasto jedyne w swoim rodzaju. Jeśli gwarny, wielkomiejski klimat Wam nie odpowiada, możecie odjechać nieco na południe w kierunku miejscowości Kurortne, Primorskie. Tam jest dużo spokojniej – turystyka tu dopiero się rozwija, co często odbija się także na standardzie. W okolicach Kurortne są wysokie klify nad morzem – można tu np. rozbić namiot i przeleniuchować kilka dni. Ukraińcy ochoczo korzystają z takiej opcji, zachęceni gwarantowaną pogodą. 

Nad morzem Azowskim głównym miastem turystycznym jest Berdiańsk. Tam nie szukajcie ciszy i spokoju. 

Dzika plaża w okolicy miejscowości Kurortne.


Miejsca polskiej pamięci narodowej

Na terenie Ukrainy znajduje się kilka miejsc szczególnie ważnych dla polskiej historii. Najbardziej znanym jest cmentarz Orląt Lwowskich, który jest częścią cmentarza Łyczakowskiego we Lwowie. Będąc w Kijowie również warto odwiedzić odremontowany niedawno cmentarz w Bykowni, gdzie spoczywa niemal 3500 polskich ofiar z ukraińskiej listy katyńskiej. 

Cmentarzy, na których spoczywają polskie ofiary walk jest więcej – szczególnie w zachodniej części Ukrainy. 

Cmentarz Orląt Lwowskich.

 

Obszary objęte wojną (obwód ługański i doniecki)

Obwody ługański i doniecki są obecnie w stanie tzw. wojny zamrożonej. Powstały samozwańcze państwa (Ługańska Republika Ludowa, Doniecka Republika Ludowa), nieuznawane przez Ukrainę i Świat. Walki nie są prowadzone regularnie, jednak poziom bezpieczeństwa jest zdecydowanie mniejszy niż w reszcie kraju. Na stronie naszego MSZ zdecydowanie odradzają podróż w tamte rejony – zresztą wcale nie jest łatwo się tam dostać. Poza paszportem niezbędna jest przepustka wydana przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy i uzasadnienie pobytu. Właściwie jedynym sposobem na dostanie się w rzeczone rejony przez obcokrajowców jest posiadanie akredytacji dziennikarskiej. Chyba, że akurat mieszka tam Wasza rodzina. 

Czarnobyl

Strefa Czarnobylska nie jest ogólnodostępna – dostać się tam można na dwa sposoby. Możemy wykupić wycieczkę jedno lub kilkudniową u specjalizujących się tym agencji podróży lub uzyskać oficjalne pozwolenie od zarządcy terenu (Chernobylinterinform Agency). W takim przypadku jest układany specjalny plan zwiedzania, jednak mimo autonomii, ta druga opcja jest zdecydowanie droższa.

W ostatnich latach, jakkolwiek by to nie zabrzmiało, nastała swego rodzaju moda na Czarnobyl, w związku z czym ceny wycieczek podskoczyły w górę. Zaczynają się od 120-150 USD od osoby, za całodniową wycieczkę z Kijowa. Także kilka polskich biur podróży zajmuje się organizacją takich eskapad. Programy są zazwyczaj podobne – obejmują zwiedzanie miasta Prypeć, obejrzenie feralnego reaktora elektrowni atomowej. Polecam wykupywanie wycieczek u pośredników ukraińskich (są także z przewodnikiem mówiącym po angielsku lub rosyjsku) – będzie taniej. 

Na marginesie, Czarnobyl to nie jedyne opuszczone miasto na Ukrainie. Rzędy opuszczonych bloków znajdują się także np. w Lipniażce, którą kiedyś mieliśmy okazję zwiedzać. 

Jak dostać się na Półwysep Krymski?

Po przeprowadzonym w 2014 roku referendum, półwysep Krymski stał się częścią Federacji Rosyjskiej. Mimo, że większość państw ( w tym Polska) nadal uznaje teren półwyspu jako część Ukrainy, w praktyce turysta musi podporządkować się pod wymagania rosyjskie. Czyli bez wizy się nie obejdzie. Dodatkowo, obcokrajowiec nie ma możliwości przedostania się na Krym drogą lądową od strony Ukrainy. Pozostaje wyłącznie droga lotnicza (samoloty latają np. z Moskwy do Symferopola) lub prom z okolic Krasnodaru do Kercza. 

Czyli, krótko mówiąc, musimy wyrobić wizę do Rosji i przedostać się na Krym z pominięciem Ukrainy – również tym samym sposobem wrócić. Słyszałem o osobach, którym udało się dotrzeć na Krym drogą lądową przez Ukrainę, jednak mieli potem spore problemy z powrotem do kraju – nie warto korzystać z tej opcji.


Gdzie szukać noclegu?

Na całej powierzchni kraju znajdziemy sporo noclegów oferowanych przez popularne portale booking.com oraz airbnb.pl. Polecam również korzystanie z serwisu dobovo.com, który działa na podobnej zasadzie, a jest bardziej popularny na wschodzie. 

W miastach popularne jest wynajmowanie całych mieszkań w stosunkowo niskiej cenie. Często na wynajem przeznacza się mieszkania już po generalnym remoncie, choć budynek z zewnątrz nie zachęca 🙂 Coraz większą popularność zyskują hostele, w popularnych miastach rosną jak grzyby po deszczu i są śmiesznie tanie.

W nadmorskich miejscowościach (także w sezonie) najlepiej niczego nie rezerwować z wyprzedzeniem. Na dworcu lub głównym placu miejskim zwykle roi się od babuszek i innych pośredników, oferujących noclegi. Jest spora możliwość negocjacji ceny, zwykle im dłuższy pobyt, tym większy rabat. Zanim dacie się zaprowadzić do kwatery obowiązkowo zapytajcie o wszystkie interesujące Was rzeczy – odległość od morza, czy jest ciepła woda i toaleta. 

Poza największymi miastami, dokąd przyjeżdża więcej turystów zza granicy, standardy noclegowe są dość niskie w porównaniu do naszych przyzwyczajeń z Polski. Natomiast ceny za dobę, przy obecnym kursie hrywny, mogą się zaczynać już od 10-12 zł za osobę 🙂

Polecane strony

Póki co wypiszę tylko kilka adresów – liczę na Waszą inwencję twórczą! Zgłaszajcie w komentarzach lub przez facebooka strony internetowe, które Waszym zdaniem są przydatne do planowania indywidualnego wyjazdu na Ukrainę. 


Moje podróże po Ukrainie

Na Ukrainie bywam regularnie od 2007 roku. Początkowo odwiedzałem wyłącznie miasta (Lwów, Odessa, Krzywy Róg) poruszając się transportem publicznym. Z czasem zacząłem eksplorować Ukrainę na rowerze oraz samochodem. Kiedy się w niej zakochałem? To proste… w 2011 roku, dwuosobową ekipą wybraliśmy się na wyprawę rowerową na wschód. Przez półtora miesiąca przemierzaliśmy karpackie bezdroża, po czym teleportowaliśmy się pociągiem na Krym, gdzie objechaliśmy cały półwysep. Wówczas przełamałem barierę językową i bardziej otworzyłem się na ludzi i lokalną kulturę. Nawet kupiłem sobie najprawdziwszego Zaporożca, którym dwukrotnie odwiedziłem Lwów. Niedawno wymieniłem go na Ładę kombi 🙂 

Byliśmy na Zakarpaciu, chodziliśmy po górskich szlakach. Odwiedziliśmy kilkukrotnie stolicę, ale także inne, mniejsze miasta. Przemierzyliśmy kawał drogi, by dojechać do Zagłębia Donieckiego. Odwiedziliśmy mierzeję Arabacką, gdzie plaża nad morzem Azowskim ciągnie się przez 90 kilometrów. 

Ukraina to wspaniali, uczynni i na wskroś dobrzy ludzie. Otwarci i pozytywni, a zarazem uparci i krytyczni. Ukraina to dzikie Karpaty i szemrzące potoki, wyschnięte stepy i nadmorskie klify. Także niezliczone miejskie bazary, tak ogromne, że przypominają labirynty; urbanistyczny bezład przestrzenny, niedbale naśladujący zachodnie wzorce. Ukraina to domowe wareniki ze śmietaną, syty barszcz zagryzany chlebem, sucharki o smaki kraba, którymi zagryzasz gorzkie piwo. Poczucie wolności i odpoczynek psychiczny od gonitwy za życiem, nie szukanie problemów tam gdzie ich nie ma. 

 

Ja Ukrainę widzę właśnie tak. A Ty? 

Przekonaj się.


Uff. Powstał chyba najdłuższy do tej pory wpis na moim blogu. Zależało mi jednak, aby wyczerpać temat. Jeśli uważacie, że jakiegoś istotnego aspektu nie poruszyłem, lub opisałem zbyt powierzchownie, dajcie znać w komentarzu, a postaram się uzupełnić 🙂

 

 

Zobacz także:

Ukraińskie Zakarpacie na rowerze
Lwów na weekend
Łada, czy Zaporożec? Podróżowanie klasykiem po świecie

6 przemyśleń nt. „Ukraina na własną rękę – uniwersalny poradnik praktyczny

  1. Hej, nie będę czytał bo akurat teraz tego nie potrzebuje ale zakładam że jest wartościowy. Szczerze mówiąc zastanowilbym się na Twoim miejscu czy nie warto byłoby artykuł tej długości zamienić w przewodnik z prawdziwszego zdarzenia. Bo to i wygodniej mieć coś takiego offline, i mógłbyś być może to zmonetyzowac albo zrobić kampanię. Pzdr

    • Cześć. Dziękuję! Myślę, że nadal jest kilka regionów Ukrainy, które stanowią dla mnie tajemnicę, a taki przewodnik jednak powinien dotyczyć już absolutnie wszystkich turystycznych miejsc. Niemniej, będę miał to na uwadze. Pozdrawiam 🙂

  2. Witam.Ja zaczelam poznawac Ukraine od Truskawca i Drohobyczy.Potem Lwow.Zolkiew.Jestem oczarowana przyroda.architektura i oczywiscie kuchnia.Szczegolnie kiszonkami.Marzy mi sie wyjazd do Kamienca i okolic.

Dodaj komentarz

Close