SAKWA PEŁNA KREDEK #2 MOSKWA. Przytłaczający magnetyzm rosyjskiej stolicy.

No to zaczęło się. Nasz samolot dotknął przed chwilą płyty lotniska Szeremietiewo. Jesteśmy w Moskwie. Choć rosyjska stolica znajduje się tylko dwie godziny lotu od polskiej, my jesteśmy podekscytowani wszystkim, co nowe. Dla mnie i dla Janka Moskwa to jedynie przystanek przed czymś większym i groźniejszym 🙂 bowiem już za 4 dni będziemy w Tadżykistanie, gdzie rozpocznie się rowerowa wyprawa przez góry Pamiru. 

Rowerem przez Moskwę – nasze pierwsze wrażenia

A tymczasem mamy do dyspozycji trochę czasu na zwiedzanie. Nasz nocleg zarezerwowany przez Airbnb znajduje się 80 km od lotniska – musimy przebić się przez całe miasto (połowę tej drogi pokonujemy pociągiem).

Skala Moskwy poraża od samego początku. Zewsząd otaczają nas ciężkie bryły socrealistycznych gmaszysk, których zagęszczenie w centrum przekracza normy dobrego smaku. Ulice miewają po sześć pasów w każdą stronę, komunistyczne blokowiska ciągną się kilometrami, przeplatane przez nowoczesne budynki mieszkalne, wzorowane na ten sam styl. Byle wyżej, byle więcej.

Wbrew pozorom jazda rowerem po rosyjskiej stolicy nie jest igraniem ze śmiercią. Moskwa w godzinach szczytu po prostu…  stoi. Dla rowerzysty nie ma więc wielu zagrożeń – pasy zwykle są wystarczająco szerokie, aby ominąć korek z prawej strony.

Meldujemy się u Natalii, która mieszka na południu miasta. Metrem jedzie się stąd do centrum jakieś pół godziny. Natalia to sympatyczna matka trójki dzieci, która pracuje jako tłumacz języka angielskiego. Możemy więc porozmawiać z Nią w dwóch językach. Szybko się zaprzyjaźniamy i już następnego dnia zostajemy zaproszeni na pyszną, domową Okroszkę – tradycyjną, rosyjską zupę, której podstawowym składnikiem jest…  kwas chlebowy. 

No dobrze, ale pójdźmy wreszcie w miasto!

Pierwsze zderzenie z moskiewską architekturą. Człowiek czuje się jak mrówka. 

Typowy blok mieszkalny. 

Hotel Kosmos, to największy hotel w Rosji pod względem liczby pokoi. Zbudowano go z okazji letnich Igrzysk Olimpijskich, odbywających się w rosyjskiej stolicy w roku 1980. Nazwa nieprzypadkowa – naprzeciwko budynku znajduje się park zdobywców kosmosu z ogromnym pomnikiem przedstawiającym rakietę oraz Muzeum Kosmonautyki. 

Z tyłu prawdopodobnie największy blok mieszkalny, jaki widziałem w życiu. Spokojnie zasiedliłaby go ludność niewielkiego polskiego miasta. 

Nasze osiedle na południu miasta. Widok z okna taki, jak lubię 🙂


Co można zobaczyć w Moskwie mając 2 dni?

Na zwiedzanie Moskwy mogliśmy przeznaczyć tylko dwa dni. W przypadku tak ogromnej, kilkunastomilionowej metropolii, to kropla w morzu potrzeb. O Moskwie marzyłem od lat, pragnąłem przyjechać tu nawet na tydzień i wczuć się rytm miasta, powałęsać się bez celu wzdłuż szerokich prospektów, odwiedzić wszystkie z Siedmiu Stalinowskich Sióstr. Tymczasem… pozostało mi obejść się smakiem. Janek, mniej nakręcony na poradzieckie klimaty stolicy, nieco studził moje ambicje. I chyba dobrze, bo gonienie za kolejnymi punktami do odhaczenia nigdy nie jest dobrym sposobem na zwiedzanie, a mając tak niewiele czasu łatwo w tę pętlę wpaść.

Dlatego właśnie nie przeczytacie w tym wpisie o dziesięciu najznamienitszych zabytkach Moskwy i wszystkich miejscach typu must see. Oczywiście, odwiedziliśmy plac Czerwony, Sobór Wasyla Błogosławionego, przeszliśmy się bulwarem nad rzeką Moskwą i przejechaliśmy unikatowym na skalę światową metrem. Natomiast w kilku teoretycznie obowiązkowych punktach się nie pojawiliśmy – z braku czasu lub chęci. Teraz trochę żałuję – z drugiej strony jest po co wracać, a rosyjska stolica nie jest znowu tak daleko! Ech, tylko ta wiza, grrr… 😉

Zapraszam na kilka ujęć Moskwy moim subiektywnym okiem. 

Kreml w języku rosyjskim oznacza po prostu twierdzę. Jednak większość z nas utożsamia to słowo właśnie z grubymi murami z czerwonej cegły, okalającymi tę najważniejszą „twierdzę” na wzgórzu, nad rzeką Moskwą. Choć udostępniony dla zwiedzających, nadal w naszej świadomości pozostaje tajemniczym synonimem władzy. 

Ten budynek też znamy z mediów, prawda? Prawdopodobnie najsłynniejszy, a na pewno najbardziej kontrowersyjny grobowiec świata. Mauzoleum Lenina funkcjonuje w tym miejscu od 1930 roku – już niedługo minie 90. rocznica, odkąd ciało Wodza Rewolucji jest wystawione na świat. Co ciekawe, przez 8 lat po śmierci Józefa Stalina również jego ciało spoczęło w przeszklonym sarkofagu. Dziś po największym mordercy świata pozostał tylko (lub aż) granitowy pomnik na tyłach mauzoleum.

Mauzoleum Lenina można zwiedzać za darmo (!). Jest otwarte kilka dni w tygodniu w wyznaczonych godzinach. Nie przejmujcie się długą kolejką do wejścia – idzie bardzo sprawnie. Wewnątrz sali z sarkofagiem niestety nie można robić zdjęć ani za bardzo się zatrzymywać. 

Wzniesiony w XIX wieku gmach Muzeum Historycznego to charakterystyczne zwieńczenie Placu Czerwonego.

GUM, czyli główny dom towarowy (Главный Универсальный Магазин), znajdujący się przy placu Czerwonym naprzeciwko mauzoleum. Niegdyś odpowiednik krakowskich sukiennic, dziś zagłębienie najdroższych sklepów i najbardziej wykwintnych marek. Podobno – bo mnie napisy na witrynach wiele nie mówiły 😉 Wyjątkowa lokalizacja w połączeniu z niebagatelną architekturą nadała GUM-owi duży prestiż. Choć przesadny snobizm jest niemalże wyczuwalny w powietrzu, warto zajść do środka. Zabytkowe wnętrza robią wrażenie. 

Południowy kraniec placu Czerwonego wieńczy świątynia, która jest chyba najbardziej rozpoznawalnym budynkiem w Moskwie. Sobór Wasyla Błogosławionego składa się tak naprawdę z ośmiu oddzielnych cerkwi, symbolizujących osiem walk z Tatarami pod Kazaniem w XVI wieku. 

Sobór Chrystusa Zbawiciela po rekonstrukcji z 1999 roku. Wcześniej w tym miejscu przez 50 lat stała podobnej wielkości świątynia, jednak komunistyczne władze podjęły decyzję o wysadzeniu jej w powietrze i zbudowania na tym miejscu Pałacu Rad. Strategiczna lokalizacja w centrum radzieckiej stolicy, blisko Kremla, została uznana za zbyt cenny teren na cerkiew. 415 metrowy pałac Rady Najwyższej ZSRR miał być zwieńczony 80 metrowym pomnikiem Włodzimierza Lenina (!). Wizualizację możecie obejrzeć tutaj. Projektu nigdy nie wcielono w życie, po upadku ZSRR odbudowano pierwotną świątynię – swoją drogą ciekawe, czy gdyby pałac jednak udało się wybudować, przetrwałby do dziś?

„Proletariusze wszystkich krajów, jednoczcie się!”

Kiwaczek, uroczy bohater filmów rysunkowych z lat 70. W Rosji bardzo popularny, znany pod imieniem Чебурашка (Czeburaszka). 

Tutaj już pamiątki dla dorosłych 😉 Czyli magnesy na lodówkę. Nie da się ukryć, że zdecydowana, kremlowska polityka kojarzy się z Rosją w pierwszej kolejności. W drugiej są złote kopuły cerkwi w Moskwie, gdzieś dalej Jurij Gagarin i Miszka – maskotka międzynarodowej olimpiady z lat 80. Nie chcielibyście magnesu z Putinem na tle kremlowskich murów? Ja kupiłem. 

A tego Pana kojarzycie? W okolicach placu Czerwonego natknęliśmy się przynajmniej na kilku sobowtórów Lenina lub Stalina, z chęcią pozujących do odpłatnych zdjęć. A z tyłu popija sobie kawkę Władimir Putin 🙂

Tu z kolei Józef Stalin w formie nieożywionej.

Słyszeliście o Siedmiu Siostrach w Moskwie? Oto jedna z nich. Dom na wybrzeżu Kotielniczeskim, to jeden z siedmiu moskiewskich, socrealistycznych gmachów, wybudowanych za czasów Stalina w stylu znanego nam z Warszawy Pałacu Kultury i Nauki. W tym budynku w większości znajdują się luksusowe mieszkania, ale także obiekty użyteczności publicznej. Inne znane siostry, do których nie dotarliśmy, to np. Ministerstwo Spraw Zagranicznych czy Uniwersytet Łomonosowa. 

Oto Robotnik i Kołchoźnica. Pochodząca w 1937 roku rzeźba miała podkreślać potęgę ZSRR na wystawie światowej w Paryżu. Później przetransportowano ją do Moskwy i ustawiono na tym właśnie cokole. 

Przytoczony na jednym z pierwszych zdjęć park poświęcony zdobywcom kosmosu, to temat na oddzielny wpis. 107 metrowy obelisk we właściwy sposób podkreśla niewątpliwe osiągnięcia ZSRR w eksploracji przestrzeni kosmicznej. 

I tutaj nie mogło zabraknąć Włodzimierza Ilicza. 

Schodzimy w do podziemi. Przemieszczając się między najciekawszymi atrakcjami w Moskwie, nie sposób nie skorzystać z podziemnej kolejki. A wchodząc do metra od pierwszej chwili czujemy się, jak byśmy przenieśli się do innej epoki. 

Symbole komunistyczne są tu widoczne na każdym kroku. Mosiężne rzeźby, komunistyczne malowidła lub mozaiki z Leninem na czele to nieodłączny element wielu stacji w centrum Moskwy. 

Stacja Plac Rewolucji. 

Przed wejściem do pociągu obowiązkowo pogłaszcz psa po pyszczku. Ponoć przyniesie to szczęście. 

Poza symbolami z poprzedniego ustroju moskiewskie metro razi w oczy przepychem i bogactwem. 

Kolejnym elementem kojarzącym się z Rosją jest oczywiście lokalna motoryzacja. Łada w Moskwie jest już w zasadzie wyparta przez zachodnie marki – ostatnie egzemplarze „kombiaka” znajdują się najczęściej w kiepskim stanie i długo już nie pojeżdżą. 

A oto lodówka naszej gospodyni. „Widzę Cię, nie pracujesz!” – grzmi Putin z magnesu. Robi się jakoś tak nieswojo 😉


Nocne Oblicze Moskwy

Zanim przyjechałem do rosyjskiej stolicy, naczytałem się sporo o moskiewskim nocnym życiu. Poza działającymi 24h pubami i restauracji (co w miarę naturalne), przez całą dobę funkcjonuje szereg nietypowych nocą usług, jak choćby kluby fitness, fryzjerzy, szkoły tańca. To miasto żyje całą dobę. Dodatkowo nocą ukazuje swoje drugie, również piękne oblicze. W parku Zariadnye można wejść na wiszącą nad rzeką kładkę, i suchą stopą spojrzeć na kremlowskie mury z perspektywy środka rzeki. Mocne reflektory, oświetlające Plac Czerwony, sprawiają, że jest tam jasno niczym w dzień, a budynek GUM-u kiczowato świeci się tysiącami lampek niczym amerykańska ciężarówka z reklamy Coca-Coli. To jest właśnie Moskwa. Może kiczowata, może przesadzona i bez umiaru, ale jedyna w swoim rodzaju. 








Wraz z Natalią i jej córkami udajemy się do parku Tsaritsyno (Царицыно), gdzie można podziwiać piękny pałac po rekonstrukcji. Położony na zalesionych wzgórzach park jest jednym z wielu doskonałych miejsc do wypoczynku, uprawiania rekreacji. Organizowane są tutaj liczne imprezy kulturalne, a letnimi wieczorami odbywają się świetlne pokazy fontann. W ogóle obaj byliśmy zaskoczeni, jak bardzo zielonym miastem jest Moskwa. Parki i tereny rekreacyjne znajdują się tutaj na każdym kroku. Na pewno miastu daleko do betonowej pustyni, jak zwykło się myśleć. 



 

Moskwa – mieszanka trudna do ogarnięcia

Moskwa w pierwszym kontakcie zaskakuje i przytłacza, może nawet przerażać. Ogromna powierzchnia, kilkunastopasmowe arterie, trzydziestopiętrowe bloki mieszkalne. Jak się w tym wszystkim odnaleźć? Spytaliśmy Natalii, która kocha swoje miasto. Ponoć większość moskwiczan porusza się zwykle wyłącznie w obrębie swojej dzielnicy oraz na trasie praca – dom. Natalia ma przyjaciółkę, z którą niestety widują się rzadko. Mieszka w jednej z północnych dzielnic, po przeciwległej stronie miasta – to ponad 60 kilometrów i półtorej godziny podróży metrem z przesiadkami. 

Z punktu widzenia turysty już wiem, że Moskwę da się okiełznać. Po pierwszym wrażeniu udaje się odnaleźć, z każdą godziną jest tylko lepiej. Choć zwykle nie przepadam za długim zwiedzaniem miast, w Moskwie mógłbym siedzieć tydzień i pewnie nadal miałbym niedosyt. Poradziecka przeszłość, mieszanka stylów, socrealistyczna architektura i nietypowe układy przestrzenne, rozmach zauważalny na każdym kroku, a zarazem dążenie do wzorców europejskich – to wszystko tworzy niesamowitą, ciężką do ogarnięcia zmysłami mieszankę. Tym razem rosyjska stolica była przystankiem przed dalszą podróżą. Ale jeszcze tam wrócę. 

 

 

Zobacz także:

Gruzja: kolejki linowe z czasów stalinowskich wciąż wożą ludzi
Ukraina: wycieczka Ładą do Donbasu
Lwów na weekend

 

 

 

3 przemyślenia nt. „SAKWA PEŁNA KREDEK #2 MOSKWA. Przytłaczający magnetyzm rosyjskiej stolicy.

  1. Patrząc na Moskwę trudno uwierzyć, że ten kraj ma problemy z biedą. W Rosji bardzo dobrze widać zanik klasy średniej, przez co mamy albo bogatych, albo biednych.

Dodaj komentarz

Close