SAKWA PEŁNA KREDEK #3 Duszanbe. Co nas zaskoczyło w stolicy Tadżykistanu?

Podróż samolotem można czasem porównać do teleportacji. Szczególnie taki lot, który się przespało. Gdy, otumanieni ciężką nocą, rozpakowujemy zafoliowane paczki z rowerami przed gmachem lotniska, nad Duszanbe wstaje słońce. Chwilę później krążymy już po centrum w poszukiwaniu bloku Jafara, u którego będziemy nocować. Jedziemy szerokim prospektem, rozłożyste gałęzie drzew szczelnie chronią całą ulicę od palącego już słońca. Elegancko ubrani mężczyźni spieszą się do pracy, na przystankach kobiety w barwnych hidżabach wyczekują swojej marszrutki. Słychać plusk wody z fontann, których jest pełno wzdłuż reprezentacyjnej ulicy Rudaki. Duszanbe wywarło na nas pozytywne pierwsze wrażenie – na pewno nie przypomina stolicy najbiedniejszej republiki byłego ZSRR, jaką jest Tadżykistan. 

Duszanbe, to znaczy: poniedziałek

Miasto Duszanbe założono stosunkowo niedawno, bo w 1924 roku. Kilka lat później wybudowano kolejowe połączenie z uzbeckim Taszkientem i utworzono tu stolicę Tadżyckiej Republiki Radzieckiej. Naturalnie, po rozpadzie ZSRR, Duszanbe przejęło funkcję stolicy kraju. Choć dziś mieszka w nim prawie 800 tysięcy ludzi, miasto nie sprawia wrażenia dużej metropolii. Jest wręcz przeciwnie – szerokie, zadrzewione prospekty, duża ilość terenów zielonych i stosunkowo niska zabudowa wpływają pozytywnie na wizerunek miasta. 

W Duszanbe planujemy spędzić jeden dzień – powinno wystarczyć na odwiedzenie najważniejszych miejsc w stolicy, zrobienie zakupów przed dalszą podróżą i pierwszą wizytę na azjatyckim bazarze. Co ciekawe, w języku tadżyckim słowo duszanbe oznacza pierwszy dzień tygodnia – poniedziałek. Miasto nazwano tak ze względu na historycznie odbywający się, cotygodniowy targ, rzecz jasna największy w regionie. My wylądowaliśmy w Tadżykistanie w piątek, do poniedziałku za bardzo czekać nam się nie chciało. Mimo to, wizytą na targowisku się nie zawiedliśmy!

Goście Jafara

W każdym poradzieckim mieście, jakie do tej pory odwiedzałem, olbrzymie, zaniedbane blokowiska były obligatoryjnie wpisane w krajobraz. Tutaj, w drodze z lotniska do centrum, nie widzieliśmy żadnego. Ku mojej uciesze, trafił nam się nocleg na 11 piętrze jednego z tych nielicznych 🙂

Udało się zastać naszego gospodarza tuż przed wyjściem do pracy. Podobnie jak podczas pobytu w Moskwie, zarezerwowaliśmy nocleg przez platformę AirBnb. Jafar jest programistą, przyjmuje u siebie turystów bardziej z ciekawości niż realnego zarobku. Nie zdążyliśmy się nagadać, przed wyjściem gospodarz wymienił jednym tchem atrakcje, które koniecznie musimy zobaczyć, i tyleśmy go widzieli. Wieczorem nadrobimy i dowiemy się, że bardziej podobał mu się Kraków niż Warszawa (był kilka razy w Polsce na konferencjach). 

My będziemy mieszkać w tym po lewej. 

Jedna z wind, druga nie działała (choć ostatniego dnia nie działała i ta – już wiem, czemu na jej drzwiach na każdym piętrze był wypisany markerem numer do elektryka). Guziki pięter 2 i 3 są wypalone – a co za tym idzie, niewciskalne. Pozostaje wjechać na czwarte i sobie zejść.  

to już wieczorem, wraz z Jafem studiujemy naszą trasę przez Pamir. Okazało się, że on sam lubi chodzić po górach – mieliśmy wspólny temat 🙂


Co warto zobaczyć w Duszanbe?

Duszanbe nie jest najpopularniejszym miejscem wśród turystów, odwiedzających Azję Środkową. Zwykle, podobnie jak my, rowerzyści lub motocykliści, zapuszczający się w dalsze zakątki kraju, robią tu przystanek lub rozpoczynają swoją przygodę. W Duszanbe umownie ma początek Pamir Highway (Szosa Pamirska), prowadząca wśród wysokich gór aż do Kirgistanu. Stąd już najbliżej do Pamiru – niesamowite widoki zaczynają się już ok. 400 kilometrów za stolicą. 

Niezależnie, czy Duszanbe było naszym celem, czy jesteśmy tutaj „przy okazji”, warto wybrać się na spacer po odremontowanym centrum tadżyckiej stolicy. W zachodniej części znajduje się olbrzymi park Rudaki – będący w zasadzie wielkim, zagospodarowanym ogrodem. Ilości fontann w parku nie da się zliczyć, zawiewająca bryza przyjemnie zrasza upalne powietrze. Mijamy pozłacany monument Ismoila Somoniego (tadżyckiego władcy z IX wieku), którego nazwisko służy nazwie obecnej waluty. Ważne miejsce zajmuje również wybitny, perski poeta – Rudaki. Na końcu promenady rozpościera się całkiem ładny widok na rzekę Varzob, ośnieżone góry w tle oraz… pałac prezydencki. Nowoczesny budynek, choć nieco razi przepychem, jest położony ciut na uboczy od głównej ulicy miasta. Otoczony symetrycznym szpalerem drzew i pilnowany przez kilkunastu strażników od frontu, sprawia wrażenie niedostępnego. No, ale prezydent ma chociaż ładny widok na góry i nie wdycha tyle spalin.  






Pałac Prezydencki. Zadbano, aby głowa państwa miała odpowiedni widok z okna. W tym celu specjalnie wyburzono synagogę, która wcześniej stała w tym miejscu. 



Widok na Duszanbe z Parku Pobiedy. Na wzniesienie kiedyś można było wjechać kolejką linową. 

Flaga na najwyższym maszcie świata

Duszanbe może się pochwalić nietypowym rekordem. Tak, to właśnie tutaj znajduje się najwyższy maszt flagowy świata, mierzący 165 metrów. Wpisany do Księgi Rekordów Guinnessa, zdetronizował maszt w Azerbejdżanie, który jest niższy o trzy metry. Flaga zawieszona na szczycie tadżyckiego masztu waży 350 kilogramów – nie trudno się domyślić, że potrzeba potężnego wiatru, aby wprawić ją w fotogeniczny powiew. Nam nie udało się ujrzeć jej w pełnej krasie, jestem wobec tego zmuszony zamieścić zdjęcie z internetu 🙂

Źródło: https://ezmediart.com/stock-video/palais-des-nations-and-flagpole-with-a-flag-dushanbe-tajikistan-time-lapse-66642.html


Z wizytą na bazarze

Na zakupy przed wyprawą udajemy się na największy w mieście bazar spożywczo – przemysłowy Mekhrgon (рынок Мехргон). Polecam to miejsce, szczególnie część spożywczą. Poza świeżymi owocami i warzywami zaopatrzyliśmy się tu w mnóstwo przypraw, które dodawaliśmy do posiłków przez resztę wyjazdu. Nigdzie indziej nie spotkaliśmy już tak dużego wyboru.

Ceny są relatywnie niskie, jednak polecam się targować. W tej części świata na pierwszy rzut oka znacznie odróżniamy się od lokalsów, rowerowa koszulka i krótkie spodnie także rzucają się mocno w oczy i cena może urosnąć już na dzień dobry 🙂 Pan Naciągacz (tak go z Jankiem ochrzciliśmy), który profesjonalnie pozuje do jednego ze zdjęć, wyhaczył mnie już na wstępie i zaprowadził do swojego stoiska oferując najlepsze produkty. Wyszedłem od niego z pełnymi siatami, ale zadowolony z jakości obsługi i ceny – czy w handlu właśnie nie o to chodzi?

Wejście na bazar Mekhrgon. Poczuliśmy się orientalnie.


Lepioszka – najpopularniejszy chleb we wszystkich krajach Azji Środkowej.

Pan Naciągacz 🙂

Herbaciany zawrót głowy.


Prezydent miłościwie panujący już 26 lat

Hm… przejdźmy do polityki. W przestrzeni publicznej nie sposób nie zauważyć wszechobecnego wizerunku prezydenta. Tu, na billboardzie Emmomali Rahmon na tle pałacu prezydenckiego i ośnieżonych gór, dumnie spogląda w dal. Na innym zaś ściska dłoń Putina, przy czym rosyjski prezydent wygląda dość mizernie. Jeszcze gdzieś indziej prezydent Rahmon przy mównicy, w tle rozbudowująca się kolej i nowoczesny skład. Ilość propagandowych billboardów, plakatów, złotych myśli prezydenta wypisanych na szkołach, portretów w państwowych instytucjach – zakrawa o absurd. Jeszcze nie wiemy, że poza stolicą będzie ich jeszcze więcej.

Zupełnie poważnie, zaglądając w karty historii – Emmomali Rahmon, będący głową państwa od 1992 roku, znany jest ze swoich antyislamskich działań. Od początku piastowania urzędu walczył ze zbrojnymi, islamskimi ruchami opozycyjnymi, które domagały się utworzenia na terenie Tadżykistanu państwa islamskiego. Po zwycięstwie sił rządowych rozpoczął długotrwałe wykańczanie opozycji i zmianę konstytucji – dzięki temu, miażdżącą przewagą wygrywał kolejne wybory. Jeszcze trzy lata temu przeprowadzono referendum, w którym oficjalnie ponad 90% społeczeństwa poparło zniesienie limitu kadencji prezydenckich i zakaz tworzenia organizacji politycznych o podłożu religijnym. Od lat w Tadżykistanie obowiązuje także zakaz nadawania arabskich imion nowo narodzonym Tadżykom oraz noszenia bród przez mężczyzn, co jest charakterystyczne dla wyznawców islamu.

Choć Tadżykistan jest na szarym końcu krajów, objętych europejskim badaniem wskaźnika demokracji, patrząc z boku, trudno jednoznacznie, obiektywnie ocenić panującą sytuację. Rządy „twardej ręki” i medialna propaganda są charakterystyczne dla tych rejonów świata – czy faktycznie, znana nam z europejskich państw forma demokracji zdała by tam egzamin? Co wówczas z ortodoksyjnymi zwolennikami utworzenia państwa islamskiego? Być może prezydent wiedział, co robi, dusząc podobne ruchy w zarodku. Delikatnie pytani o tą sprawę ludzie, z którymi rozmawialiśmy (bez względu na wykształcenie), wypowiadają się o Rahmonie raczej pozytywnie. 

 



„Będę tęsknił za czterema rzeczami” – głosi prezydencka maksyma na billboardzie przed dworcem kolejowym. Głębsza myśl do rozważenia dla opuszczających stolicę podróżnych?


Z tadżyckiej stolicy to by było na tyle. Już jutro żegnamy się z cywilizacją i ruszamy w góry, miejsce w samochodzie, który nas tam zabierze już zaklepane. Rozpoczyna się właściwa, rowerowa część naszej wyprawy. Niebawem wsiądziemy na siodełka naszych objuczonych rowerów i zaczniemy przemierzać Pamir Highway, jedną z najwyżej położonych dróg na świecie. Zapraszam do kolejnych wpisów 🙂

 

 

 

Zobacz także:

Moskwa i jej przytłaczający magnetyzm
Gruzja: kolejki linowe z czasów stalinowskich wciąż wożą ludzi
Ukraina: wycieczka Ładą do Donbasu

3 przemyślenia nt. „SAKWA PEŁNA KREDEK #3 Duszanbe. Co nas zaskoczyło w stolicy Tadżykistanu?

  1. Naprawdę szacunek za podróże ,dzięki tobie można zobaczyć kawałek świata przynajmniej na zdjęciach no i opisy super z
    innej perspektywy.Pozdrawiam serdecznie Michał.

Dodaj komentarz

Close