Bezpieczeństwo na Ukrainie. Fakty i mity

Bezpieczeństwo na Ukrainie. Fakty i mity

Nie jedź tam! Okradną Cię, oszukają, zgubisz koło na dziurawych drogach, a policjanci będą wyłudzać łapówki. A w ogóle to przecież tam jest wojna! – założę się, że każdy wybierający się na Ukrainę słyszał przed podróżą podobne ostrzeżenia, skutecznie zniechęcające do odwiedzenia naszego wschodniego sąsiada. Z drugiej strony coraz więcej osób jeździ na wschód i znakomita większość wraca z bagażem wyłącznie pozytywnych doświadczeń. Czy prawda leży po środku? Jak się ma bezpieczeństwo na Ukrainie do tego, co słyszymy w mediach? Poniżej rozprawiam się ze stereotypami i obiektywnie uczulam, na jakie sytuacje uważać. 

12 lat zmieniającej się Ukrainy

Na Ukrainę wyjeżdżam regularnie od 2007 roku, podróżując wyłącznie na własną rękę. Jeździłem tam samochodem, rowerem, przemieszczałem się marszrutkami i pociągami. Wałęsałem się po blokowiskach Kijowa, odwiedzałem przemysłowe miejscowości z dala od utartych szlaków turystycznych. Wspólnie ze znajomymi przejechaliśmy kraj wzdłuż i wszerz Ładą 2107 (m.in. dotarliśmy do Donbasu i na Krym, kiedy jeszcze to było możliwe) wiele razy zdarzyło się być zatrzymanym przez policję z różnych powodów 😉

Niemniej Ukraina nieustannie się zmienia – to już nie jest odcięty od świata, nieświadomy kraj, dryfujący z kierunku Rosji. W państwie, od dawna nie oszczędzanym przez smutną historię, tożsamość tworzy się na nowo, na naszych oczach.

Ukraińcy, w reakcji na pogarszającą się sytuację gospodarczą kraju, wyjeżdżają za pracą na obczyznę. Kraj się wyludnia, mieszkańcy mają świadomość, jak wygląda życie za zachodnią granicą. Czy to znaczy, że na Ukrainie zostali już tylko starsi ludzie i banderowcy? Nie zagalopujmy się zbytnio.

Na podstawie swoich doświadczeń spróbuję odpowiedzieć na pytanie, jak wygląda bezpieczeństwo na Ukrainie i czy rzeczywiście warto kierować się stereotypami.

Posłuchajcie.

Zajrzyj też do uniwersalnego poradnik praktycznego, dotyczącego podróżowania po Ukrainie (klik)

Sympatyczne popołudnie w towarzystwie Rity, Serioży i ich sąsiadów. Podczas zwiedzania Ukraińskiej Wenecji zostaliśmy spontanicznie zaproszeni na herbatkę i pampuszki. 


Brzydko nie znaczy niebezpiecznie

Poruszając się po miastach zalecam zachowanie elementarnych zasad rozsądku i logicznego myślenia – pod tym kątem bezpieczeństwo na Ukrainie wygląda podobnie jak w Polsce. Chodzenie z aparatem na szyi wbrew pozorom może stanowić większe zagrożenie we Lwowie czy Odessie, niż na lokalnym bazarze w Zaporożu. Nie od dziś wiadomo, że tam gdzie turyści, tam i drobne cwaniaczki szukający łatwego łupu. Uważajcie więc na kieszonkowców w tramwajach i zatłoczonych marszrutkach.

Zwykli Ukraińcy nie mają w zwyczaju nadmiernie gapić się na innostrańców obwieszonych sprzętem (sprawdziłem to kręcąc filmy w wielu miejscach kraju, mając na szyi duży aparat z mikrofonem). Są wyluzowani, jednak gdy naruszycie ich prywatność bez ogródek zwrócą Wam uwagę.

Choć wiele miejsc (szczególnie w miastach) sprawia wrażenie zaniedbanych, obdrapane kamienice i ciemne zaułki nie są synonimem niebezpieczeństwa. Prędzej niż dresa z kosą w ręku spotkacie tam poczciwą babuszkę, siedzącą na ławce przed klatką i uśmiechającą się dobrotliwie. A być może jeszcze dostaniecie od niej cukierka.

Sergijiwka – podupadłe miasto-kurort nad morzem Czarnym. Z placu zabaw i wizyty w opuszczonym hotelu nakręciliśmy film (klik).

Jedno z typowych osiedli mieszkaniowych w Dnieprze.

Drobne cwaniaczki i naciągacze

Tutaj uczulam – nadal ich trochę jest, szczególnie w miejscach turystycznych. Typowym widokiem przy głównych atrakcjach miast są osoby z ozdobnymi gołębiami, papugami, a nawet wężami czy jaszczurkami. Już z daleka Cię wypatrzą i wołają, byś zrobił sobie zdjęcie na tle fontanny czy zabytkowych schodów. Zanim zdecydujesz, Pan już kładzie gołębia na Twoim ramieniu, a towarzysza z uśmiechem namawia do robienia zdjęć. Chwilę później przychodzi do płacenia za usługę, i gdy odmawiasz uregulowania astronomiczne kwoty już nie jest tak różowo.

Oszustwo z życia wzięte

Inna sytuacja, która mnie spotkała (przy czym warto wspomnieć, że było to jedyne, bezczelne oszustwo, na które się dałem nabrać na Ukrainie), cechowała się większą kreatywnością.

Podczas objazdówki Ładą po Donbasie zatrzymaliśmy się przy trasie na obiad. Już mamy odjeżdżać, ale zagadują nas uśmiechnięci panowie, pytając o samochód. Który rok produkcji? Jak się jeździ? Ile taka kosztuje w Polsce? Przyjechaliście aż z Warszawy? Maladcy! – standardowy zestaw pytań zasłyszany wielokrotnie podczas tej podróży, nie wzbudził podejrzeń. Wtem podjeżdża jakiś facet Samarą, pyta o drogę. Dostaje odpowiedź, rusza, ale na ziemi został portfel! Jeden z naszych rozmówców podbiega, chwilę się waha, ale otwiera….  A tam, poza hrywnami, dolary, euro…  w sumie po kilkaset z każdej waluty.

Kolesiowi oczy się świecą…  Nie do końca zrozumiałem, ale wspominał, żeby konspiracyjnie się podzielić. Nie minęła chwila, a niefrasobliwy kierowca Samary wraca (w tym czasie Ukrainiec chowa portfel w spodnie). Roztrzęsiony pyta o zgubę, nie wierzy w przeczące odpowiedzi. Wyskakuje z auta jak poparzony i pyta, czy może przejrzeć nam portfele. Zaczyna od grupki naszych rozmówców – widząc, że posłusznie pokazują zawartość portfela do oględzin, robimy to i my (nie dając oczywiście portfela do ręki). Każdy z nas trzech miał u siebie kilka-kilkanaście stuhrywnowych banknotów. Nawet nie zdaliśmy sobie sprawy, gdy oszust, błyskawicznie wertując banknoty, zgarnął kilka dla siebie. Magiczna sztuczka?

Co ciekawe, dopiero wieczorem się zorientowaliśmy, że paru stówek nam brakuje. I bardziej, niż strata kilkuset hrywien, męczył nas kac moralny. Noż dać się tak głupio zrobić… ehh. 😉

W szponach gołębiarza na kijowskim Majdanie Nezaleznosti. Nie polecam 😉


Ukraińskie drogi 

Hm… w tym miejscu można by napisać książkę. Każdy słyszał, że jest źle, rzeczywistość boleśnie obnażyła, że jest jeszcze gorzej. Poza kilkoma głównymi, międzynarodowymi trasami, polecam mieć wytężoną uwagę. Nigdy bowiem nie wiadomo, kiedy pojawi się wyrwa przypominająca lej po bombie. Biada śmiałkowi, który odbije kierownicą za późno – urwane koła i pokrzywione felgi to standardowa pamiątka, jaką można przywieźć z Ukrainy… 😉

Na poważnie: to żadne zaskoczenie, że im bardziej podrzędna droga, tym gorszy stan. Międzymiastowe trasy nie stanowią problemu do przejechania, choć kiepski stan nawierzchni może niespodziewanie wydłużyć drogę. Stan dróg można sprawdzić na bieżąco na tej stronie, która jest aktualizowana przez kierowców. Czasem warto nadłożyć drogi, a jechać lepszym asfaltem. Nie polecam wybierać się na Ukrainę obniżonym samochodem, ale terenówka to także gruba przesada 😉 Koło zapasowe i podnośnik to obowiązkowy zestaw. Przy drogach jest sporo warsztatów i wulkanizacji (oznaczonych napisem шиномонтаж lub CTO), gdzie za niewielką cenę, często od ręki pomogą w razie potrzeby.

Ukraińskie drogi są dużo szersze od naszych – omijając dziury czasem nie musisz nawet zmieniać pasa ruchu. Kierowcy jeżdżą bardziej agresywnie, choć nie z taką fantazją, jak choćby w Gruzji czy Turcji. Często nie używają kierunkowskazów i wyprzedzają na trzeciego, jednak szerokość drogi zwykle pozwala na wykonanie podobnych manewrów w bezpieczny sposób.

Stacje benzynowe są powszechnie dostępne i całkiem nieźle wyposażone. Na wschodzie kraju gaz LPG jest nieco mniej popularny, jednak na co którejś stacji będzie dostępny.

Satyryczny wpis o ukraińskich drogach popełniłem już kiedyś na blogu (klik).


W maju 2019 roku wybraliśmy się w dwutygodniową podróż po Ukrainie i Naddniestrzu – zrobiliśmy ponad 4000 km. Wspomnienie z pierwszych wrażeń i zakopania się w glinie w filmie 🙂


Kradzież tablic rejestracyjnych

W tym miejscu bezpieczeństwo na Ukrainie może pozostawić trochę do życzenia – w kraju spotkacie sporo samochodów z polskimi tablicami rejestracyjnymi. Podchodząc z entuzjazmem do szyby kierowcy z zamiarem przywitania rodaka, możecie się zdziwić 😉 Duża część tych aut to samochody kupione z Polski (właściciele chcąc zaoszczędzić na wymianie tablic jeżdżą miesiącami na „ewroblachach„). W związku z tym, gdy zatrzyma Was policja, funkcjonariusz może się autentycznie zdziwić, że za kierownicą siedzi Polak 😉

Kradzieże polskich tablic rejestracyjnych niestety się zdarzają, choć nie należy popadać w paranoję i zostawiać auta na parkingu strzeżonym w każdym miejscu. Polecam przed wyjazdem wyposażyć się w jakąś porządniejszą ramkę, niż ta za 14,99 z Tesco – to może zniechęcić złodzieja. Możecie również korzystać z płatnych parkingów strzeżonych, które w miastach są dość popularne. Doba kosztuje zazwyczaj 40-60 UAH.

W przypadku kradzieży od razu zgłoście się na Policję – dostaniecie protokół, na którym możecie spokojnie wrócić do Polski. Niestety wjazd na nim do kolejnego państwa nie wchodzi w grę (np. gdy planujecie przedostać się z Ukrainy do Mołdawii lub Rosji).

Łapówkarstwo

Choć wciąż powszechne na wielu życiowych szczeblach, praktycznie wyplenione wśród policji. Co za ulga! W ostatnich latach władze wykonały czystki wśród funkcjonariuszy drogówki, zastępując starą, wąsatą gwardię młodymi. Kategorycznie zabraniając przy tym grabienia kierowców bez powodu. Sami ostatnio dostaliśmy mandat za niezatrzymanie się przy znaku stop (dziesięć lat temu taka sytuacja by była nie do pomyślenia :D).

Co nie zmienia faktu, że policja wciąż chętnie zatrzymuje do kontroli auta na obcych blachach. Na trasie i w miastach są stacjonarne posterunki, przed którymi jest ograniczenie prędkości. Polecam stosować się w tych miejscach do przepisów i mieć niezbędne wyposażenie w samochodzie. Policjanci poza gaśnicą i trójkątem zawsze sprawdzają zieloną kartę, czasem też numer VIN.

Jeżeli niefortunnie byście trafili na próbę wyłudzenia łapówki – możecie pogrozić telefonem do ambasady. Zapiszcie sobie wcześniej numer.

Poczciwe Łady 2107 jako radiowozy to już historia. Obecnie dominują nowe Toyoty Prius.

 

Wojna w Donbasie

Działania wojenne w Donbasie, trwające od 2013 roku, to wciąż częsty argument zniechęcający do podróży na Ukrainę. Po sześciu latach mogę z powodzeniem napisać, że to bujda. Konflikt zbrojny w obwodach donieckim i ługańskim jest w stanie zawieszenia z dużym prawdopodobieństwem pozostania w tym etapie na kolejne lata. Ogłoszono powstanie dwóch nowych państw (Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej), całkowicie niezależnych od Ukrainy, faktycznie wspieranych przez Federację Rosyjską. Choć ukraińskie wojsko prowadziło akcję ofensywną, a ostrzały doprowadziły do ogromnych zniszczeń i pochłonęły wiele ofiar, dziś działania wojenne są raczej zamrożone. Wojsko obu stron konfliktu stacjonuje natomiast w wielu miejscach i na każdej granicy.

Pamiętajcie, że mimo ustania walk, Donbas jest nadal niestabilny – nie polecam wybierać się w te rejony. I tak szansa na wjazd jest znikoma, jeśli nie macie w tych stronach rodziny lub nie posiadacie akredytacji dziennikarskiej.

Niestabilność w Donbasie nie ma żadnego wpływu na bezpieczeństwo na Ukrainie nieokupowanej przez wojsko: w Odessie, Lwowie, Kijowie czy innych miastach centralnej i zachodniej części kraju. Mimo gorącego okresu u schyłku 2013 roku (wówczas w dużych miastach odbywały się protesty i zamieszki pacyfikowane przez wojsko) dziś jedynym śladem po tych zdarzeniach są symboliczne pomniki na głównych placach, upamiętniające ofiary. Turyści nie muszą się niczego obawiać.

Na marginesie – warto pamiętać, że Ukraina to ogromny kraj! Taki Lwów od Doniecka dzieli około 1300 kilometrów 😉

Ługańsk, pomnik przed fabryką lokomotyw. 

 

Bezpieczeństwo i dojazd na Krym

Aneksja Krymu przez Federację Rosyjską znacznie utrudniła ruch turystyczny. Wjazd samochodem lub pociągiem z Ukrainy (najkrótsza droga) jest obecnie niemożliwy i mała szansa, aby to się zmieniło. Nawet jeśli celnicy was puszczą (przy oczywistym posiadaniu wizy rosyjskiej), możecie mieć problem z wyjazdem. Ukraina oficjalnie nie uznaje Krymu jako terytorium innego państwa, a za ślad pobytu na półwyspie w paszporcie, można dostać kilkuletni zakaz wjazdu na Ukrainę.

Bezpieczną możliwością dostania się na półwysep Krymski jest wjazd z terenu Rosji (na przykład mostem do Kercza lub przylot samolotem w terenu Rosji).

Krym został przejęty przez Rosję w błyskawicznym tempie – od dawna ten teren nie stanowi zagrożenia dla turystów. Choć słyszy się o nałożonych sankcjach (nie działa część zachodnich sieci handlowych, mogą nie funkcjonować bankomaty i niektóre karty płatnicze), życie toczy się raczej spokojnie i należy zachować jedynie standardowe środki ostrożności.

Czarnobyl

Coraz częściej odwiedzana Strefa Czarnobylska jest właściwie wykluczona z możliwości indywidualnego wjazdu. Organizowane są wycieczki z Kijowa lub bezpośrednio z Polski z przewodnikiem, jedno lub kilkudniowe. Wraz z Kasią wzięliśmy udział w jednodniowym zwiedzaniu (start z Kijowa) – szerzej opisałem plusy i minusy w tym wpisie. Znajdziecie tam również garść praktycznych informacji.


Bezpieczeństwo na Ukrainie przeszkodą w podróży?

Absolutnie nie! Powyżej wymieniłem suche fakty i własne doświadczenia z kilkunastu lat, mające Cię uczulić przed podróżą i skłonić do zachowania podstawowych środków ostrożności. Szansa, że traficie na kilka z negatywnych czynników podczas jednej podróży, jest równa wygrania szóstki w totku 😀

Ukraińcy to życzliwi i sympatyczni ludzie. W stosunku do doświadczeń z Polski, spotyka się mniej sztucznych uśmiechów, zaś więcej konkretnej pomocy w potrzasku. Ukrainiec zapytany o drogę, nawet w dużym mieście zwolni krok i wylewnie Ci wszystko wytłumaczy. Nie ważne, czy spytasz po ukraińsku, polsku czy rosyjsku. Wielka polityka, o której słyszymy w telewizji, jest gdzieś tam na górze. Wyjeżdżając turystycznie spotkasz poczciwych, pozbawionych znieczulicy ludzi, którzy zawsze pomogą, gdy dzieje Ci się krzywda (lub gdy zepsuje się samochód po środku niczego – doświadczyłem kilkukrotnie!).

Najważniejsze: nie oceniaj przez pryzmat stereotypów, których z pewnością masz pełno w głowie. Każdy ma, ja też miałem. Konfrontacja z rzeczywistością momentalnie Cię ich pozbawi.

Spróbuj.


Dodatkowe informacje dotyczące bezpieczeństwo na Ukrainie znajdziecie na stronie polskiego MSZ. Jeżeli coś jest niejasne lub masz jakieś dodatkowe pytania, zapraszam do kontaktu przez maila lub stronę bloga na facebooku.

 

Jeśli wybierasz się na Ukrainę i chcesz zarezerwować oryginalny nocleg, możesz założyć konto na portalu Airbnb korzystając z mojego linku. Otrzymasz zniżkę 100 zł na pierwszą rezerwację, a ja drobną prowizję za polecenie 🙂

 

 

Zobacz także:

Turysta z Europy ma worek pieniędzy
Kirgistan: Gulnara, lokalny dobroczyńca
Gruzja: kolejki linowe z czasów stalinowskich wciąż wożą ludzi

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Close