Tallinn – pomysł na sylwestra?

Chociaż zwyczajowo nie jestem zwolennikiem kilkudniowego zwiedzania jednego miasta, od czasu do czasu trzeba zrobić wyjątek od reguły. Od kilku lat się przyjęło, że Nowy Rok witam „na wyjeździe”, wspólnie z różnymi znajomymi. Poza zabawą w ten najbardziej imprezowy dzień w roku, zawsze jest okazja pozwiedzać miasto, poczuć ducha niedawno minionych Świąt (lub dopiero nadchodzących – w przypadku prawosławnej części Ukrainy). Ani się obejrzałem, a wyjazd w tym okresie stał się moją niepisaną tradycją i swego rodzaju pretekstem do ruszenia się z domu w zimnym i ciemnym miesiącu. W tym roku niestety się to nie uda, toteż pozwolę sobie przytoczyć ulotne wspomnienie pobytu w mroźnym Tallinnie, a zarazem moją pierwszą podróż do Estonii.

Czytaj dalejTallinn – pomysł na sylwestra?

Białoruś – blisko, a tak daleko

Pobudka wczesnym porankiem, pakowanie samochodu i wyjazd to dla nas normalka, dopiero po opuszczeniu Warszawy zaczynamy rozważać, co spotka nas po drugiej stronie granicy. Standardowe rozterki przed przekroczeniem wschodniej granicy – jak długa będzie kolejka, ile czasu będą nas sprawdzać, czy przeszukają szczegółowo cały samochód i ile kontroli milicji czeka nas zanim dojedziemy do celu?

Czytaj dalejBiałoruś – blisko, a tak daleko

Cziatura – kolejką linową do pracy i na zakupy

W Gruzji nietrudno znaleźć miejsce, w którym czas się zatrzymał kilka dekad temu. W środkowej części kraju znajduje się niewielkie, przemysłowe miasto, leżące z dala od głównych szlaków turystycznych. W mieście nieprzerwanie od 1954 roku funkcjonuje 17 linii kolejek linowych, służących do przemieszczania się między centrum a położonymi wysoko osiedlami oraz zakładami przemysłowymi.

Czytaj dalejCziatura – kolejką linową do pracy i na zakupy

Achalcyche, Borjomi i zaproszenie do gruzińskiego domu

Po przejechanych 100 kilometrach przez dwa interesujące miasta, dzień został zwieńczony zaproszeniem do domu przez gruzińską rodzinę. Mieliśmy okazję zbliżyć się do mieszkańców tego pięknego kraju i spróbować pysznych dań lokalnej kuchni. Bezinteresowna gościnność w niewyobrażalnej skali wprawiła nas w potężne zakłopotanie.

Czytaj dalejAchalcyche, Borjomi i zaproszenie do gruzińskiego domu

Przez kaukaską przełęcz Goderdzi i wioski pasterskie

Z Batumi kierujemy się w wysokie góry. Jesteśmy na poziomie morza, a za niespełna 120 kilometrów będziemy przekraczać przełęcz Goderdzi, na wysokości 2025 m.n.p.m. Mozolny podjazd rozłożyliśmy sobie na półtora dnia. Wyjazd z Batumi się opóźnił przez próby znalezienia właściwego dla naszej kuchenki kartusza z gazem (zakończone niepowodzeniem) i padający deszcz. Chcieliśmy poczekać na przejaśnienie, jednak nie zanosiło się. Tak więc po przyodzianiu przeciwdeszczowych ciuchów ruszyliśmy stawić czoła największemu podjazdowi tej wyprawy.

Czytaj dalejPrzez kaukaską przełęcz Goderdzi i wioski pasterskie

Batumi – gruzińska wyspa szczęśliwości

Niegdyś słynny kurort i wakacyjne marzenie mieszkańców bloku wschodniego. Dziś odmienione nie do poznania – krzykliwe, szokujące, pełne sprzeczności i kontrastów, przyciągające rosyjskich oligarchów i europejskich backpackerów. Batumi – trzecie co do wielkości miasto w Gruzji, jedyne w swoim rodzaju.

Czytaj dalejBatumi – gruzińska wyspa szczęśliwości

Adżaria i Imeretia – Gruzja na rowerze

Zostało mi kilkanaście dni do planowanego podjęcia nowej pracy. Trzeba je produktywnie wykorzystać… Niewiele myśląc, naskrobałem post na forum rowerowym. Cel – Gruzja na rowerze, na osiem dni. Pierwszy (i jak się okazało jedyny) towarzysz podróży znalazł się już po paru godzinach. Kilka maili, telefonów, szybki zakup biletów na samolot i… witaj przygodo!

Czytaj dalejAdżaria i Imeretia – Gruzja na rowerze

Trudne nowego początki. Skąd się wziął pociąg do świata?

Im bliżej domu tym bezpieczniej. Czy na pewno?

„Świat jest książką i ci, którzy nie podróżują, czytają tylko jedną stronę” – Św. Augustyn, filozof.

Naturalnym jest, że czujemy się komfortowo poruszając się w znanej nam rzeczywistości. Znamy zaułki miasta, w którym mieszkamy, wiemy jakim tramwajem dojechać do centrum, mamy jasno określone obowiązki w pracy i cyklicznie umawiamy się ze znajomymi na piwo. Nasze życie ubogacają mniejsze i większe sukcesy w pracy i szkole. Jeśli coś się nie udaje, na jakiejkolwiek płaszczyźnie, zawsze jest ktoś, kogo możemy się poradzić, wypłakać na ramieniu lub poprosić o pomoc w rozwiązaniu problemu. Ot, nasza strefa bezpieczeństwa.

Czytaj dalejTrudne nowego początki. Skąd się wziął pociąg do świata?

Close