Wyspy Kanaryjskie autostopem – FILM z wyprawy

Choć od naszej autostopowej przygody minęło już niemal pół roku, jej wspomnienia w mojej głowie są tak żywe, jakby to było przed chwilą. Może dlatego, że pierwszy raz byłem od początku do końca zdany na dobrą wolę lokalnych kierowców, a może ze względu na słoneczną, letnią aurę. Taak… to była prawdziwa teleportacja z polskiej, zimowej chlapy do innego świata. 

Zależało mi, aby uwiecznić naszą niepowtarzalną podróż przez trzy wyspy nie tylko na fotografiach. Na miejscu nakręciliśmy więc ponad setkę krótkich filmów, z których wreszcie udało mi się zmontować ten jeden finalny produkt 🙂

Czytaj dalej

Ukraińskie drogi – czy naprawdę jest tak źle? Cała prawda.

Legendarne ukraińskie drogi już dawno wryły się w świadomość społeczną, jako synonim dziurawych jak ser szwajcarski resztek asfaltu, na których można zostawić zawieszenie tudzież wybić zęby. Choć większość jest szeroka, często nawierzchni nie starcza na swobodne minięcie się dwóch samochodów. Żwawo jeżdżący kierowcy w starych Ładach poruszają się pewnie, jakby umiejętność zgrabnego omijania dziur wyssali z mlekiem matki. Określenie jazdy wężykiem nabiera tutaj nowego znaczenia. Czy plotki o katastrofalnym stanie dróg za naszą wschodnią granicą są przesadzone?

Czytaj dalej

Krym cz.4. Mierzeja Arabacka – dwóch rowerzystów, morze Azowskie i nic poza tym…

Wyobraź sobie dziki, kompletnie niezagospodarowany pasek lądu. Z jednej strony rozlegle, słone jezioro Siwasz, z drugiej wzburzone morze Azowskie. Pośrodku ubogiego, stepowego krajobrazu piaszczysta droga, rozgałęziająca się w liczne trakty, równoległe do siebie. To kierowcy przemierzający mierzeję rozpaczliwie omijają najbardziej nierówne i zapiaszczone fragmenty drogi, tworząc tym samym kolejną nitkę obok i rozjeżdżając suche stepowe porosty.

Czytaj dalej

Krym cz. 3. Riwiera Krymska – czyli Jałta, szczyt Aj-Petri i najdłuższa linia trolejbusowa w Europie

To chyba najpiękniejsze miejsce, w którym spałem” – to zdanie było wypowiadane dość często, na zmianę przeze mnie i Michała. W rzeczy samej, średnio co kilka dni znajdowaliśmy miejsce pod namiot z widokiem, którego nie powstydziłby się kilkugwiazdkowy hotel. Tamten jeden nocleg pozostawił jednak daleko w tyle wszystkie poprzednie. Wyobraźcie sobie nagie skały dochodzące do 1000 m, obrośnięte od dołu gęstym lasem. Im dalej od wierzchołków szczytów, teren stopniowo obniża się, by wpaść do morza. Pomiędzy górami a wodą przebiega asfaltowa nitka, obok niej niewielki pagórek. A na jego szczycie nasz namiot, tuż pod wysoką sosną zapewniającą trochę cienia. Na tyle daleko od gwarnych miejscowości w dole, by czuć się bezpiecznie, na tyle blisko drogi, by z rana bezproblemowo na nią wrócić. A przez otwarte namiotowe wyjście widać gęstniejące zabudowania Ałupki, przez którą będziemy jutro jechać. Już zmierzcha, latarnie w miasteczku się zapalają – ostatni łyk jeszcze chłodnego piwa i czas spać, by nabrać sił na kolejny upalny dzień. Przed nami Riwiera Krymska.

Czytaj dalej

Krym cz. 2. Bakczysaraj – w drodze do dawnej stolicy tatarskiej potęgi

Rozproszone promienie zachodzącego słońca osuszały nasze mokre od deszczu twarze. Przed chwilą doświadczyliśmy nawałnicy, która tak szybko nas opuściła jak przyszła. Nie mokre ciuchy były jednak najgorsze. Jesteśmy w czarnej dupie – oznajmił ze stoickim spokojem Michał. W istocie miał sporo racji. Droga na Bakczysaraj, która zgodnie z przebiegiem na mapie miała nas doprowadzić do miasta, postanowiła pokazać nam środkowy palec i zakończyć bieg po środku niczego. Tabliczka z groźnym napisem „Sanitarnaja Zona”, szlaban i stojąca przy nim blaszana budka nie wróżyły nic dobrego.  Wszelkie wątpliwości rozwiał cieć, który wyskoczył do nas z budki. Jego jedyną funkcją było chyba informowanie zbłądzonych podróżników o zakazie przejazdu na tym pustkowiu. Po kilku minutach sympatycznej rozmowy dowiedzieliśmy się, że możemy ominąć zamknięty obszar jakimiś ledwo wyjeżdżonymi szutrówkami przez góry. „Oo, tam po prawej!” – wskazał zamaszystym ruchem bliżej nieokreślony kierunek. – „Nie dalej jak 5 kilometrów i dojedziecie do asfaltu, a stamtąd już prosto do celu!”

Czytaj dalej

Krym cz. 1. Półwysep Tarchankut – tam gdzie step spotyka się z morzem

Jedno z najbardziej dziewiczych miejsc na Krymie – to tutaj bezkresny step spotyka się z morską tonią. Półwysep Tarchankut – majestatyczne klify, wpadające pionowo do morza, urokliwe, piaszczyste zatoczki, możliwość rozbicia namiotu dosłownie wszędzie. Zapraszam do wspólnego zagłębienia się we wspomnienia jednego z najciekawszych miejsc z wyprawy rowerowej na Krym. 

Czytaj dalej

Jak na warszawską Wolę wprowadziły się białe kołnierzyki. Transformacja dzielnicy robotniczej w biurową.

Dziś zabieram Cię na spacer po Woli – dzielnicy, w której się wychowałem. Będziemy szukać pozostałości robotniczego charakteru tej części Warszawy, zajrzymy w podwórka i zaniedbane zakamarki, odszukamy miejsca, które niedługo mogą zniknąć. Zobaczymy też jak wygląda nowoczesna Wola szklanych biurowców. 

Czytaj dalej