Najbrzydsze miasto w Polsce?

“Syf, dewastacja i upadek” – najpewniej tymi słowami przeciętny mieszkaniec regionu opisze miasto, które dzisiaj odwiedzimy. Zaniedbane, na w pół opuszczone, mające lata świetności kilka dekad za sobą. Jest ofiarą własnego sukcesu z lat PRL, po zlikwidowaniu głównych gałęzi przemysłu obrosło w niestworzone legendy. O pracę coraz trudniej. Podobno zostali tu tylko ci, którzy nie mają pomysłu na życie. Mówią, że w podwórka lepiej nie zapuszczać się bez noża, lub przynajmniej gazu pieprzowego. Czy to wszystko prawda? Czy tak wygląda najbrzydsze miasto w Polsce?

Najbrzydsze miasto… czy po prostu inne?

Nasz kraj, wbrew pozorom, jest dość mocno zróżnicowany. Na wygląd i zamożność konkretnych regionów i miast mają wpływ rozmaite czynniki – granice przedwojennych zaborów, złoża naturalne, turystyka a nawet dofinansowania unijne.

Foldery turystyczne nie mogą się nachwalić kolejnych, pieczołowicie odrestaurowanych zamków, kamienic i kościołów, do których, w wyniku między innymi skutecznego marketingu, ściągają kolejni turyści. Żeby było jasne – nie ma w tym nic złego.

 


Kogo przyciąga brzydota?

Jednak w cieniu tych wszystkich atrakcji są miejsca zaniedbane i zapomniane. Mimo smutnej, acz interesującej historii, pozostają solą w oku osób odpowiedzialnych za promocję regionu. Często niedofinansowane, nie dostatecznie estetyczne, a czasem również niebezpieczne.

Jednym z takich miast jest Bytom, leżący w centrum Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego, kilkanaście kilometrów od stale piękniejących Katowic.

W niechlubnych rankingach najbrzydszego miasta w Polsce Bytom nie spada z podium, bijąc się o pierwsze miejsce z Łodzią. Ta ostatnia, to do niedawna drugie najludniejsze miasto w Polsce i lider pod względem ilości kamienic w naszym kraju. Szkoda, że w znacznej mierze opuszczonych. Od kilkunastu lat Łódź rzeczywiście się zmienia, tworząc markę anty-mainstreamowego miasta artystów i freelancerów. Choć przez ostatnie dwadzieścia lat z Łodzi wyprowadziło się 100 tys. osób, pojawia się szansa na zatrzymanie tak szybkiego odpływu.

A Bytom? Spacerując mrocznymi ulicami śródmieścia ma się wrażenie, że już się wszyscy wynieśli. Statystyki demograficzne, co prawda, nie są tak zatrważające jak w Łodzi, jednak zagłębiając się w podwórka można odnieść wrażenie, że jesteśmy na planie filmu wojennego, tuż po bombardowaniu.

O Bytomiu mawia się czasem, że jest miastem kontrastów. Mogący się poszczycić największą liczbą kamienic w województwie, zachwyca kunsztownymi detalami fasad okiennych, płaskorzeźbami na elewacjach, wieżyczkami i kapliczkami na rogach. Dziś już się tak nie buduje. Obecnie większość tych fantastycznych budynków przykrywa lepka, czarna maź – mieszanka smogu i wyziewów z hutniczych kominów, regularnie osiadająca na murach. Czasem brakuje okien, lokale usługowe na pierwszych kondygnacjach są zamknięte w obawie przed kolejnym tąpnięciem. Jaka jest przyczyna takiego stanu rzeczy? Wieloletnie szkody górnicze, bierność władz miejskich czy po prostu brak środków na renowację?

Liczne tąpnięcia gruntu, po których poszczególne budynki nie nadają się do zamieszkania, również sprawiają, że Bytom uznaje się za najbrzydsze miasto na Śląsku.

Na nielicznych kamienicach można odnaleźć jeszcze niemieckie napisy.

Prowizoryczne podtrzymanie, które spełnia już swoją funkcję kilkanaście lat. 

Według śląskiej tradycji okna mieszkań rodzin hutników malowano na zielono, zaś górników na czerwono. 

Tramwajowa linia 38 to najkrótsza linia w Polsce (1,3 km). Kilkuprzystankowa, jednotorowa trasa prowadzi ulicą Piekarską i jest obsługiwana przez wagon typu N z lat 50.


Zaglądamy w bramy

Wejście w podwórko podnosi poziom adrenaliny do maksimum. Nie chcę ulegać stereotypom, jednak zawsze czuję się nieswojo wchodząc w bramę, na ciasne podwórko, otoczone wysokimi ścianami kamienicy. Ktoś grzebie przy samochodzie, pani zamyka na kłódkę ciężkie drzwi komórki lokatorskiej, dzieciaki bawią się w chowanego, a ja przyszedłem sobie “pooglądać biedę”. Wkraczam na czyjś teren, jestem brany za intruza. Tylko się modlić, aby to uczucie nie zostało mi dobitnie wyartykułowane 😉

Z drugiej strony robienie zdjęć kamienic od strony ulicy, to jak czytanie gazety widząc tylko okładkę. Chcę wejść do środka, poczuć klimat miejsca, zapach drewnianych, wysłużonych schodów klatki schodowej. Kilka razy się to udało.

W większości kamienic nie ma piwnic – w ich zastępstwie na podwórku znajdują się komórki lokatorskie. 


Szukasz więcej inspiracji? Odwiedź kanał podróżniczy Gdzie Los Poniesie  Youtube


Eksploatacja do granic możliwości

W XII wieku, gdy powstało niemieckie miasto Beuthen, zdawało się być idealnym miejscem do życia. Piękne kamienice, reprezentujące rozmaite trendy architektoniczne, były wizytówką rozległego śródmieścia. Na peryferiach znajdowało się mnóstwo zakładów przemysłowych. Do Bytomia za pracą migrowali mieszkańcy całego Śląska.

Średniowieczny układ urbanistyczny śródmieścia został zachowany do dziś. Ciekawostką jest sporych rozmiarów rynek, który powiększono likwidując kwartał kamienic, zniszczonych podczas wojny. Okalające go, bogato zdobione secesyjne kamienice dowodzą, że miasto było dawniej wizytówką regionu.

Po II Wojnie Światowej, gdy Bytom znalazł się w granicach Polski, nastąpiły masowe wysiedlenia rdzennej ludności wgłąb Niemiec. Większość górników wywieziono w głąb ZSRR do tamtejszych kopalni, zaś sam Bytom zaludniano Polakami, przesiedlanymi z terenów włączonych do ZSRR.

Największy rozwój przemysłu ciężkiego nastąpił właśnie w okresie PRL-u. W tych czasach w granicach Bytomia działało aż siedem dużych kopalń i dwie huty żelaza. Wówczas odnotowano także największą ilość mieszkańców miasta (ok. 240 tys. w roku 1987; dla porównania – obecnie 170 tys.). Dziś z większych zakładów ostały się tylko dwie kopalnie (Powstańców Śląskich i Bobrek), elektrociepłownia Miechowice oraz koksownia, będąca wcześniej częścią jednej z hut.

W wyniku kryzysu na rynku pracy mieszkańcy Bytomia zaczęli uciekać do miejsc, gdzie będą czuli się bezpiecznie i będą mogli żyć w godnych warunkach. Miasto stopniowo zaczęło się wyludniać, topniejące wpływy z podatków przestawały wystarczać na choćby podstawowy remont budynków mieszkalnych przez władze.

Ponadto rabunkowa gospodarka wydobywcza doprowadziła do licznych szkód górniczych. Wyłączone z eksploatacji, podziemne chodniki zaczęły się zawalać, powodując obniżenie gruntów i przechylenia budynków na powierzchni. Niektóre z nich musiały zostać opuszczone przez mieszkańców i czekają na rozbiórkę.


Ten straszny Bobrek

– bez noża albo przynajmniej gazu pieprzowego lepiej się tam nie zapuszczaj – jeszcze w Warszawie przestrzega mnie kolega, który spędził dzieciństwo w Bytomiu i wyrósł na ludzi dlatego, bo się stamtąd wyprowadził (przynajmniej tak twierdzi).

Bobrek to jedno z wielu osiedli familoków (wielorodzinnych domów górniczych) na Górnym Śląsku. Szpaler identycznych, ceglanych budynków, niegdyś architektoniczna chluba tego regionu, dziś raczej spuścizna mijającej ery przemysłu ciężkiego. Często, ze względu na zamykające się fabryki i niski standard mieszkań, siedlisko najniższych warstw społecznych.

Osiedle robotnicze powstało na Bobrku na początku XX wieku. W okolicy na pełnych obrotach działała huta żelaza, kopalnia węgla i wiele mniejszych zakładów produkcyjnych. Tętniąca życiem dzielnica była nawet bohaterem filmu “Autobus odjeżdża o 6:20” z 1954 roku – wówczas niemal jako kraina mlekiem i miodem płynąca.

Bezpośrednio sąsiadująca z familokami huta żelaza, dająca pracę wielu mieszkańcom Bytomia, zakończyła działalność w 1994 roku. Do dziś funkcjonuje jedynie koksownia, jako jej mała część. W podobnym czasie na Śląsku upadały kolejne zakłady przemysłowe; zamykano lub ograniczano wydobycie w części kopalni, które dawały przez lata gwarancję stabilnego zatrudnienia. Ludzie zaczęli wyjeżdżać za pracą, na Bobrku w mgnieniu oka pojawiło się wiele wolnych lokali. Stopniowo zasiedlano je lokatorami z innych dzielnic, którzy nie płacili czynszu. Tym sposobem napędzano rozwój patologii, która stała się niechlubną wizytówką Bobrka.

Jeden z budynków wielkiej huty metalu na Bobrku.

Światełko w tunelu

Na samym Bobrku od 2009 roku działa specjalny program aktywizujący mieszkańców. Poprzez oddolne inicjatywy, wypływające strony studentów lub samych mieszkańców, podjęto żmudną pracę nad zmianą wizerunku posępnej dzielnicy. Władze miejskie planują szeroko zakrojoną rewitalizację zabytkowych familoków, obejmującą remont klatek schodowych i elewacji zewnętrznych – niestety główną przeszkodą jest oczywiście brak funduszy. A szkoda, Bobrek mógłby się odrodzić choćby przez rozwój turystyki. Może zrobiono by z niego drugi Nikiszowiec? 🙂

Po wielu latach zastoju i coraz większego zaniedbania, udało się znaleźć środki na wdrażanie programu rewitalizacji miasta. W śródmieściu Bytomia konsekwentnie remontuje się kolejne kamienice. Miasto zwraca szczególną uwagę na zniszczone detale (fasady, wieżyczki, rzeźby, kształty okien, bram itd.) i stara się wiernie odtwarzać stan z czasów świetności. Odrestaurowane budynki najbardziej widać w ciągu ulicy Dworcowej (miejski deptak), Powstańców Warszawskich, placu Sikorskiego oraz Rynku. Najgorzej obecnie wygląda północna część śródmieścia i osiedle Rozbark.

W ostatniej dekadzie rozpoczęto kompleksowy remont linii tramwajowych w śródmieściu, które stanowią kręgosłup komunikacyjny tej części miasta. W niektórych miejscach do jednotorowej lini dobudowano drugi tor, na przyszły rok planowanie jest wytyczenie nowych torów bezpośrednio do dworca kolejowego.

O przeszłość, teraźniejszość i przyszłość Bytomia zapytała Rafała – kolegę po fachu, który mieszkał w Bytomiu od urodzenia. Już od 12 lat prowadzi tramwaje w Warszawie, łącząc pracę z pasją prowadzenia bloga “Twój Motorniczy” na facebooku 🙂 Regularnie odwiedza rodzinę, mieszkającą na bytomskich Łagiewnikach.
– Każdy wie, że to najbrzydsze miasto na Śląsku. Jednak pojawia się światełko w tunelu – władze miejskie wybudzają się z apatii i podejmują działania, by zatrzymać w mieście młodych, starając się stworzyć im przyszłościowe perspektywy. O Bytomiu zaczyna się mówić coraz więcej dobrego, choć zapewne wiele lat jeszcze upłynie, nim zostanie pozbawiony przypiętej łatki najgorszego do życia miasta na Śląsku. Niektórzy moi znajomi, którzy wyemigrowali z miasta wiele lat temu, teraz myślą o powrocie. Serio!

 

Zrewitalizowany plac zabaw w podwórku jednej ze śródmiejskich kamienic.

Secesyjny budynek IV Liceum Ogólnokształcącego z 1902 roku to jedna z turystycznych wizytówek Bytomia. Plac Sikorskiego w ostatnich latach wypiękniał – z tej perspektywy “najbrzydsze miasto” się trochę wyłamuje… 😉


Najbrzydsze miasto w Polsce ofiarą własnej popularności

Możesz uznać, że wpis jest tendencyjny i surowo, płytko oceniający.

Zdaję sobie sprawę, że hasłowe stwierdzenie “najbrzydsze miasto” może być krzywdzące, szczególnie nie dokonując analizy trudnej historii. Bytom jest miastem pechowym, ofiarą bogactwa złóż naturalnych, które się pod nim znajdowały. Przez lata wydobywano spod ziemi ołów, cynk, srebro i węgiel, nie przejmując się zbytnio, jakie konsekwencje dla mieszkańców będzie miała tak szeroka eksploatacja. Jednoczesny rozwój przemysłu ciężkiego sprawił, że w mieście chętnie się osiedlano. Stabilna praca, niezła płaca, miasto piękne i zadbane, wszystkie usługi pod nosem – czego chcieć więcej?

Polityka wydobywania bez ograniczeń doprowadziła do licznych szkód górniczych, tąpnięć, a nawet zawalania się budynków. Sporych zniszczeń dokonała też Armia Czerwona, która wkroczyła do miasta w 1945 roku.

Ze współczesnego obrazu Bytomia bije smutek idyllicznej krainy dla przodowników pracy, która po skrajnym wyeksploatowaniu stała się miejscem upadłym. Starsi mieszkańcy, którzy przepracowali w bytomskich zakładach dekady swojego życia, doskonale pamiętają czasy prosperity – czy jest jakakolwiek szansa na powrót do lat świetności?


Na koniec zamieszczam jeszcze kilka zdjęć z zaprzyjaźnionego bloga jabolowaballada.blogspot.com. Miejsca, w które nie odważyłem się wejść… jest po co wracać! Jeżeli Was zainteresują, zachęcam do odwiedzenia bloga – znajdziecie tam kilkadziesiąt zdjęć z bytomskich podwórek.

Jeśli chcesz zarezerwować oryginalny nocleg w Polsce i na świecie, możesz założyć konto na portalu Airbnb korzystając z mojego linku. Otrzymasz zniżkę 100 zł na pierwszą rezerwację, a ja drobną prowizję za polecenie 🙂 Dzięki!!

Główne źródło utrzymania bloga to mój własny portfel. Aby móc dalej realizować swoje marzenia, założyłem konto na Patronite. Jeśli uważasz treści na blogu i vlogu za wartościowe, możesz dołożyć od siebie skromną cegiełkę. W grupie siła! 🙂


Zobacz także:

Łódź i jej pozytywne oblicze
Budapeszt – nietypowe atrakcje
Zaniedbana Lizbona. Inspirująca i atrakcyjna.

 

 

13 komentarzy do wpisu „<b>Najbrzydsze miasto w Polsce?</b>”

  1. Ciekawy artykuł i zdjęcia. Jestem z Katowic, mieszkam od urodzenia na Górnym Śląsku więc uodporniłem się na widok ‘brzydoty’ naszych miast. Jednak Bytom rzeczywiście zaczyna odstawać od pozostałych miast naszej aglomeracji. Życzę i kibicuję z całego serca, aby to miasto się odrodziło.
    BTW: są w Bytomiu miejsca ciekawe i unikalne, jak rezerwat Żabie Doły, oraz jedyny regularnie działający stok narciarski na Stroszku. Poza tym sama dzielnica Stroszek coraz bardziej pięknieje, w porównaniu do tego jak wyglądała 10 lat temu.

    Odpowiedz
    • Dzięki za ten komentarz. Absolutnie nie twierdzę, że Bytom jest tylko brzydki, też trzymam kciuki, aby małymi kroczkami szło do przodu. A o stoku narciarskim nie wiedziałem – bardzo ciekawe!

      Odpowiedz
  2. Wszystko fajnie, ale taki fotoreportaż można zrobić wszędzie. Trzeba było zobaczyć Żabie Doły, Park Miejski, Srebrne Stawy, Centrum miasta też zmienia się korzyść. Miasto nie miało też szczęścia do gospodarzy. Szczególnie ostatnie sześć lat to czas stracony, co niestety widać. Szkoda, że autor, założył tezę i wybrał sobie kilka miejsc, które ją potwierdziły. Zapraszamy Jeszcze raz do Bytomia ale wcześniej prosimy zrobić bardziej zrównoważony resaerch 😉 Polecam fanpage na FB, np Zdjęcia Bytomia, albo grupę Bytom jest piękny 🙂

    Odpowiedz
    • Zobaczyłem i nie twierdzę, że Bytom jest TYLKO zaniedbany. W swoich podróżach często wybieram nieoczywiste miejsca, a Bytom właśnie taki jest – mnie się bardzo podoba i tym wpisem chciałem udowodnić, że nie tylko główne zabytki mogą być ciekawe 🙂 pozdrawiam

      Odpowiedz
  3. No nieźle, my wkładamy kupę roboty i serca żeby walczyć z tymi stereotypami a tu takie coś? Zastanawiam się w jakim celu…..
    To nie tylko przykre ale i niesprawiedliwe. Obiektywizmu życzę.

    Odpowiedz
    • Kiedy ten wpis z założenia miał być nieobiektywny… W swoich podróżach poszukuję miejsc nietypowych, niekoniecznie uznanych za najpiękniejsze. I właśnie to jest dla mnie piękne i ciekawe. Mnie się Bytom bardzo podoba.

      Odpowiedz
  4. O Boże, jaki nieuczciwy artykuł, w Bytomiu jest drugie tyle jak nie więcej pięknych unikatowych miejsc ktorym rowniez mozna by zrobić zdjecia i stworzyć folder turystuczny zamiast tekstu o brzydim miescie.

    Bardzo zniekształcony i nieuczciwy obraz.
    Jedyne zrodlo informacji to kolega ktory wyprowadzil sie 12 lat temu z miasta?

    Odpowiedz
    • Nie, własne doświadczenia. Nigdzie we wpisie nie napisałem, że Bytom to TYLKO opuszczone kamienice. Polecam przeczytać tekst jeszcze raz w całości – na podstawie zaniedbanych miejsc próbuję udowodnić, że coś się zmienia i jest szansa na poprawę.

      Odpowiedz
  5. Bytom brzydki? Zapraszam do Włocławka, w którym przyszło mi żyć już ponad 2 lata. Architektura, mentalność ludzi, ścisłe centrum zamieszkiwane i obstawione pod każdym sklepem przez patologię – to dopiero brzydota. Do tego brak perspektyw na poznanie kogoś świadomego, brak organizacji pozarządowych, stowarzyszeń (poza tymi dla wędkarzy/taksowarzy/kościelnych). Tragedia.

    Odpowiedz
  6. A ja wróciłam do Bytomia po 13 latach w Warszawie. I jestem szczęśliwa, bo Bytom to moje miasto i naprawdę jest piękny. Inni ludzie niż w Wa-wie w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Lepsza praca niż w Wa-wie, lepsza płaca niż w Wa-wie. Piękniejsze mieszkanie właśnie w starej kamienicy. Same plusy. Że nie wspomnę o korkach 🙂

    Odpowiedz
    • Nika. Warszawa nie ma wlasnej linii produkcyjnej ludzi. Ci co tu mieszkaja, to reprezentacja kraju. Tych fajnych ludzi ze wszystkich mist, wsi. W tym Bytomia. Zawsze mnie to oslupia. Te bajki o fajniejszych ludziach. To skad ci niefajni w Warszawie. Musi z losmosu, nie?

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Close